moja 18tka - Lady Gaga Style!

Zaczynając od trwających dłuższą część przygotowań do imprezy, po tańczenie do Telephone, picia Martini, Tequilli, kolorowych, niemieckich drinów "hulahao" i ruskich szampanów (których jeszcze trochę zostało). Po przyjazd policji czy robienie miliarda i więcej zdjęć. Niezapomniane chwile: Ada leży rozjebana jak Madonna. Ala podając policji swoje dane osobowe na pytanie odnośnie imion rodziców mówi, że jej tata ma na imię "Gorzóf": G, O, R, Z, Ó, F. Ptaszek (przypinka do włosów) Ady o nazwie "Tereska". Sidu rzucający sałatą w robiącego zdjęcie Artura. Ala mówiąca średnio 5 razy na minutę "Ciiszej (proszę Was)!". Wojtek wyglądający jak Batman lub Drag Queen. "-Rafał, Rafał, policja! -Jak chuj." Delegacja do sąsiadów i zaniesienie im ciasta (przekupstwo). Firma pszczelarska Ule - Hajdule. "-A ta muszka? -Mam ją jeszcze z komuni!". "Alka, chyba pierwszy raz jestem bardziej najebana od Ciebie" - powiedziała Liwia. Artur, który rozlewa alkohol i zrzuca krokiety. Obok nas stoi policja, Ali zaczyna dzwonić telefon. Wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że Ala wyjmuje i chowa go do stanika.


Fraszka pisana ołówkiem

Nie dokazuj, nie pokazuj.
Nie musisz.
Nie obcuj z obcymi.
Nie dzwonisz, nie piszesz.
Nie kochasz mnie, mówisz.
Ja czuję, że siedzę Ci w sercu,
nie głowie.
Co powiesz?

Gossip in Zielona Góra

Wyśmiej, potargaj, treść zrozum jak chcesz.
Plotka opanowała Zieloną Górę. Zimowa chandra udzieliła się każdemu. Setki niewyjaśnionych sytuacji, obgadywanie, miłostki. Miasto wraca do normalności. Niektórzy na siłę starają się pobudzać zaspane tętno życia. Niektórzy nie wiedzą, że ich anonimowość i tendencje do czynienia zła są dobrze widoczne. Niektórzy poczuwają się do bycia kimś dla wszystkich w wyniku będąc nikim.
Zazwyczaj osoby, które polubiliśmy, a mieszkają od nas daleko- idealizujemy. Piszemy setki smsów: rano i na dobranoc. Tęsknimy. Z niecierpliwością odliczamy dni do najbliższego spotkania. To normalne zjawisko, nie ma w tym przecież nic dziwnego czy też złego. Problem pojawia się w miejscu gdy znajomość czy oczarowanie ewoluuje w silną więź, np. miłość nieplatoniczną. Z doświadczenia wiem, że monomania (chorobliwe opanowanie umysłu przez jedną myśl) wykańcza. Jakie to piękne budzić się rano wiedząc, że uczucie między naszym wrogiem, a osobą, którą wciąż kochamy, niedługo wygaśnie. Na wszystko potrzeba czasu. Zarówno na leczenie ran jak i ich zadawanie. XOXO. A dla ciebie mam przesłanie: nienajważniejsza jest plotka czy po kontach jebanie. Piosenka: Yeah Yeah Yeahs - Kiss kiss.

Można pokazywać się na każdej imprezie, mieć setki zdjęć z najdroższymi alkoholami świata. Czy na podstawie jednej lub kilku domówek potrafimy nazwać kogoś swoim przyjacielem? Oprócz dobrej zabawy trzeba pamiętać by przy najbliższych być nawet gdy płonie ich dom. Nie, nie od blasku fleszy czy lamp reflektorów. "Jeden prawdziwy przyjaciel przyczynia się bardziej do naszego szczęścia niż tysiąc wrogów do naszego nieszczęścia."

photoblogowe wycinki autora: Ja

Treść narzuca znaczenie. Naśladując i przekształcając. Z każdym dniem moje serce zamienia się w kryształ górski, coś w rodzaju kamienia półszlachetnego. Z pozoru twarde i przejrzyste, wewnątrz miękkie i skrywa setki rys. Zadrapania w formie bólu, porażek i cierpienia upiększają. Choć wciąż słaby, stałem się silniejszy. Pyszałkowate osoby, które dopiero zaczynają żyć pełnią swojego życia już niedługo zaznają smak upadku. Z doświadczenia wiem, że boli. Bardzo boli. Nawet po dziś dzień. Zawsze tak jest.

