Warszawa- casting tokio

Pierwsza, nieprzespana noc, miała miejsce z soboty na niedzielę kiedy to swoją osobą zaszczycił nas Krzysztof (pisałem o tym 2 notatki wcześniej). Z niedzieli na poniedziałek miałem wyjechać do Warszawy na casting do agencji z Tokio, a brzmiało to mniej więcej tak.

NIEDZIELA 15.11.2009- Zielona Góra/Warszawa

Tradycyjnie przed 20:00 czekałem już na dworcu PKS na autokar do Warszawy. Jak zwykle podróż ciagnęła się w nieskończoność. Po dotarciu na miejsce, a było to o 6:00 rano dnia...

PONIEDZIAŁEK 16.11.2009- Warszawa

... Do godziny 9:00 (bo dopiero o tej otwierają Złote Tarasy) siedziałem na dworcu. Komunikat, który się bez przerwy przesuwał, zawiesił się w momencie: zyczymy milej podrozy ozy ozy. Pomyślałem, że to znak. Ok. 8:55 poszedłem w stronę wyżej wspomnianej Galerii. Pierwsze co zrobiłem to podłączyłem telefon, na godzinę, do ładowania w urządzeniu Changee. Chyba jeszcze nigdy nie miałem tylu zawodów aby skorzystać z odrobiny technologicznych nowości. Pomagali mi ochroniarze, z którymi dzwoniłem do biur obsługi- telefon włożony do ów magicznego urządzenia nie chciał się ładować^^ W oczekiwaniu na naładowanie baterii w moim mobile'u poszedłem do McDonalds. Zjadłem 2 pikantne kurczakoburgery, pochodziłem trochę po sklepach i wróciłem na parter po komórkę. Szczęśliwy z możliwości telefonowania i możliwości wysyłania smsów usiadłem na ławce. Czułem na sobie czyjś wzrok. Nagle dostałem fleszem od apaaratu po oczach. Jakieś 4 dziewczyny i chłopak zrobili mi zdjęcie. Na początku udawałem, że nie widzę, kiedy sytuacja powtórzyła się, zagadałem do nich.
Zakumplowałem się z nimi. Wygłupialiśmy się, przeprowadzono z nami wywiad, który można znaleźć na stronie WP. Spędziłem z nimi 3 godziny, do 14:00. Później spotkałem się ze Schizofranią i Morfinową Olą. Poszliśmy do Basi, umyłem sobie u niej włosy i ogólnie ogarnąłem przed pójściem do biura Mango na casting. Na miejscu konkursu byłem przed czasem, przed godziną 16:00. Spotkałem tam Andrzeja Basińskiego, Patrycję Lorek, a także poznałem wiele innych modelek i modeli. Generalnie wszystkie zdjęcia (i castingowe i polaroidy w Delta One) zakończyły się ok. 17:30. Pojechałem z Olą, Basią i Andrzejem na dworzec. Okazało się, że nie mam żadnego pociągu. Jedyne połączenie jakie mi znaleziono to wyjazd z Wawy o 19:05 i przyjazd do domu na 6:40. Byłem przerażony. Pojechałem tym pociągiem, bo co innego miałem zrobić. Pokonałem 2 przesiadki. 6h spędzone w nocy, na pustym dworcu w Zbąszynku, zapewne na długo pozostaną w mojej pamieci. Niewyspany dojechałem do Zielonej Góry. Był to...

WTOREK 17.11.2009- Zielona Góra

Umyłem się, spakowałem. Założyłem strój szkolny i pobiegłem na pierwszą lekcję- matematykę- sprawdzian. Sprawdzian, od którego zależało czy zdam. Zdałem. Udało mi się zakończyć edukację fizyki, chemii i ów matematyki bez egzaminów warunkowych. Nowy trymestr czas zacząć:)

zdjęcia z soboty


casting w warszawie- "tokio"

Dzisiaj wyjechał od nas Krzysiek- znakomity przyjaciel i fotograf. Jak ja mu zazdroszczę, że mieszka w Poznaniu. Po imprezowaniu u Wojtka, nie wiem jak pozostali, ale ja czuję się wczorajszy. Niby nic nie wypiłem, ale myśl, że od 20:10 czeka mnie całe 10h w autokarze do Wawy... Jadę tam w końcu walczyć o swoje cele i marzenia. Takie przerosty ambicji i samozaparcia nie zdarzają się codziennie. Biorę się w garść, nie garbię. Głowa do góry, oczy szeroko. Nie zaciskam ust, lekko zadarty mam nos. Prosty krok, przed siebie i do przodu.

my chemical romance

Bez pomocy osób o zdolnościach paramentalnych można osiągnąć równie wiele. Dzisiaj dowiedziałem się, że zdałem z chemii. Potrzebowałem 38 punktów do ukończenia kursu. Z wczorajszego sprawdzianu dostałem 39,5. Jestem taki szczęśliwy!:) W niedzielę wyjeżdżam do Warszawy. W poniedziałek mam zamiar obrócić swoje życie o 180 stopni:P

