spontanowo, u2 - beautiful day

Dzień zaliczam do udanych,

Zero dzisiaj łez wylanych.

Chcę Ci śpiewać coraz głośniej,

W moich oczach ciągle rośniesz.

Chodź, dotykaj moje ciało,

Gryź po szyi by bolało.

Karm mnie swymi nachosami,

Czaruj byśmy byli sami.

Spać przy Tobie, chcę zasypiać,

Twoje usta moimi zakrywać.xD

ścierko!

Dzisiaj, podobnie jak wczoraj, napisałem 2 nowe wiersze. Działają one na zasadzie "korzystam  z cierpienia- pisząc". Poprawił mi się humor, a raczej ktoś tego dokonał...:) Chwilowo nie ma potrzeby zamieszczania moich lirycznych wypocin w sieci. Po co:) Dzień w szkole wyjątkowo długi. Pomimo skróconych lekcji czas płynął ślamazarnie. Zapewne dlatego, że to poniedziałek. Półprzespana noc i myśli wokół tematyki mojej ex pt. "zwałka z Rafałka" dała mi do myślenia. Jesteś szmatą gwiazdko, szmatą. Miejsce ścierki jest na podłodze więc właśnie tam zostań.

gdyby nie.. nie, nie ty

Gdyby nie szkoła, presja otoczenia, mama, tysiące marzeń- byłbym zsiedziałym w domu "starym maleńkim". Cieszę się, że moje życie w tak krótkim czasie wypchnęło mnie do przodu, na pełną wodę. Nauczyłem się pływać, może nie nader umiejętnie, ale dopóki utrzymuję się na wodzie nie jest źle. "Podoba mi się, poniekąd..."- znowu Ty. "Dopóki oddycham nie tracę nadziei". Jestem bogatym wewnętrznie nastolatkiem. To śmieszne, że moi rówieśnicy, osoby użalające się nad sobą, myślą, że wiele przeszły, przeżyły. Tak naprawdę... Nie chcę się chwalić, ale gdyby ktoś poznał moje życie (tak dogłębnie jak mój najlepszy przyjaciel Wojtek) zmieniłby zdanie. Światopogląd. Jestem jednym z tych, którzy nie boją się żyć. Pomimo trudnego rankiem wstawania już o godzinie 9:00 mogę góry przenosić. Dziękuję. Słucham: James Blunt- You're Beautiful.

co mi Cię zabrał

"Jak to dobrze, że skończył się już. Ten podły dzień, co mi Cię zabrał. Ciężko było tak po prostu przyjść, i usłyszeć, że dla Ciebie umarłem. A teraz zamknij oczy swe, dotknij tak jak tylko mnie. Nie bój się, to tylko sen. W sen nie trzeba wierzyć. Zobacz - teraz jestem tu cały z Tobą, cały Twój. Dobrze, pójdę już, lecz gdzie - nie wiem. Choć noc, choć mrok - dla nas wszystko już jasne
Więc jak mam spać, kiedy wiem, że nie zaśniesz. Wiem, że trudno jest uwierzyć jak. Łatwo się stać, tylko wspomnieniem. Ty nie przyszłaś też, zbyt ciężko jest. Usłyszeć, że dla mnie Cię nie ma."

emo wieczór

Siedzę przy komputerze. Napawam się weną. Myśli wirujące wokół niespełnionej, bydgoskiej miłości po raz kolejny otaczają moją głowę, serce, dłonie, a także stopy. Za dnia jest to (momentami) ból nie do zniesienia. Nocą, jak już przedtem wspominałem, korzystam z tego- pisząc. Czy to nie ludzkie?

Chciałbym budzić się pocałunkiem. Odsuwając firanę patrzeć z dziesiątego piętra na Warszawę. Miasto, które nie zasypia, ale budzić się potrafi. Podobnie jak Ty. To śmieszne, że od półtora miesiąca nie jesteśmy razem, a ja dalej o Tobie myślę. Myślę, że wykwintny smak zawdzięczasz nieosiągalności. Rzadko odpisujesz na smsy, to zrozumiałe- masz nowego chłopaka. Tak pragnę mieć to co ma on, a ja tego nie mam.

jest, a później nie ma

Rozumiem... Że coś jest, a później tego nie ma. Jestem tylko człowiekiem więc moja egzystencja w 50% polega na tęsknocie i wspomnieniach. Chciaż staram się jak najczęściej uśmiechać wewnątrz jest mi ciężko. Czasem nie potrafię opanować swoich emocji wypalając się od środka. Zdarza się, że tłumię w sobie gniew. Na szczęście są papierosy, aparat czy kartka + ołówek. Dziękuję tym przedmiotom, że jako jedyne są niezawodne i zawsze mogę na nie liczyć. Dobrze, że jesteście.


Chciałbym... Żeby w najpiękniejszych chwilach życia czas mijał jak najdłużej. Motyle miały skrzydła w czarno- niebieskie paski, a winyle zastępowały zegary. Bo szczęśliwi czasu nie liczą.