Moja śmierć była przełomowym momentem w twoim życiu.
Moje życie było przełomową chwilą w czasie twojej śmierci.
Zarzucają mi bezkonkurencyjność. I mają rację.

Pokażę z jaką gracją poruszam się po wybiegu zrobionym z gówna. Z gnoju, w skład, którego wchodzą wszystkie plotki, kłamstwa i podjudzanie (wystarczająco zestresowanych) osób mi bliskich. Mścił się nie będę, nie chcę i nie muszę. To nie w moim stylu. Znam swoją wartość i nie zatracę jej na ciebie. Jeśli tobie nie jest, to przed Panem Bogiem, wstyd mi za ciebie. Jestem dziecinny? Zamilcz, ja to wiem. Zanim zaczniesz osądzać spójrz w lustro. Spójrz w lustro i powiedz kogo lub co widzisz.

Na zewnątrz coraz cieplej, w środku bez zmian. Pochmurnie dziś w Zielonej Górze. Twoje zdjęcie mam ustawione jako tapetę w telefonie. MMS od Ciebie z lipca 2009. Uwielbiam sprawdzać godzinę i czuć na sobie Twój pikselowy wzrok. Wiem, że ta chwila to moment, w którym patrzysz tylko na mnie. Wszystkie kolorowe zmieniasz w szare dni.

noce i dnie

Mijają minuty, godziny, noce i dnie. Bez Ciebie. Wiesz czemu codziennie wieczorem wymykam się z domu? Nie idę zapalić, wyprowadzić psa sąsiadki czy oddać koleżance płytę. Spaceruję. Bez celu idę przez puste centrum miasta. Zatrzymuję się i patrzę w niebo. Łudzę się, że zaraz zadzwonisz. Choć przeżyłem wiele to o życiu wiem jeszcze mało. Szokuje i przeraża mnie fakt jak z dnia na dzień możemy stać się obojętni osobie, dla której jeszcze niedawno byliśmy całym światem. Dlaczego.

Poznań: mięsna i imprez 100

Jutro stąd uciekam, daleko, daleko. Potrzebuję odpoczynku. Co ja pieprzę, zakurwię w dens, w chuj. Naładuję akumulatory. Spotkam osoby, za którymi tęsknię. Ominę te śmierdzące. W poniedziałek, wyluzowany, z uśmiechem na ryjcu, zacznę nowy trymestr w szkole. Nie zmienię się, a jeśli już - na lepsze.

Wróciłem do Zielonej Góry. Tęsknię za Poznaniem, w którym spędziłem te genialne 4 dni mojego życia. Akumulatory naładowane. Zapomniałem czym jest szkoła, przywykłem do imprez i rozmów do 4:00 nad ranem. Potrzebowałem tego.
Artur, Anna Wanna, Krzychu, Ala, Wojtas, Kubsztal, Zoey, Magda (Adamek), Aga (Avril!), Dżejkob, Karolina, Karolina (która wyglądała jak moja mama w młodości!), Pyłat, Paula (czyt. Dorota Rabczewska), Tamara, Flo, Igor, Bolec i inni - dziękuję. Z niektórymi widziałem się 24h/dobę, a innymi ok. 5 minut, ale... Było magicznie, przy Was alkohol miał więcej procent, a rozmowy były czymś więcej niż słowami. Niezapomniane sytuacje?
Zapalenie spojówek (dopadło mnie w najmniej oczekiwanym momencie). Wielogodzinne gadanie, kręcenie filmików, robienie zdjęć czy lanie ze śmiechu z Arturem (jak to możliwe, że mając mnie na swojej głowie, przez ok. 84h, nie zwariowałeś?!). Deskorolkowanie na parkingu podziemnym Starego Browaru z Zoey (jak tam pizga). Rozmowy ze sprzedawcą, którego sklep nosił nazwę "Bachus" i popijawa (kulturalnie, ponoć tradycyjnie na podłodze) u Krzycha. Dresy, które podczas stania tramwaju na światłach podważyły drzwi i uciekły z niego.xD Ania Wania chcąca hodować owce! A Krzysiek podpaski z wełny^^ Dzikie bansy w Mięsnej.<3 Dzięki, Wojtas, za legitymację, dobrze, że miałeś też przy sobie dowód^^ Siostra Krzycha, która zrobiła burdę właścicielowi lokalu, że wpuszcza nieletnich O_o Knajpa "Wesoły Roger", którego nazwa jest nieadekwatna (jak mogliśmy tam pójść). "Poranna" pobudka (ok. 14:00) i zwiedzanie IKEI (Ala w roli żywego trupa). Rozmowa z Dżejkobem w knajpie Ptasie Radio. Maltańskie zdjęcia z Flo, na których efekty czeka nasza trójca. Mógłbym opowiadać godzinami, ale po co:)

