16/18.04.2010

Obraz Amy Winehouse z napisem "I like You Ozy because you're my floozy!". Lustro z dorysowaną koroną i Waszymi kolorowymi podpisami :D Różowy "Mój mały sekretnik" czy książka "Jak zbudować szczęście intymne". Bingo z Flo. Masa życzeń na mailu, nk, facebooku czy tutaj. Smsy. Nie powiem, niektóre sprawiły, że miałem szklanki w oczach. Chciałbym wszystkim bardzo serdecznie podziękować za tak wspaniałe podkreślenie moich 18- tych urodzin, a szególnie Adzie, Pauli, Ali, Liwii, Wojtkowi, Beniaminowi i Sidowi. Piątek: Music Cafe (rysowanie portretów), McDonalds (prasowanie 10 zł) i knajpa 4 Róże (rozmowy kaczyńskie). Sobota: przyjazd Pauli i party hard u Sida (nagrania audio, wideo i dżordożarty). Biorąc też pod uwagę moją uro - imprezę "Lady Gaga Party", 18- tych urodzin nigdy nie zapomnę.
Odprowadziliśmy Paulę na pociąg. Jej krótki pobyt w naszej mieścinie nie pozwolił stu procentowo nacieszyć się sobą. Jeszcze nie tęsknię, pewnie wieczorem zacznę. Każde nasze spotkanie wzbudza we mnie refleksje. Wspominam nawet najkrócej spędzoną wspólnie chwilę. Od siedzenia na Garbarach po urodziny w Vedze, itd. Oczywiście, że boli, ale co to ma do rzeczy? Jakby teraz nie bolało wcale. "Gdzie jesteś dziś, gdzie Ciebie szukać mam. Którędy iść - nie chcę być dłużej sam. Gdzie jesteś dziś, z Tobą odkryłem świat. Z nikim nie będzie już tak." Piosenka: Kate Nash - Foundations

zaraz

Auć. Będzie trudno, ale dam radę. Jak najmniej dni takich jak ten, choć wiem, że będą gorsze - jak najmniej. Gdy cały świat stanie na palcach i obróci się przeciwko Tobie. Brak oparcia. Cokolwiek napiszę i tak będzie to ironicznie zabawne. Śmiej się głośno, przyniosą Ci nawet mikrofon.

Przemyślenia & Artur & Ania i Wojtek

Miało mu być bez Ciebie łatwiej, prościej. Miał zakochać się i zacząć życie na nowo. Dużo kosztuje go słuchanie na Twój temat czy spędzanie czasu z osobą, którą teraz kochasz. Boli, ale on chyba jest silny. Bynajmniej takie stwarza pozory.

Przyjaciół, (czy w dialekcie niektórych toruńczykÓW) przyjacielÓW, można mieć naprawdę wielu. Którzy są tymi na zawsze? Jak poznać kiedy kłamią żeby mniej bolały nas najokrutniejsze prawdy? Co zrobić by zrozumieli, iż bez względu na wszystko są dla nas najważniejszymi osobami tego małego świata. Bardzo dużo zależy od charakteru. Ostatnimi czasy zostałem zmanipulowany przez osobę, po której nigdy bym się tego nie spodziewał. Bardzo dobrze owinęła sobie mnie (i innych) wokół palca, dostałem porządnego kopa. Teraz wiem, że zanim zacznę bój z bliskimi o jednostkę, z pozoru słabszą, przejrzę ją na wylot. Nie popełnię dwa razy tego samego błędu. Dziwne, że wyszukując w internecie tak piękne słowa, cytaty, nie rozumiesz ich znaczenia. Wypełnia cię dwulicowość, o której przekona się jeszcze nie jedna osoba. Pokazujesz kompromitujące zdjęcia, wymyślasz anegdoty, w których gram główną rolę. Świadczy to o tym, że mam w sobie coś czego bardzo, ale to bardzo mi zazdrościsz. Nie jestem mściwy. No dobra, jestem. Tym razem nie skończy się na głupiej, nic wartej wymianie zdań. Zasługujesz na nagrodę, "za wybitne zasługi". Dostaniesz ją, zadbam o to. Wydaje mi się, że nie ja sam.

Notkę dedykuję, chyba nigdy przedtem tego nie robiłem, Ani i Wojtkowi. Dziękuję za te kilkaset wymienionych słów, które dały mi bardzo wiele do myślenia. Nie słucham prawd tylko jednej osoby. Trochę empatii. Winy zaczynam dostrzegać nie tylko po jednej, a po obu stronach. Widzę więcej, a mówię (czy piszę) mniej. Wszystko może działać na niekorzyść. Jest mi lżej o kilka kilogramów "spontanicznych nerwów". Dziękuję.

"Kroczyłem dumnie przez kolejne pokoje, próbując cię znaleźć. I kiedy zobaczyłem cię, całującą tego faceta, moje serce roztrzaskało się, a oczy zaszkliły. I kiedy próbowałem mówić, jąkałem się. Moi przyjaciele byli jakby obojętni, znajdziesz kogoś lepszego." Cytat z Kate Nash - We get on. Mój ulubiony moment piosenki zaczyna się dopiero od słów "So I went to that party..." (1:56).

