wrażenia po balu maturalnym


Po fakcie dokonanym napiszę, że bardzo nie chciałem iść na 100dniówkę. Nigdy nie przepadałem za szkolnymi imprezami. Kojarzyły mi się z samymi zakazami, zero alkoholu, papierosów i tak dalej. Poza tym nigdy nie czułem potrzeby integracji z klasą czy szkołą. Strata czasu i pieniędzy. Gdyby nie fakt, że już od dawna zobowiązałem się tańczyć poloneza (w pierwszej parze) i ogólnie iść na 100dniówkę (z Asią Sosną) to wątpię czy pojawiłbym się wczorajszego wieczoru / dzisiejszej nocy na owej imprezie. Tak czy siak poszedłem.
Nie poznałem połowy dziewcząt, wszystkie w pięknych kreacjach, niesamowitych makijażach i fryzurach. Chłopacy w garniturach. Uroczystość rozpoczęła się od krótkiego przemówienia i poloneza w wykonaniu nauczycieli (wychowawców). Kilka minut później parkiet należał do nas, maturzystów. Zdjęcia robione w połowie układu, jak zrobię screeny z filmu to dopiero wtedy będzie widać kto prowadził ! :D


Pan Awiński wraz z grupą tancerek porwał wszystkich w dance. Parkiet ani na chwilę nie był pusty. Chyba, że w czasie przerwy na papierosa! :P ZĘBAMI zdjąłem Sośnie podwiązkę, później dzikie bansy pod sceną i na scenie (nie wiem czemu inni na początku wstydzili się wejść)? ^^ UUUU uuu uuu u Barber Straisand, nauka układu do Waka Waka, YMCA czy jakiejś rodeo piosenki. Szwedzki stół z olbrzymią fontanną niekończącej się czekolady, sałatki, mięsa w metalowych kombiwarach. Ładnie zastawione, okrągłe stoły, przy których siedzieliśmy grupami. Pod stołem (jak chyba każdy) mieliśmy barek.

Nie mogę się doczekać kiedy dostaniemy zdjęcia i film z owej imprezy. Trochę napawa mnie to strachem - kamery bardzo często patrzyły na mnie, a ja rzadko zachowywałem się normalnie! xD To znaczy nie jestem normalny, ale staram się udawać, panować nad sobą. Fuck, znów się zaplątałem! :P Tak czy siak impreza udana. Jedna z lepszych na jakich kiedykolwiek byłem. Nie przypuszczałem, że ludzie ze szkoły, te zaspane i markotne twarze, które widzę 5 dni w tygodniu potrafią się tak dobrze bawić. Szacun! Większość zdjęć, które wstawiłem w tej notce zawdzięczam mamie Patryka, dziękuję! :)



Po skończonej studniówce (około 5:00 nad ranem) pojechałem na imprezę urodzinową Mariki. Wstałem około 15:00 i ogłaszam, że superbohater Ozy robi sobie dziś przerwę w ratowaniu świata! ^^

100dniówka

Wokół dużo luster i kserokopiarek. Spojrzenia chcące zedrzeć ze mnie ostatnie resztki godności. Turystyka serc. To nie my wznieciliśmy tornado, a ludzie wokół nas. Dzieli nas ocean. Wierzę, że kiedyś go pokonam.
Za kilka godzin bal maturalny, studniówka. Pamiętam jakby to było wczoraj... Wydawało mi się, że to wszystko mnie nie dotyczy i jeszcze długo nie będzie. Zamknąłem oczy, a obudziłem się pełnoletni. W pełni odpowiedzialny za wszystkie swoje czyny. Za niecałe 100 dni egzamin dojrzałości, niby matura to bzdura, ale z papierkiem łatwiej. Chcę być studentem i wyjechać do większego miasta. Warszawa lub Poznań. Wracam do ogarniania, polonez W PIERWSZEJ PARZE zobowiązuje! :D Mam najwspanialszą partnerkę (spośród tam obecnych) na świecie - znam ją od dziecka. Sosenko, dziękuję! :*

pierwsza kwadra księżyca (12.01.2011)

Niech moje łzy płynące obficie,
Do serca twego dotrą o świcie.
Przez mroki sumienia uczucia krają,
Wszystkie złe duchy cierpienie dają.
Sprawiedliwości stanie się zadość,
Niedługo potem czeka cię radość.
Znikną gdzieś cienie, których się boję,
Niech znowu pragną mnie dłonie twoje.