Go slow

Siedzę, ryczę i piszę. Zaliczyłem niemal niemożliwą do zdania geografię. Z uśmiechem na twarzy powinienem przywitać tydzień wolnego od szkoły. W czwartek miałem wyjechać do Poznania, w piątek Bydgoszczy. W sobotę znów do Poznania, a w niedzielę wrócić do domu. Nie jadę nigdzie. Napisałbym jeszcze więcej, napiszę nic. Wcale, ale to wcale nie mogę odpocząć. Wszyscy, nawet ci niby najbliźsi na to nie pozwalają.

U can dance

Odpowiedź z polskiego: 20/25. Jestem z siebie dumny. Pominąłem wątek ćpania przez Leopolda (jak samo nazwisko wskazuje) Staffa, chyba było warto ugryźć się w język. Ugryźć w język i zatamować bujną wyobraźnię. O, tak. Przyjechałem na chwilę do domu coś zjeść, ogarnąć się, a zaraz znów wracam do szkoły- muszę napisać zaległy sprawdzian. Wcale mi się nie chce. Poprawka: wcale mi się chce. Wczorajszy wieczór zostanie długo w pamięci. Oglądaliśmy z Wojtkiem You Can Dance. Morda Lukasa widoczna przez 0,5 sekundy - stan przedwymiotowy. Rzeczywiście, ma chłopak powód do nazywania samego siebie sławnym. Prezentacja miasta Bydgoszcz... W przerwie na reklamy, skacząc po kanałach, natrafiliśmy na piosenki: Whatcha Say - Jason Derulo i All The Right Moves - One Republic. Pani z Warszawy (nasze miasto), która pięknie tańczyła. Chwila refleksji. Później reklama "Petitki Lubisie" - Paula nas tak zwykła nazywać. Bardzo trudno opisać ówczesny stan emocjonalny. Nazbierało się tego.

Leopold Staff

Powinienem pisać teraz plan ramowy i wkuwać mądre słowa na jutrzejszą odpowiedź z polskiego. Po wielokrotnym przeczytaniu wierszy Leopolda Staffa stwierdzam, że nie był on przedstawicielem stoicyzmu czy filozofii franciszkańskiej. Drechy nazwaliby go "ciotą", a 3/4 Polaków- "emo". Według mnie autor palił marihuanę, a w stanie refleksji, swoje puste słowa, zastępował wyszukanymi synonimami, które dawały rymy typu AA BB. Ciekawe co powiedziałaby polonistka na tak postawioną tezę. Sorry, "rozkminę".
Spędzając międzylekcyjną przerwę na szkolnej palarni dostałem silnego wstrząsu. Słuchając ulubionej muzyki czułem w powietrzu lato. Przed oczami miałem obraz rażącego słońca i ludzi bez kurtek, w t- shirtach i ciemnych okularach. Taa, spodnie i buty też mieli. Wciągając jod i słysząc szum uderzających fal coś kapnęło mi na nos. Zaczął padać śnieg.
"We śnie, na jawie. Spotkajmy się na kawie. Zaciągam się Tobą chociaż nie palę wcale. W nicość popłynę po czerwonym winie." Nie ukrywam, że brakuje mi Twojego głosu, zapachu czy spojrzenia.

bez komputera, na kolanie

Drzemie we mnie strach spowodowany brakiem miłości, problemami finansowymi, natłokiem zaległych sprawdzianów. Boję się wstawać rano z łóżka, jechać autobusem, wchodzić do murów szkoły. Tysiące parchatych, erotycznych, smutnych myśli w mojej głowie. Potrzebuję dawki optymizmu, sesji zdjęciowych, lepszego samopoczucia. Kilka tygodni bez komputera dało mi wiele do rozumowania. Chciałbym wyrzucić całą swoją szafę i kupić tak wiele upatrzonych ciuchów. Wyrobić mięśnie, być silnym. Nagromadzoną czułość przelać na drugie ciało. Tak, seksu. Osiągnąć dużo, bardzo dużo. Pomagać najbliższym w osiąganiu ich celów. Kiedyś ktoś powiedział, że można utopić się w szmaragdzie moich oczu. Szkoda tylko, że chyba nikt nie umie pływać. Poprawka, wszystkie obiekty mojego zauroczenia to dobre pływaczki.