poczuciowo potoruniowo

Kochana Babciu. Byłabyś ze mnie dumna. Wiesz z jak dużym trudem przychodzi mi słuchanie drugiej osoby, a tym bardziej wybaczanie. Jestem niezwykle pamiętliwy, zawistny i wybuchowy. Tym razem udało mi się utrzymać emocje na wodzy. Mój najlepszy przyjaciel, chłopak, który wie o mnie praktycznie wszystko podstawił mi nogę. Nie była to żadna forma "testu", żart czy jeden z jego dowcipów, nie. Widzisz Kochana, zauroczył się, spotkał, całował czy przytulał z ostatnim obiektem mojego zauroczenia. Tak, z "tą z Torunia". Wszystko to działo się pod moją nieobecność, nieświadomy siedziałem w szkole w czasie gdy oni fruwali razem pomiędzy obłokami amorów w Poznaniu. Widzisz, nie bolałoby to tak bardzo gdyby nie fakt, że dzień wcześniej Wojek, patrząc mi w oczy obiecał już nigdy z nią nie pisać, a tym bardziej w ogóle kiedykolwiek spotkać się. Jak mogłem mu nie wierzyć, zawsze był w stosunku do mnie lojalny, mówił mi o wszystkim. Wracając pociągiem do domu, każdy wspólny wyjazd odtwarzaliśmy (wspominając, śmiejąc się, rycząc) na nowo. Zaczynając od momentu kiedy się poznaliśmy- paląc fajkę wodną (bardziej piwną) na Bluszczu koło Focusa, imprezy u Neli, po późniejszy wyjazd do Poznania gdzie przyjęto mnie do agencji Gloss, przesiadywanie z Paulą i Piotrem nad mieniącą się wodą na Garbarach, urodziny Czyżola i Pauli w Bydgoszczy, wyjazd do Warszawy, itp, itp. Przeszliśmy razem szalenie wiele.
Widzisz, nie boli mnie, że zauroczył się w Andżelice, nie. Każdy człowiek ma serce, uczucia i ma do nich jak największe prawo. Jednak trzeba znać granicę kiedy pragnienie, łaknienie namiastkowego szczęścia (tzw. "sztuczne raje") zagraża potężnemu uczuciu przyjaźni. "-Wojtek, wiesz, że po tym co zrobisz Rafał nie będzie chciał Cię znać? -Tak, wiem." Pamiętam jak kiedyś powiedziałaś mi mądre słowa. Byłem mały, zupełnie inaczej je odbierałem. "Człowiekowi wolno wszystko oprócz krzywdzić drugiego człowieka".
Prawdą jest, że prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie. Cięszę się, że mam Beniamina, Paulę, Krzyśka i Czyżola. Gdyby nie oni pewnie siedziałbym teraz pod zimną ścianą i patrzył w podłogę. Oni uświadamiają mi, że życie jeszcze nie raz pokaże nam rogi. Drugim powodem, który sprawia, że w moim sercu robi się cieplej jest szczęście drugiego człowieka. Lubię patrzeć na zakochanych czy rozweselonych żarem miłości ludzi. Kochana Babciu, miło z Twojej strony, że mentalnie wspierasz i jesteś tu w środku ze mną. Nawet teraz kiedy patrzysz z drugiego końca pokoju. Cieszę się, że Andżelika i Wojtek spotkają się w niedzielę w Poznaniu, pewnie tęsknią za sobą- znam to uczucie, wiem jak odległość wpływa na relacje międzyludzkie. Wiem, że ich związek nie przetrwa długo, jednak ja (choć nie wiem czy powinienem) życzę im jak najlepiej.
Nie potrafię zbudować trwałego związku. Przyjaźni też nie. Spójrz, najpierw był Lisek. Niby wszystko ok, potem ciągłe sprzeczki, kontakt został urwany i teraz widujemy się tyle co w szkole czy na jednej wspólnej lekcji. Krycha- z nią łączyło mnie o wiele więcej. Rozumiała mnie pod każdym względem, z nią także wiele przeszedłem. Nasze trudne charaktery sprawiły, że po pewnym czasie staliśmy się sobie obojętni tak bardzo, że teraz nie mówimy sobie głupiego "cześć". Wojtek- chyba najbliższy mi przyjaciel spośród tych, których dotąd miałem. Szkoda no, kurczę szkoda. Nie wiem gdzie popełniłem błąd, moze za mało podkreślałem jak był dla mnie ważny. Może mam w sobie coś co odpycha ode mnie ludzi, a ja tego nie dostrzegam. Boli mnie głowa, popłakałem się, chyba idę spać.

Toruń - weekendove love

Dawno nie pisałem. Zacofałem się w relacjonowaniu na bieżąco wydarzeń dotyczących mojego życia. Mam duże braki... Nie wiem, być może wynika to z chwilowego zamknięcia się w sobie. Przeżywam. Wszystko zaczęło się od kiedy napisałem do pewnej Torunianki. Do pierwszej wymiany zdań doszło między nami na portalu maxmodels (22.11.2009). Później zaczęliśmy rozmawiać na Gadu- Gadu. Smsy do godziny 3:00 lub 4:00 nad ranem. Dawno nie czułem tak silnego zafascynowania drugą osobą. Minął tydzień, pojechałem do niej.
Odebrała mnie z dworca. Przyznam, że nie pamiętam jakie zrobiła na mnie wrażenie. Początkowo wydawało mi się, że na zdjęciach faktycznie wygląda lepiej. Oczywiście, nie powiedziałem tego głośno. Pojechaliśmy do niej, poznałem jej mamę. Przesympatyczna kobieta:) Posiedzieliśmy chwilę w domu: słuchaliśmy muzyki, rozmawialiśmy, oglądaliśmy coś na monitorze. Korzystając z okazji, że jej mama wyszła z mieszkania- przytuliłem ją. Zaczęliśmy się całować. Cały romantyzm prysnął kiedy usłyszeliśmy stukot kluczy w drzwiach. Usiadłem grzecznie na łóżku, a ona wróciła na obrotowe krzesło przy biurku. Zadzwonili jej znajomi, z którymi umówiliśmy się w Browarnej (pub, kawiarnia). Pochodziliśmy po starówce Torunia. Widziałem pomnik Mikołaja Kopernika!:) Poznałem najbliższe dla niej osoby, wspaniali. Już dawno zauważyłem, że każdy region Polski ma swoją, indywidualną mentalność. To takie niesamowite. Nadszedł wieczór. Wróciłem z nią i jej przyjaciółką (która również miała u niej nocować) do mieszkania. Około godziny 22:00 wyszliśmy z psem na spacer: do sklepu po alkohol i zapalić. Szeroką drogą, otoczeni z lewej i prawej strony drzewami, szliśmy za rękę. Poczułem się jak kiedyś. Najważniejszy, ważny. Moja dłoń trzymała jej dłoń. Poszliśmy na boisko, było zimno. Przytuliła mnie, położyła swoją nogę na moją. Spojrzała mi w oczy, pocałowaliśmy się. Oparłem głowę na jej ramieniu i słuchałem o czym mówi. Mówiła pięknie. Wróciliśmy do mieszkania. Piliśmy we trójkę Bolsa, rozmawialiśmy o wszystkim i o nimczym. Kiedy pijany wszedłem na biurko nie potrafiłem z niego zejść... W dodatku wpadłem w kaktusy- mam jeszcze ślady po kolcach:P Nie brakowało dobrego humoru... Reszta jutro, idę spać. Jo.