podziękowania dla facebooka


Możesz kiedyś wpaść pozbierać mnie z podłogi albo położyć się obok. Moja obecność na lekcjach matematyki ma funkcję jedynie dekoracyjną. Kiedy byłem mały i oglądałem film to zawsze mówiłem kim jestem. Trudno pogodzić liceum z facebookiem. Nie popieram zakazu palenia w miejscach publicznych. Teraz tylko czekam na zakaz picia w pubach. Moim rodzicom się wydaje, że gdy byli w moim wieku to się uczyli. Wychujam wszystkich mówiąc, że jestem szarą myszką. Myślę, że razem w łóżku będzie cieplej. BRITISH ACCENT IS SEXY. Choruję na prokrastynację. Jak sobie pościelisz to mnie zawołaj. Wypijmy za błędy to się ostro nawalimy. Gdy Bóg rozdawał inteligencję, to musiałeś być w kiblu. Jeśli nie wiesz co masz zrobić to licz deltę. Wszystkie klamki czekają, aż się o nie zaczepię. Dobry seks to taki, po którym nawet sąsiedzi idą na papierosa. Modeleczki się ku**a znalazły. Zamiast zapraszać mnie do facebookowych gier, zaproś mnie lepiej na piwo. Czasami mam ochotę iść w cholerę, ale nie wiem którędy. Lubię uśmiechać się do kompa kiedy z Tobą piszę. Idę na kawę, wracam pijany. Wawrzyniaka 20/12. Gdyby kózka kwiecień plecień to by ślimak chuj Ci w dupę. Aśnajbaem. Jestem zbyt piękny by marnować się w związku. Jestem singlem, z wyboru. Paula Jacobiak z Bydgoszczy jest najlepszą gwiazdą internetu. Ten się śmieje ostatni, co najwolniej kojarzy. Są tacy ludzie, takie zdarzenia i takie słowa, o których nigdy nie zapomnisz. Najlepsi przyjaciele wiedzą jak dziwny jesteś, a i tak pokazują się z tobą w miejscach publicznych. Stajesz się ninja kiedy słyszysz, że twój telefon dzwoni w innymi pokoju. Chyba Cię coś bierze... No, kurwica. Jakoś dziwnie wyglądasz. Imprezy dzielą się na NIEZAPOMNIANE i NIEZAPAMIĘTANE. Nie umiem rysować. Ty masz prawo mieć swoje zdanie. Ja mam prawo mieć je w dupie. Ile płacę? Sinus do potęgi drugiej kąta ostrego 60 stopni złotych, mogę być winna wartość bezwzględną |x+4|>4, wtedy i tylko wtedy, gdy x>0? Nawiązuje rozmowę z rodzicami po pijaku, żeby myśleli, że jestem trzeźwy. Chcę Cię w moim łóżku. "U mnie spoko!" - łatwiej jest tak powiedzieć, niż wyjaśniać czemu najchętniej rozwaliłbyś łeb o ścianę. Śmieszą mnie niektóre związki. I don't have a drink problem: I get drunk, I fall down, I get up... No problem! Komu w drogę, temu słuchawki w uszy. Udzielam innym rad, ale sam nie potrafię z nich korzystać. Jeśli kobieta zachowuje się jakby miała Cię w dupie, to w zasadzie chuj wie co to znaczy. Podłoga to najniższa półka w pokoju. Jeżeli blondynka ma ciemne odrosty to znaczy, że jej mózg jeszcze walczy... W sumie miałem się uczyć, ale w 2012 jest koniec świata, więc pierdolę. Obracam się w złym towarzystwie. Jak byłem mały, to jadąc do domu udawałem, że śpię, żeby rodzice zanieśli mnie do łóżka. Wolę powiedzieć "nieważne" niż tłumaczyć, co jest nie tak. CierpiOZY. Bardzo lubię gdy budzę się rano a tam czeka na mnie sms. Lubię ten stan kiedy wszyscy srają przed sprawdzianem a ja mam na to wyjebane. Lubię spacerować nocą. Kiedyś mówiłem ci wszystko, teraz nie mówię ci cześć. Koty, które udają Mona Lisę. Chuj mnie strzela kiedy Monte się przewraca jak włożę łyżeczkę. Babciu widziałaś może moje tabletki z napisem LSD? -Pierdol tabletki! Widziałeś tego smoka w kuchni?! W piekle mówią po niemiecku, na pewno! Chodzenie do kościoła robi z Ciebie takiego chrześcijanina jak siedzenie w garażu robi z Ciebie auto. KARMA: What Goes Around Comes Around. No Drama. Gdyby oczy mogły robić zdjęcia. Warszawa. A to z kim się spotykam to już jest moja sprawa. Czasem mam ochotę używać emotikonek w wypracowaniu. I love it when in the middle of our kiss I can feel you smiling. Spieszmy się kochać weekend, tak szybko odchodzi. Pieniądze szczęścia nie dają aczkolwiek wolałabym płakać w ferrari. Żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce. "Bo nie!" jako argument na wszystko. Focus Mall Zielona Góra. If you ask me to hold your drink, I will drink it. Motorola Maxx V6. Vogue Paris. The Devil Wears Prada. Starbucks. Wkurwiasz mnie! Moi sąsiedzi to idioci. Fordon. Keeping old text messages to read over again, typing what you really want to say and then deleting it! Frugo wróć! Nienawidzę poniedziałku, wtorku, środy, czwartku i połowy piątku. Facepalm jako stosowana ekspresja zażenowania. Musi być głośno kiedy jest impreza! Podczas, gdy obrabiasz mi tyłek nie zapomnij mnie w niego pocałować. "Coś tam, coś tam" jako uzupełniacz rozmowy. "Schudłeś/schudłaś" jako najlepszy komplement. Jest spoko! When I have money there's nothing to buy, when I don't there's EVERYTHING! Nie zdam przez matmę, znowu. ZARA. Pili my soki nad Wisłą. Kiedy jestem zajęty, wszyscy piszą, kiedy się nudzę, nie napisze nikt. Oceniam ludzi po wyglądzie. Nie wracam na ostatni rok szkoły, jadę walczyć z Sami-Wiecie-Kim. Let's fuck! O gustach się nie dyskutuje ale mój jest zajebisty. Seks to zdrowie! Trzymam rękę między nogami żeby było mi cieplej. Pieczywo czosnkowe. Prawdziwi kumple nie pozwolą Ci robić głupich rzeczy... Samemu! Jestem młody, piękny i wszystko mi wolno. Śpię z telefonem koło głowy. Jestem sprzedajną dziwką. Nic mnie bardziej nie wkurwia, jak "trampki" na obcasach. Po pijaku się nie liczy. Jeżeli czegoś nie wolno, a bardzo się chce, to można. Mówisz o mnie? O dziękuję! Byle kogo się nie obgaduje. Trudno pogodzić liceum z obowiązkami superbohatera. Avada Kedavra.