Ułożę... Puzzle. Od dawna mam ochotę. Wszystkie komplety z dzieciństwa są na strychu. Już niedługo. Kilka kartonów trzeba będzie wyrzucić, niektórych elementów brakuje. Chyba tak jak w życiu. Najśmieszniejsze jest to, że można do tego przywyknąć. Z czasem nawet nie zwraca się na to uwagi. Nie ukrywam, że to ciężka sztuka, ale nie ma rzeczy niemożliwych.

Szczęście... W nieszczęściu. Moja niedokończona, największa miłość życia. Zwieńczona chamstwem i materializmem wyrządziła mi wiele bólu i cierpienia. Nieprzespanych nocy i zdołowanych dni. Oprócz tego natchnęła mnie poetycko, planuję wydać mini tomik poezji. Moich zapisków uzbierało się już dość sporo. Nadal wyznaję regułę "myślę- mówię- mam!"

impreza na Ochli i festyn w Lotniku

Jestem ciekaw czy moi poprzednicy, początkujący modele, mieli podobne myśli do moich. Te wszystkie nurtujące pytania... Chciałbym znaleźć bloga osoby podobnej do mnie- interesującej się fotomodelingiem, opisującej szczegółowo każdą podróż, sesję. Słucham piosenki Oddziału Zamkniętego - Gdyby nie Ty. Przypomina pierwszy wyjazd do Warszawy. Jeśli umiemy korzystać z chwil refleksji jest to naprawdę wspaniałe uczucie. Ja nie potrafię, nie powinienem myśleć o życiu tak intensywnie jak teraz.


Mama powiedziała... Że czuwa nade mną superanioł stróż, który pomaga mi dążyć do wyznaczonych celów. Chyba ma trochę racji. To śmieszne, ale czasem mam wrażenie, że niezależnie od sytuacji i tak wszystko będzie dobrze. Że będąc na samym dnie atlantyku betonowe buty muszą pęknąć, a ja sam wzniosę się górę. Jestem z miasta... Ale prawdziwe tętno dostrzegam w Poznaniu (nie wspomnę o Warszawie). Prawie nikt nikogo tam nie zna, a nocne życie jest bardziej kolorowe niż w The Sims. Za dnia tysiące przechodniów maszeruje ulicą Półwiejską gdzie mieści się Stary Browar, nieco dalej Kupiec Poznański. Można spotkać magicznych indywidualistów, przedstawicieli najrozmaitszych subkultur. Nie to co w Zielonej Górze.

W nocy z wczoraj na dziś imprezowałem u Neli (w Ochli). Mam chrypkę i trochę mnie suszy^^ Nie byłoby problemu gdyby nie fakt, że o godzinie 13:00 muszę jechać do szkoły, ponieważ jestem prezenterem, prowadzącym festyn w LO 4. Wkopałem się, wkopałem, no!

tak się zaczęło- współczesna historia brzydkiego kaczęcia


Jeszcze niedawno nikt nie chciał zrobić mi nawet jednej sesji. Sesji? O czym ja mówię... Zdjęć nawet najzwyklejszym aparatem. Miałem krótkie włosy, nosiłem okulary z grubymi szkłami. Odkąd sięgam pamięcią budową ciała przypominałem kościotrupa. Garbiłem się, miałem bardzo zaniżoną samoocenę. Kompleksów nawet nie liczyłem. Na fotografiach grupowych zawsze stałem z tyłu (nie mam na myśli zdjęć klasowych, bo na takowych liczy się wzrost). Nie potrafiłem zaakceptować siebie takim jakim byłem.

Doczekałem się telefonu komórkowego z aparatem, dużo później cyfrówki. Poszkolne popołudnia spędzałem w domu, nie byłem otwarty na ludzi. Robiłem dużo zdjęć, głównie sobie, bo komu miałem robić? Przypadkowo, dwa lata temu, natknąłem się na internetową reklamę "Zostań Twarzą Bravo". Był to konkurs organizowany przy współpracy z agencją Mango Models polegający na typowaniu najładniejszych nastolatek i najprzystojniejszych nastolatków w Polsce. W formie żartu wysłałem zgłoszenie dodając trzy nieostre, słabe jakościowo zdjęcia- innych nie posiadałem. Miałem wówczas 15 lat. (Z tamtego okresu pamiętam, że miałem nawyk ściągania okularów do zdjęć- wstydziłem się ich.) 3 dni później dostałem telefon z Warszawy "Rafał, bardzo chcielibyśmy zobaczyć Cię na żywo". Byłem zszokowany, nie mogłem w to uwierzyć. Nie potrafię opisać szczęścia jakie wtedy czułem. Powiedziałem o tym mamie. Zabroniła mi wyjazdu do stolicy, powiedziała, że i tak nie mam szans. Myślę, że chodziło także o koszta. Pamiętam, że miałem jej to za złe i bardzo długo to przeżywałem. Moja rzeczywistość wróciła do zakompleksionej normy, a marzenia pękły jak bańka mydlana.

