Niewidzialny niewidomy 23:42

Chwalę dzień, w którym Cię poznałem.
Przebudzałem się gdy przy Tobie spałem.
Patrząc na Ciebie zaspokajałem pragnienia.
Spadające liście z drzew, spełniające marzenia.

Biec przed siebie lub jechać bez trzymanki.
Śledzisz i czytasz o mnie wszystkie, nowe wzmianki.
Zapominam o kropce nad "i" czy na końcu zdania.
Ładny uśmiech bez sztucznego ludzi poznawania.

Niewidomy w pustki głos się uciekam.
Od rozstania już o Ciebie nie dociekam.
Chcę do parku nad wodę, wieżowiec, daleko.
Twoją kokainą być, a jak dla dziecka mleko.

Krzysiek




Wyjechał, każdy wyjazd do Zielonej Góry wzbogacał go o nowe doświadczenia. Więcej widział, słyszał i czuł. Z jego twarzy można było wyczytać niesmak i rozczarowanie.

los melanżos - 28/29.08.2010





los melanżos - 27/28.08.2010


Lans na wsi!



lipcowe

dziwne nadzieje
marzeń płomienie
wołanie o pomoc
wewnętrzna niemoc

prośba o rękę
czujesz udrękę
zagryzałaś moje wargi
bez skargi

sprzątasz, gotujesz
mną się nie przejmujesz
masz piękne ciało
mało mi ciebie, mało

uśmiech ten sam
spojrzenie też znam
w morzu radości
niespełnionej miłości

sam

Nie mam z kim spędzać wolnego czasu. Wspaniale trwać w przekonaniu, że ma się najlepszego przyjaciela, prawda? Bardzo boli uświadomienie sobie, że tak naprawdę nigdy się go nie miało. Jestem w kropce, marnej, czarnej. Chodziłem ulicami miasta, momentami liczyłem, że może wpadnę pod jakiś samochód. Choć nie jestem pewien czy nawet w szpitalu ktoś by mnie odwiedził. Wszędzie pustki, pada deszcz. Wchodzę do kościoła, nie ma mszy. Myślałem o wszystkim i niczym. Minęła godzina. Zadzwoniłem do Sida, odprowadziłem go na pociąg do Poznania. Poszedłem do babci. Oglądałem seriale, pograłem na gitarze. Szedłem w stronę domu. Cofnąłem się i po raz kolejny poszedłem do kościoła. Modliłem się i śpiewałem. Wróciłem do domu, włączyłem komputer, przy którym teraz siedzę. Żyć, nie umierać?