retro sesja - fot. Filip Filipiak







Artur

Artur z Poznania w ciągu kilku tygodni stał się dla mnie osobą ważną. Codzienne smsy czy rozmowy sprawiły, że traktowałem go jak młodszego brata.
(...) Przyjechał na moje urodziny, których tematem przewodnim był Lady GaGa Style. Miało to miejsce z piątku na sobotę. W sobotę, zaraz po przebudzeniu, Artur spytał: "Gdzie dzisiaj śpię?" Każdy z nas zrobił wielkie oczy, bo byliśmy przekonani, że za kilka godzin wyjeżdża, wraca do Poznania. Wszyscy porozchodzili się do domów, a ja siedziałem z nim w Nescafe Cafe, Music Cafe, McDonalds, itd. Nikt nie przewidywał gościć go dłużej niż jeden dzień. Ada zgodziła się go przenocować. To znaczy jej mama. W niedzielę rano poszedłem z Adą, jej rodziną i Arturem do kościoła (Niedziela Palmowa). Po kościele skakaliśmy na trampolinie. Chłopak Ady (Sidu) był bardzo zły na Artura, że nie ma jak spotkać się ze swoją dziewczyną. Obiecałem posiedzieć znów sam z Arturem. Umierałem z nudów. Ów blondas bardzo obgadywał swoich najbliższych, nie podobało mi się to. Opowiadał, że z wieloma osobami koleguje się dla rozpoznawalności (podkreślił, że nie chodzi o Zieloną Górę, już wtedy zacząłem coś podejrzewać). Opowiadał jaka to Scene Syll jest głupia czy nabijał się z łez Any kiedy płakała widząc Krzyśka Adamka w Browarze. Kiedy pierwszy raz Lukas, Angelika i Maja przyjechali do Poznania udawał, że ich lubi. Kiedy siedziałem w pociągu do Zielonej Góry pisał mi smsy, że chce już ich "zostawić wpizdu i jechać do domu". Bardzo dużo opowiadał i wypytywał o Torunian. Bardzo źle wyrażał się o Lukasie czy wadze Mai, bolało mnie to co mówił, krytykowałem każde jego słowa obrazy innych osób.
Wyjechał z Zielonej Góry. Dzień później (poniedziałek) do Poznania przyjechali wyżej wymienieni, znajomi z Torunia: Lukas, Andżelika i Maja. Krzysiek Adamek i Kubsztal spotkali się z nimi. Do "ekipki", która siedziała w Browarze dołączył "przypadkowo" Artur.
Pokazywał im te najbardziej kompromitujące zdjęcia z mojej imprezy (Lady Gaga Party), mówił im, że kazaliśmy mu zostać do niedzieli (choć on rzekomo chciał w sobotę rano wracać). Opowiadał, że rozdawałem ulotki obrażające naszego kolegę. Mówił jaki to ja jestem pojebany. Tych bzdur naopowiadał więcej, wszyscy mieli z nas polewkę.
Na przełomie lutego / marca, będąc u Artura, zostawiłem u niego zapisaną kartkę A4, relacja z minionego dnia, coś w formie pamiętnika. W 3-4 zdaniach. Obraziłem w niej kilka osób. Kilka dni temu Artur wysłał im mms'em zdjęcie tylko tego obraźliwego fragmentu. Wyżej i na drugiej stronie pisałem o ludziach dobrze i ogólnie jak minął mi dzień. Chciał skłócić mnie ze wszystkimi.
Wiele razy prosiłem Artura żeby nie obgadywał swoich najbliższych. Równo cisnął po ludziach z subkultur emo i scene. Nie raz mówił przy nas "koleguję się z emo i scene, bo śmieję się z nich jak na imprezach wywołują duchy czy rzygają do wanny. Albo jak się tną." Już po takim jego zachowaniu powinien włączyć mi się w głowie alarm, ale Artur (jego jasne oczy, blond włosy, duże usta i niewinna twarz) sprawia wrażenie grzecznego, sympatycznego i SZCZEREGO chłopaka. Żałuję ten znajomości, bardzo.

Fraszka pisana cienkopisem

NIE CHCIEĆ TU BYĆ
MIEĆ OTWARTE OCZY,
SŁUCHAĆ,
ODPOWIADAĆ.
NIE CHCIEĆ TU BYĆ
CZYTAĆ Z TWOICH UST,
KŁAMSTWA,
KUSISZ. MUSISZ?

after GaGa Party

"Zło nie jest tym, co wchodzi do ust człowieka [...] zło jest tym, co z nich wychodzi."
Kiedy byłem młodszy, rodzice nie wykupili dla mnie placu zabaw czy nawet jednej, małej piaskownicy. Nie zawierałem znajomości z rówieśnikami, którzy byli dziećmi znajomych. Odkąd sięgam pamięcią mało mówiłem o przykrościach, które spotkały mnie w danym dniu. Dusiłem i tłumiłem w sobie emocje. Teraz gdy otaczają mnie bogate wewnętrznie i wartościowe osoby, jest mi lżej. Choć nasz świat nudą nieowiany jeszcze nie raz będzie kazał nam skakać z wysokiego klifu to wiem, że upadek zaboli mniej. Bo z Wami.

Będąc dziećmi nie baliśmy się skakać do kałuży. W deszczowe dnie, wychodząc z domu, przywdziewaliśmy kalosze i braliśmy ze sobą parasol. Z wiekiem, innym podejściem do życia, wyżsi o kilka centymetrów - uciekamy od problemów. Pustosłowie, bez puenty. Dopowiedz sobie dlaczego metaforyczne kałuże przeskakujemy. "Po ulicach (twych) snów biegnie nas spora zgraja." Wystarczy jeden ruch ręki, palec wskazujący. Środkowy to symbol chamstwa. Jeden ruch ręki by w jednej chwili z Arkadii strącić cię do lochów znajdujących się głębiej od Atlantydy. Wystarczająco długo walczymy z chamstwem żeby gościć je w naszej grupie na nowo, Artur.