zdjęcia z sesji: jesiennie

"Jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami. Nie można go nikomu wytłumaczyć. Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, osiada ciasno na dnie serca jak śnieg podczas bezwietrznej nocy."
Wytężam umysł, wokół czego obraca się całe moje życie. Szkoła-dom? Przyjaciele? Modeling? Wyjazdy? Dobry humor, niby wszystko jest wporządku. Za oknem ciemno, na niebie świecą gwiazdy. Nagle myśl "jestem sam". W tym momencie z okrętu, którym pływam po obłokach niebios spadam na jakieś mroczne podłoże skalne. Uświadamiam sobie, że noce to nie tylko romantyczność i piękny sen, ale także uczucie niezaspokojenia, samotność, która zabija. Wiem, narzekam i robię to specjalnie. Niepotrzebne wywody. To ta pora, godzina, oddziaływuje na mnie w taki sposób. Mam potrzebę rozmowy- najważniejsi śpią. Kiedy piszę, uspokajam się. Wchodzę w umysły innych: zbieram myśli, wczuwam się w sytuacje jakie spotkały ich za dnia. Kolekcjoner, który przesadza z refleksjami. Viva la vida.
Wiele razy serce biło mi mocno, a rozum schodził na plan drugi. Myśląc, że to ta jedyna, angażowałem się w związek. Potem pojawiały się sceny zazdrości, testy wytrzymałości, cierpliwości. Obiekt naszych sakralizacji, idealizacji maleje tak bardzo, że prawie znika. Nie raz czułem jak ucieka mi grunt pod stopami, a ja sam odlatuję, spadam ze sceny. Mały, ale ważny element świata- Ty. Po raz kolejny. Mydlisz oczy, umiesz. Może jednak naprawdę Ci na mnie zależy? Może to co widzę to tylko moje subiektywne urojenia. Śpisz, a teraz moja kolej powtarzania na głos jaki to ten świat jest zły.
Gdybym mógł cofnąć czas zmieniłbym nic. Koleją rzeczy jest strata i poznawanie nowych osób. Zakańczanie i rozpoczynanie nowych związków. Momenty wzlotów i upadków. Śmiech i gorycz w gardle uwarunkowana płaczem. Dużo by tego wymieniać. Co można w sobie zmienić żeby stać się innym człowiekiem? Zapewne rano będę wstydził się tego co tutaj nabazgrałem. Moja droga, owszem.
Trudno być mną.

4.01.2009 - tymbark

Zaczął skrywać swe emocje i prezentować iluzję perfekcji każdemu, kto go zobaczył. Rozwinęła się u niego trwała obsesja czystości, która zaczęła się, kiedy zmywał naczynia w Bydgoszczy.

Przed chwilą spotkałem się z Beniaminem. Jak zwykle spóźniony byłem ok. 10 min, bo punktualny ja to nie ta sama osoba. Poszliśmy w kierunku Carrefour'a powtarzając irregular verbs. Wracając stamtąd zatrzymaliśmy się na chwilę "za Akumulatorami". Beń wyjął z kieszeni kapsel od Tymbarka, na którym napisane było "Marzenia się spełniają". Powiedział, że jest to dla niego swojego rodzaju talizman, który rzeczywiście daje szczęście. Bardzo sceptycznie podszedłem do tego co powiedział. W Focusie weszliśmy na chwilę do Almy. Kupiliśmy sobie picie, poszliśmy do Empiku pooglądać Vogue'i i książki parapsychologiczne. Wyszliśmy ze sklepu kierując się w stronę drzwi wyjściowych Galerii. Otworzyłem butelkę.

Na kapslu napisane było "Marzenia się spełniają".

