nie przyzwyczajać się do miejsc tak jak do ludzi

Nie przejmuje mnie fakt, że trochę egoistycznie promuję swoje życie. Oczywiście, że bywają momenty, w których z każdym oddechem tracę sens. Na szczęście szybko mija. Każdy z nas ma inny charakter i być może dzięki temu świat jest tak zróżnicowany. Dziękuję siłom wyższym, że do miejsc nie przyzwyczajam się tak bardzo jak do ludzi. Za mocno bolało więc wstałem i wyszedłem. Za dużo obrazy, ani jednego komplementu i ta prostolinijność. Ludzie nie mają tupetu, pewnie i ja nie mam. Cieszą się gdy dobrze wyglądasz (choć zdecydowanie częściej zazdroszczą), jesteś małpą w cyrku czy pawiem w zoo, z którym można zrobić sobie zdjęcie. Na pytanie „czy warto” odpowiedziałbym „nie wiem, bo i tak nie mam dokąd wrócić”. Pisałem już, że dziękuję siłom wyższym za to, że do miejsc nie przyzwyczajam się tak bardzo jak do ludzi?
Potrzebuję tych pięciu minut, które mnie zbawią. Życie uczy i Wam także przekazuję tę radę – powąchajcie nim posmakujecie. Jeśli nie chcesz - nie tańcz (jak Ci grają). Kiedyś miewałem większe problemy z asertywnością. Teraz to ja daję aktorom scenariusze. Szkoda, że nie zawsze trafnie dobieram role.
Wyglądam przez okno, a dymem maluję ulotne obrazy. Nikt nie mówił, że przeprowadzka na wysypisko wspomnień w mieście nałogów będzie prosta. Dobranoc, jutro będzie najlepszy dzień Twojego życia!

mieszkam w Warszawie

Minęło kilka sekund zanim w pełni pojawiło się okno edytora tekstu. Niepewnie uderzam w klawiaturę. Szukam czegoś na suficie, rozglądam na boki, kasuję uprzednio wpisany tekst. Mój mózg zaprząta milion rzeczy naraz. Od czego mógłbym zacząć...
Tutaj czas płynie zdecydowanie szybciej. Szybciej zachodzi słońce, krócej trwają imprezy. Szybciej odrasta zarost. Dłużej czeka się na zielone. Oczywiście mam na myśli sygnalizację świetlną.
Dziś minie około sześćdziesiąta noc, którą spędzę w swoim warszawskim mieszkaniu. Mam sympatycznych współlokatorów, dwie łazienki, dużą kuchnię i balkon, na którym kradniemy internet sąsiadom. Myśleliśmy nad kotem, ale jesteśmy ostatnimi osobami, które powinny mieć zwierzę. Kiedy do Ciebie piszę leżę w łóżku. Dopiero teraz (patrząc z perspektywy mamy) dostrzegam jak wielkim jestem bałaganiarzem. Już dawno po północy, a ja wciąż nie mogę zasnąć. Telefon milczy, nikt nie pisze i nie dzwoni. Zastanawiam się co robisz i jak Ci to wychodzi.
Cieszę się z przeprowadzki do stolicy, ale od momentu przyjazdu wciąż czegoś mi brak. Być może osoby, która znając moją przeszłość mogłaby ją razem ze mną powspominać. Dobrze, że jest tu Paula i Wojtek. Nie chcę poznawać nowych osób, oswajać (stając się przy tym za nich odpowiedzialny) i opowiadać o tym jak było kiedyś. Zresztą i tak nikt by mi nie uwierzył. To trzeba przeżyć, nam się udało, wiesz co mam na myśli. Chyba od zawsze lubiłem pisać, ale kiedyś miałem na to zdecydowanie więcej czasu. Historię, którą chciałbym przedstawić można by zekranizować. Reżyser dostałby Oscara choć w tym wypadku możliwe, że to Oscar dostałby reżysera.