11 listopada

Nie wiem. Jest środa, jedensty listpada- Święto Narodowe. Nie ma ono dla mnie jakiegoś większego znaczenia, poza tym, że jest to dzień wolny. Dzień wolny w pełnym tego słowa znaczeniu- od rana, a jest już wieczór, lenię się jak tylko mogę. Nic nie robię, siedzę przy komputerze, a jutro... Jutro mam sprawdzian z chemii od którego zależy czy zdam. Jeśli nie, czekają mnie poprawki w sierpniu albo powtarzanie trymestru w trzeciej klasie (maturalnej). Przez cały dzień miałem się uczyć, tak naprawdę nie zrobiłem nic. Poprawka, zrobiłem: nic. Poza tym czeka na mnie zaległy sprawdzian z matematyki, dodatkowa dawka nerwów, bo z tego przedmiotu też jestem zagrożony.
Wczoraj dowiedziałem się, że w poniedziałek powinienem pokazać się w Warszawie. Jest casting do agencji z Tokio, skoro mi o tym napisano oznacza to, że mam jakieś szanse. Znów pojawiają się przeszkody: szkoła (projekt z angielskiego i wyjściówka z fizyki) no i oczywiście pieniądze- dlaczego bilety do Warszawy nie są za darmo. Nie wiem co robić, czy jechać. Moja bliska koleżanka z klasy, Paulina, powiedziała: "Teraz zaczynają się wybory..." Miała rację.

po zebraniu, sesyjnie

Po zebraniu stosunkowo na spokojnie. Zbliża się koniec trymestru... Wstyd, że tak słabo idzie mi z chemii i fizyki. Z matematyką jest dobrze, ale Pan musiał podać mnie jako osobę zagrożoną- wyjazd do Paryża sprawił, że nie napisałem sprawdzianu, a bez niego nie mógłbym być klasyfikowany. Przyszły tydzień będzie dla mnie masakrą. Sprawdziany z przedmiotów warunkujących moje zdanie, a ponadto "lektury" z języka polskiego, praca klasowa z matematyki. Szykują się nieprzespane noce z czekoladą i energy drinkiem.
Słucham miałczącej muzyki, a ona słucha miałczącego mnie. Robert Pattinson- Never Think (dość popularny ostatnimi czasy utwór). Jestem zmęczony, dzisiejszą sesję uważam za udaną. Smak zauroczenia poznaję na nowo- to niesamowite?:)*

zebranie szkolne

Zmęczony po szkole, głodny i brudny szykuję się na zebranie. Jestem zagrożony z matematyki, fizyki i chemii. Mam nadzieję, że mama nie będzie dramatyzowała tylko na spokojnie pozwoli mi porozmawiać z nauczycielami.

przemyślenia zbiorowe- podsumowujące

Nie dostałem drugiej szansy,
bo pierwszą zmarnowałem.
Nie wierzyłem w Twoją miłość,
kiedy Cię poznałem.
Po wielogodzinnych przemyśleniach, intensywniejszych niż dotychczas. Po napisaniu najtrudniejszych w życiu maili i najbardziej przykrych smsów. Po całokształcie Ciebie...
Zrozumiałem, że nie jest nam dane bycie razem (3.11.2009). Szkoda, że nie pozwoliłaś mi się wykazać, nie dostałem drugiej szansy. Rozumiem, że nie potrafiłaś mi już więcej zaufać, ale powinnaś wiedzieć, że mi można. Komu jak komu, ale mi... Nie wstydzę przyznać, że zrobiłem z siebie głupka starając się o Twoje ponowne względy: każdy nowy dzień, każda piosenka czy szelest lisci przypominały mi o Tobie. Pisałem, dzwoniłem, przyjeżdżałem. Od sierpnia nie potrafiłem zapomnieć, wyrzucić Cię z pamięci. Przewróciłaś mój świat do góry nogami. Pokazałaś drogi, których sam nigdy bym nie odkrył. Nauczyłaś jak dbać o związek. Tak naprawdę pokazałaś mi co to miłość. Dziękuję.
Nie kończ ze mną kontaktu, nie traktuj jak kogoś, któ stracił termin spożycia, ważności. Jestem tylko człowiekiem, ale chcę być traktowany z należytym mi szacunkiem. Pewnie nie raz o Tobie napiszę, powiem. Pomyślę. Jednak póki co układam sobie życie na nowo i nie są to puste słowa osoby zdeterminowanej, nie... Skupiam się na szkole, z większym powerem podchodzę do modelingu. Lekarstwem na miłość jest miłość. Układam sobie życie u boku innej. Jestem szczęśliwy. To chore, ale jestem szczęśliwy.

bydgoszcz: impreza Halloween

Dlaczego droga do szczęścia usłana jest tak dużą ilością przeszkód. Na boso stąpam po czerwonym dywanie, który tworzą płatki róż. Pod nim znajdują się ciernie, których nie zauważam. Gdy biegnę przed siebie, chcąc zostawić z tyłu przeszłość, moje stopy krwawią. Wspomnienia wracają i. Serce.

PIĄTEK 30.10.2009- Zielona Góra/Bydgoszcz

Przyjechałem do Bydgoszczy. Byłem tam ok. 19:50. Z dworca odebrał mnie Piotr. Poszliśmy w kierunku Multikina gdzie umówiliśmy się z Paulą i Moniką. Póżniej całą czwórką udaliśmy się do pubu. Pomimo iż była to impreza Halloween nikt nie był przebrany. Dobra zabawa, poznałem kilka fajnych osób. W domu, spałem u Czyżola, byliśmy ok. 4:00 nad ranem. Zmęczeni, wytańczeni, szybko poszliśmy spać.

SOBOTA 31.10.2009- Bydgoszcz/Poznań/Zielona Góra

12:35- pociąg do domu. A konkretniej do Poznania, ponieważ stamtąd miałem 2h na przesiadkę. Spotkałem się Krzyśkiem i Wojtasem. O 17:45 pożegnaliśmy z Wojtkiem Krzyśka i odjechaliśmy w stronę naszej Zielonej Góry.
Dawno nie napisałem tak pustej notki. Przepraszam.