Któregoś dnia poszedłem do zielonogórskiego studio fotograficznego w celu wyrobienia nowych zdjęć legitymacyjnych. Pani, która mi je robiła powiedziała, że jestem tak niefotogeniczny, że nie wie, który profil mojej twarzy sfotografować. Nic nie odpowiedziałem.

Parę miesięcy później pojechałem z Andżeliką (i jej rodzicami) do Wrocławia- 26.09.2008. Od kilku tygodni była posiadaczką lustrzanki, Canona 1000D. Zrobiła mi parę profesjonalnych zdjęć, nie wierzyłem, że chłopak na obrazkach to ja. Pamiętam, że ów fotografie chwilowo pozwoliły zapomnieć o kompleksach i skłoniły mnie do założenia konta na portalu maxmodels.pl. Początki były trudne, ale z czasem udało mi się wziąć udział w kilku sesjach. Jedną z pierwszych osób, które zaproponowały mi współpracę była fotograf Aleksandra G. (18.10.2008).

Duży wkład w moje fotograficzne portfolio, w ówczesnym czasie, wniósł Beniamin Ł. Pomimo młodego wieku jego prace były i są fantastyczne, myślę, że każdy chciałby być przez niego sfotografowany, ja tego zaszczytu miałem okazję dostąpić.

Na photoblogu zaczęły sypać się pierwsze komplementy odnośnie mojej osoby i wykonanego przez fotografa zdjęcia. W Zielonej Górze zostałem postrzegany jako "ten od dobrych zdjęć". Statyski wejść na stronę wynosiły ok. 5- 8 tysięcy/dzień.

Marzec tego roku. Nie poszedłem do szkoły. Powtórzyła się sytuacja sprzed dwóch lat- druga edycja "Zostań Twarzą Bravo". Wysłałem zgłoszenie, tym razem dodając 'mocniejsze' fotografie. Zadzwonili, 20.03.2009 pojechałem do Warszawy. Było drętwo, kazali mi zdjąć koszulkę ustawiać się profilem lewym, prawym. Patrzeć przed siebie, odwrócić głowę, nie garbić się. Zdjęcia zajęły nie więcej niż 5 minut. Podziękowali, powiedzieli "odezwiemy się". Odpuściłem sobie, nie było mi jakoś szczególnie przykro, poszedłem na dworzec PKP, na pociąg do domu. W głębi duszy cieszyłem się, że miałem możliwość zobaczyć po raz pierwszy w życiu Warszawę.

Zadzwonili po tygodniu. Powiedzieli, że są mną zachwyceni. "Rafał, będziesz w gazecie. Gratulujemy". Nogi miałem z waty, a myśli postrzępione we wszystkie strony. 15.04.2009 wraz z Mileną, Łukaszem i Klaudią wzięliśmy udział w sesji do magazynu Bravo, nr 9.

Bardzo polubiłem moich konkurentów:) Klaudii i Łukasza nigdy więcej nie widziałem. Z Mileną, która na zdjęciu obok ma zielone rurki i pomarańczową sukienkę spotkałem się jeszcze na sesji w Turcji. Tak, udało mi się dostać (spośród 8 par uczestników) do finałowej trójki (3 chłopaków: Marek Frej, Rafał Majewski i ja, a także 3 dziewczęta: Karolina Matyga, Milena Gruszczyńska i Paulina Soboń). Nagrodą był tygodniowy wyjazd na sesję do Turcji. Było wspaniale, czułem się jak gwiazdor: codzienne imprezowanie, pobudki, make- up, czesanie, ubieranie przez stylistkę. Jeżdżenie taksówkami. Czas wolny spędzany z drinkiem w basenie. Pozowanie, od którego chyba jestem uzależniony:) To wielki kontrast porównując do siebie moje ubiegłe i obecne życie. Photoblog- statystyki, ok. 20 tysięcy na dzień. Dziesiątki, czasem setki komentarzy pod zdjęciami. Więcej krytyki odnośnie mojej osoby, a także większa rozpoznawalność w tłumie. Osoby, które przedtem nie mówiły mi cześć nagle uśmiechają się "serdecznie" z drugiego końca miasta. To wszystko jest dziwne...

słowem wstępu

Kolejna próba prowadzenia systematycznego bloga. Chcę znaleźć miejsce, w którym będę miał możliwość zatrzymania się na więcej niż pół minuty. Rok temu nie odczuwałem potrzeby pisania własnych przemyśleń w sieci. Największe tajemnice czy wydarzenia godne zapamiętania notowałem w pamiętniku, który starannie chowałem przed światłem dziennym. Później zacząłem prowadzić photobloga, teraz bloga. Zeszyt, który kiedyś był częścią mojej osobowości, leży na strychu zakopany kurzem. Ochota na tego typu odreagowywanie trosk dnia codziennego minie, ale chciałbym spróbować podzielić się z Wami, choć w pewnym stopniu, moim poglądem na rzeczy, które być może wydają się Wam absurdalne czy banalne. Chcę pokazać, że marzenia są po to żeby je spełniać.