Burn Selector Festival 2011

Obudziłem się na około 30 minut przed odjazdem pociągu. Zdążyłem wskoczyć do wanny, ubrać się i wziąć porządny łyk jeszcze gorącej herbaty przygotowanej przez moją mamę. Pobiegłem w stronę stanowiska taxówek znajdującego się nieopodal mojego domu. Kierowcy firmy, z których usług zazwyczaj korzystam nie byli zdziwieni widokiem "biegnącego Rafała z równym mu bagażem". Chyba nie musiałem nawet mówić dokąd chciałbym dojechać. Zdążyłem! Podróż umilały mi koleżanki ze szkoły, które spotkałem przed wejściem na dworzec.
Pomimo tego, że czas spędzony z nimi w pociągu do najnudniejszych nie należał to po obejrzeniu zdjęć ekipy, z którą przez cały, festiwalowy czas imprezowałem - padłem! ;D
Na dworcu w Krakowie czekała na mnie uwieczniona wyżej Amanda. Reszta zajadała się wtedy w McDonalds! ;P Pamiętam, że polubiłem ją w ciągu pierwszych sekund poznania - jej włosy kojarzyły mi się z Florence!
 Pojechaliśmy do domu Jagody, u której mieliśmy przyjemność spać, zabraliśmy alkohol i poszliśmy w plener: pijąc, żartując, skacząc i krzycząc zmierzaliśmy w kierunku Krakowskich Błoni. Zdjęcie na CC musiało być!
No właśnie... ;D
Tuż przed wejściem na teren festiwalu złapał nas deszcz! Mieliśmy jeszcze kilka pełnych butelek, z którymi raczej by nas nie wpuszczono więc chwilowo zmieniliśmy cel podróży, odbiliśmy w lewo znajdując jakąś melinę. 
Najwięcej czasu spędziłem z Rudą - rozumieliśmy się wówczas bez słów! Największą sensację wzbudziliśmy wśród ochrony wchodząc z wielkim kawałkiem drewna niesionym nad naszymi głowami. Prowizoryczny parasol - przynajmniej nie zmokliśmy! ;D
Powyżej jedno z nielicznych zdjęć, na którym uwieczniono niebieską opaskę dającą przepustkę na festiwal! :)
Ogródek Camela był jednym z najbardziej obleganych przez nas miejsc, dobra muzyka i spoko ludzie!
 Znów obok Natalii... :)
Rozmowy w toku haha! ;D
Koncert Crystal Castles - godzina mojego życia, której na pewno jeszcze bardzo długo nie zapomnę.
Podczas Selectora można było spotkać bardzo wielu znajomych!
 Amanda - najlepsza złodziejka set list na świecie!
Groźna Miriam, kobieta z pazurem!
Powroty bywają naprawdę trudne. Zwłaszcza w naszym przypadku gdy dowiedzieliśmy się, że jest to ostatnia noc, którą możemy spędzić w tym domu... Bez komentarza - trudno!
Następnego dnia, około 14:00 spakowane bagaże zostawiliśmy w przedsionku i wybraliśmy się w miasto. Pamiętam, że było bardzo gorąco... :)
Nasz B4 niczym "Śniadanie na trawie" Claude Moneta, a w tle Kopiec Kościuszki.
Niektórym było już naprawdę dobrze hahaha! ^^
Tańce, hulanki, swawola!
Zapalniczka Rudej zrobiła lokalną furorę, musiałem mieć z nią zdjęcie! :)
Dobra pani DJka w ogródku Camela powiedziała, że mam potencjał! :D
Farba fluorescencyjna na mojej twarzy i nogach Natalii wprawiała ludzi o uśmiech i zaciekawienie. Być kosmitą, być kosmitą na na nana! :D
Pamiętam, że później pożyczyłem od Radka bańki i wypuszczałem je z dymem papierosowym. Dostrzegając po chwili ilość widzów poczułem się jak w cyrku! ;P
La Roux dawała czadu całkiem nieźle!
Natalie! <3
Nie chciałem opuszczać Selectora. Pojechaliśmy na chwilę do domu, podziękowaliśmy za gościnę... I udaliśmy się w kierunku stacji PKP. Najweselszy autobus jakim dano mi kiedykolwiek w życiu jechać.
Niektóre panny nie mogąc się doczekać porannej toalety ukazywały swe wdzięki na wprost Dworca Głównego w Krakowie! :D Czekałem na pociąg do Zielonej Góry kiedy zadzwoniła do mnie mama i spytała czy nie chciałbym odwiedzić rodziny w Rzeszowie. Pomyślałem, że wakacje tak naprawdę się dopiero zaczynają. Zmieniłem cel podróży, kierunek - Podkarpacie, ale o tym w następnej notce... :)