maska la Van de Kamp

Doceniamy to co tracimy. Niby oczywiste stwierdzenie, ale odnosi się do wszystkiego. Do najbliższych, do przedmiotów. Do chwil kiedy było wspaniale, a my szukaliśmy dziur w całym. Zima działa przytłaczająco zarówno na kontakty międzyludzkie, sprawy sercowe czy spełnianie pragnień ambicji. Życie jest bardzo, bardzo krótkie, a czas biegnie nieubłaganie. Ile kończysz lat w tym roku?
Zdałem sobie sprawę, że jestem ciężarkiem. Człowiekiem trudnym do zniesienia. Bliskich nie raz zraniłem mówiąc "żałuję, że cię poznałem" czy wyzywając od najgorszych. Jestem wybuchowy, nie myślałem co mówię, mówiłem co myślę. Zmienię to. Mam przed sobą wzorzec osoby, z której chciałbym brać przykład. Nie będę już niezdarą, która boi się, że zgubi swój cień. Pewnym krokiem, z delikatnym uśmiechem w oczach, będę grał kogoś kim nie jestem. Zacznę skrywać swoje emocje i prezentować iluzję perfekcji każdemu, kto mnie zobaczy. Przecież takim w życiu łatwiej. Mam dość nie wiedzieć co się wokół mnie dzieje. "Dla mojego dobra." Jedynym rozwiązaniem są zmiany. Porządne zmiany, których wiem, że będę przez jakiś czas żałował. Trudno pozbyć się przyzwyczajeń do osób, z którymi kiedyś spędzaliśmy 3/4 czasu, ale jest to możliwe. Podobnie jak możliwym jest zaprzepaść obietnicę, bez słowa wyjaśnienia zniknąć. Zniknąć. Boli mnie serducho, niesamowicie.
9.12.2009, godz. 1:30. Sms od: xxx: "Ale przecież dasz radę:* nie raz pokazywałeś, że wytrzymasz wszystko:*:*" Masz rację, co nas nie zabije to wzmocni. Boli tylko porównanie relacji jakie mieliśmy kiedyś, a są teraz. Nieuzasadnione, jednostronne kłótnie i brak rozmowy. Tysiące słów, które poszły na wiatr. Łudzę się, że nie wszystko było kłamstwem i w chociaż 25% byłem ważny. To przecież Wy troje widzieliście mnie w największych rozstrojach emocjonalnych czy w najpiękniejszych momentach życia. Nie będę pisał jak bardzo odczuwam Was braki, ale podziękuję za wszystko co było. Podsumowując rok 2009 napisałbym o nas osobną książkę. Dzięki, dzięki, dzięks, dzięks:-)

university

"Zaufanie to krucha rzecz. Raz zdobyta pozwala korzystać z ogromnej swobody, ale utracona jest nie do odzyskania. Niestety, nigdy nie wiemy, komu można zaufać, bliscy potrafią zdradzić, a zupełnie obcy przyjść z pomocą. Większość ludzi woli ufać wyłącznie sobie, to najlepszy sposób, żeby się nie sparzyć."
"Trudno ocenić, jak potężna może być miłość. Może nam dać siły w ciężkich chwilach lub zmobilizować do poświęceń. Może sprawić, że przyzwoity człowiek popełni straszny czyn. Może popchnąć zwykłą kobietę do szukania prawdy. Nawet kiedy odejdziemy, miłość pozostanie. Wszyscy szukamy miłości, ale niektórzy z nas żałują, że ją znaleźli."
"Nie stój nad mym grobem i nie szlochaj, nie ma mnie tam, nie śpię, jestem tysiącem podmuchów wiatru, jestem diamentowym skrzeniem się śniegu, jestem światłem słońca na dojrzałym zbożu, jestem delikatnym jesiennym deszczem, nie stój nad mym grobem i nie płacz, nie ma mnie tam, nie umarłem."

kilka starych zapisków

Gdy piszę wypełniam wmówioną mi, wewnętrzną pustkę. Lubię wracać do starych zapisków. Najprostszym podsumowaniem tego co od czasu do czasu tutaj wypisuję to połączenie inteligencji z niedojrzałością emocjonalną. Jak każdy z nas jestem subiektywny ukazując świat przez pryzmat swojego myślenia. Prowadzone przeze mnie monologi wewnętrzne nie raz zraniły, dowartościowały czy zszokowały osoby dla mnie ważne. Zazwyczaj to o nich piszę, są przecież częścią mojego życia.
Czasem na terenie naszych ogrodów pojawiają się intruzy. Nie zamykają za sobą furtki dając wstęp coraz większej grupie robactwa. Zdarza się, że jeden ogrodnik nie da rady pozbyć się pasożytów. Wtedy potrzeba środka owadobójczego. Trudno go znaleźć biorąc pod uwagę wcześniejsze relacje z tymi stworzeniami. Kiedy stosunki nieantagonistyczne były na poziomie bardzo wysokim. Miłości.
3.11.2009 zrozumiałem, że nie jesteśmy i nie będziemy już razem. Oczarowany Tobą po dziś dzień, kochający tak bardzo jak na przełomie lipca. Boję się angażowania w nowe związki. Zadajesz najsilniejsze ciosy prosto w moje serce, a ja cierpię z przyzwyczajenia. Nie dmuchaj dymem prosto w moją twarz. Kiedyś i ja dostanę papierosa, przyjdzie na to czas.
Jednostki słabsze, ale bardziej wartościowe moralnie, są eliminowane, początkowo ponoszą klęskę. Z czasem szczęście każdego mija, a pech zaczyna tulić. Multum naiwnych osób, których siły są próżne. Daremne groźby czy zastraszanie. Obłuda, hipokryzja, ciasnota. Jeśli schemat "od miłości do nienawiści" jest prawdziwy, podziękuję. Jak daleko sięgają twoje horyzonty umysłowe? Nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo psujesz relacje międzyludzkie. Bez Ciebie jest o wiele lżej, prościej, lepiej. Dławię się goryczą w gardle. Zanoszę, nerwowo łykając powietrze. Krople ogromne, ciężkie, sznurem idące na ziemię. Tak, łzy. Do piekła za Tobą nie dojdą. Obraz ze snu- Garbary.