top 20 maj

Sunday Girl vs Rusko - Stop Hey
Birdy - Skinny Love
Ellie Goulding - Lights (wired dubstep remix)
Avril Lavigne - Smile
Atomic Tom - Don't You Want Me
Manic Street Preachers - Jackie Collins Existential Question Time
Ben Cocks - Your Firefly
Gossip - 8th Wonder
Lady Gaga - Judas
Penny & The Quarters - You and Me
Koniec świata - Serce w Paryżu
Kate Nash - Skeleton Song
The Pierces - We Are Stars
Robyn - Eclipse
The Sounds - Don't Wanna Hurt You
Rihanna - California King Bed
Robots In Disguise - The Sex Has Made Me Stupid
Duffy - Don't Forsake Me
Shakespeare's Sister - Stay
Skinny Patrini - The Wind
Avenue 52 - Homeless

my faves (I can't live without)!

 Mój Nikodem! Kiedy 2 lata temu wybierałem aparat (który był moim prezentem urodzinowym) nie brałem pod uwagę innej marki niż Nikon. Zwyciężył Sony i wbrew wielu opiniom jestem z niego niesamowicie zadowolony. Od czasu do czasu lubię zrobić kilka zdjęć, głównie znajomym - do fotografowania profesjonalnych modelek potrzebuję większego doświadczenia, a do fotografii przyrody odpowiedniego sprzętu. Poza tym kwiaty i owady są bardzo oklepane.
  Dość popularny zapach zamknięty we flakonie przypominającym sztabkę złota.
Piję dużo herbaty, lubię czerwone wino, a na imprezach zdarza mi się zapalić kilka papierosów. Znudziły mi się zęby koloru cytrynowego.
 Uwaga - tylko dla osób pełnoletnich! Cappuccino z rumem zwalcza wszelkie objawy przeziębienia i grypy. Niepowtarzalny smak i aromat.
 Telefon - jedni mówią, że nie potrafię się nim obsługiwać (odbierać połączeń) inni zaś uważają, że jestem od niego uzależniony. Na pulpicie nie kto inny jak Kate Nash! :-)
 Najlepsze cukierki pod słońcem. Uwielbiam ich kształt i smak!
 Bardzo długo nosiłem okulary. Szkła kontaktowe są bardziej komfortowe i nie ograniczają pola widzenia. Polecam wszystkim, nie tylko tym z dużą wadą wzroku.
 Tak wyglądała zrobiona przeze mnie zupa! :-D Pistacje i oliwki - coś co naprawdę kocham.

dziękuję za koniec świata

Duszę zgubił daleko w Poznaniu na Garbarach,
Podobno za często kończył tylko na zamiarach.
W pustej butelce zamknął serce, nie ufał mądrym listom,
Słyszałem, zastąpił wieczne pióro kieliszkiem i czystą.

Duszę zgubił daleko w Toruniu gdzieś nad Wisłą,
Nie myślał logicznie, rzadko bywał realistą.
Wśród podróbki ekstazy i w papierosów oparach,
Resztki uczuć wraz z bronią trzymał w arsenałach.

Duszę zgubił daleko w Warszawie na Bemowie,
Z niektórych się nabijał, najważniejsi byli w głowie.
Pod egidą aniołów, których nimi nie nazywał,
Wyczuwając amory szybko dłońmi oczy zakrywał.

la valse d'Amelie

Zdarza się, że przechodząc przez ulicę zatrzymuję się na środku pasów i myślę. Samochody ruszają, a ja wciąż stoję. Szybkim krokiem mijają mnie obcy ludzie. Przechodnie znikają. Mnie też nie ma, gdzie jestem? Kto z Was ma czasem nieodparte wrażenie, że wycięto go z komiksu i wklejono do starej baśni, w której występuje wielowątkowość pisana niezrozumiałym językiem? Pisarz mógłby być bardziej wyrozumiały i częściej maczać pióro w atramencie. Niewyraźnie... Oglądam wyrazy z każdej strony, ale i tak wciąż niewiele rozumiem. Zdarza się, że przechodząc przez bramę zatrzymuję się i myślę. Szybkim krokiem mijam obcych ludzi. Nigdy nie zgubiłem się na cmentarzu.

na na na DOLO

After the whole week of taking baccalaureate exams I think it’s high time to relieve the stress. I actually think that I have finally learnt to appreciate weekend freedom and airiness. Occasionally we all need a quiet party: to relax with a small group of friends, drinking vodka, whisky or champagne (or as we’d done – all simultaneously). Having the opportunity of Dolores and Zbyszek - Igor’s parents - being away, we decided to throw a quiet party.
Filip got here last. I did try to reach him on his mobile but failed to do so. I’d missed my bus and thought that maybe he could give me a lift to Igor’s place, which is in a village outside Zielona Gora. Guess what... I did travel these 5km... on foot!
Dominika and Igor know how to party – they danced, drank, sang and weren’t sick! ;-D And here is one of the most censored photos ever!
Ernest guarded the remote controls, which gave the power over youtube. We were listening to everything – starting with Aerosmith to Varius Manx.
As far as smoking goes, party is the only place! Nothing gives greater sense of happiness than a drink accompanied by a ciggie! :-P
“Live for today... Plan for tomorrow... Party Tonight!" :-D
Morning conversation over a cuppa is a true must. Reminiscing about the past night.
 Hahaha, Dominika without driving licence! <3

dwa uśmiechy

Rocznik '11 wszedł w fazę narodzin, a ci z '92 zdają egzamin dojrzałości, od którego zależy duży fragment ich niedalekiej przyszłości. Podobnie jak ja, strach ma wielkie oczy. Stres dopada w najmniej oczekiwanych momentach, dlatego warto pamiętać o głębokich wdechach i wydechach. Matura miała wyglądać zupełnie inaczej. Gdzie godło szerokości panoramy racławickiej i wysokości wieży Eiffla? Dlaczego egzaminatorzy mdleją, piszą smsy lub patrzą na nasze skarpetki? Nie, nie - to tylko sen. Czasem mam wrażenie, że od dłuższego czasu jestem w śpiączce. Gdybym po kilku latach obudził się i dowiedział, że wszystkie wydarzenia, które przeżyłem były snem... Koniec myśli - nie wiem co bym zrobił. Ból istnienia konsumowałby każdy fragment mojego (wystarczająco słabo rozwiniętego) mózgu.
Wystarczą dwa, szczere uśmiechy. Nie wiedziałem, że radość z cudzego szczęścia może być tak przyjemna. Jakie jest prawdopodobieństwo, że zranionej dziewczynie oprócz skrzydeł odpadną także sztuczne rzęsy? Skradzione serce można porównać do fotografa bez aparatu. Rybaka bez wędki, strażaka bez gaśnicy, pianisty bez fortepianu. Nocy bez gwiazd pomimo tego, że patrzę w bezchmurne niebo. Stąpając samotnie po tafli (odbijającego pustkę) jeziora.

wyjrzałem przez okno

Pozostaje mi imaginować jak przebiegałyby nasze rozmowy gdybyśmy byli razem. Coś Cię uwiera, zabiera mi to swobodę pisania. Czujesz to, ocierasz skronią o moją szyję. Przestraszony wstaję, wyglądam przez okno, pustka. Pomarańczowe światło latarni sprawia, że czuję się jak w reklamie soku. Odwracam się od własnych myśli, na których niedobór nie narzekam. Nie widzisz mojego spojrzenia, zwierciadła duszy skierowane mam w stronę księżyca. Jak dziecko latawiec tak teraz i ja wypuszczam z ręki sznurek. Średniej wielkości balon w kształcie serca. Przecież i tak kiedyś pęknie - pomyślałem.