na ostatni guzik

Skończyłem lekcje, posiedziałem chwilę w domu po czym mama porwała mnie w miasto. Kupiliśmy koszulę na studniówkę, na celowniku jest jeszcze krawat. Chyba zostanę przy czerwonym śledziku. Później sklep indyjski - dałem grosze za rzemyk, który w H&Mie kosztowałby około 20 zł. Małe rzeczy, a cieszą. Jutro poprawki z angielskiego więc dziś czeka mnie wieczór z Longmanem i Matura Companion, nie lubię tego. Od rana słucham The Kooks - No longer. Humor sinusoida z przewagą optymizmu. Mam potrzebę pośpiewania, gdzie jest gitara?

vi

Piszę pod presją Twojego spojrzenia, oczu, które za wszelką cenę wychwycą jakąkolwiek wzmiankę o sobie. To egoistyczne, ale taka jesteś, nie zaprzeczaj. Przerywasz, otwierasz w przeglądarce kartę obok. Odpisujesz na prywatne wiadomości i znajomym piszącym w danej chwili na czacie. No i jemu też. Zaraz wracam, jesteś u mnie, znów. Kontynuujesz lekturę. Przecież to do niczego nie zobowiązuje. Twoje dłonie przesiąkły papierosami, a oddech kawą. To niekobiece. Nieświadomie marszczysz brwi i zaciskasz usta, zastanawiasz się co czuję i jak w tej chwili wyglądam. Dobrze - odpowiem. Jeszcze kilka dni temu jedno Twoje słowo przywróciłoby mnie do świata wiecznie żywych, ale teraz mogłoby być odwrotnie. Każdy motyl ma ulubiony kwiat. Nietoperz jaskinię, lis norę, a bóbr tamę. Mi wystarczy duże serce.

na szybko pomiędzy kieliszkiem, a butelką

Nie ogarniam biegnącego za mną świata. Nie staram się, nie potrafię, nie chcę. Nie powinienem? Może. Jestem skazany na samego siebie, jest mi z tym dobrze. Nie umiem liczyć, ale na siebie? Muszę. "All my life I've been good, but now! ;> Whoa I am thinking what the hell?! All I want is to mess... Around!" Impreza za imprezą. Etanol niewykluczający endorfin i dużo miłości. Tego potrzebuję, to zdaje się mam! :)

tesco i klatka

Wczorajszy dzień pod znakiem szkoły i chwili zapomnienia, którą dał mi sklep Reserved w postaci nowej torby. Później herbata bez herbaty u Ernesta, a skończyło się jak zwykle. Wojak! :D

o dupie

Ze względu na lekcję języka polskiego bałem się iść do szkoły - nie przygotowałem (i tak zaległej już od dawna) odpowiedzi. Nie poszedłem na lumpy. Po szkole pojechałem do domu i całe 3 godziny wolnego czasu spędziłem przy komputerze. Wróciłem na próbę poloneza, a po tańcach udałem się w stronę centrum miasta gdzie umówiony byłem z Adą. Niespodzianką był czekający wraz z nią (pod Grafittem) Wojtek. "Spotted. Looks like that two lonely boys already have found a friend but an old friend who was always with them or one of old-friend / old-enemy."

Najpierw przy papierosach, kawach i soku bananowym posiedzieliśmy w Jazzgocie. Trudno opisać atmosferę, bynajmniej ja nie potrafię. Nie chcę potrafić, nie chcę o tym pisać. Było dobrze, jest dobrze. Później pizzeria Gioconda i pieczywko czosnkowe, które oceniam 6/10. W tym momencie widzę największych DRAMIARZY, którzy siwieją i starają się udowodnić jak bardzo mają wszystko w dupie dając w wyniku zupełnie inne spostrzeżenia odnośnie ich osoby. Muszę wymienić trociny wypełniające mój słabo pofałdowany mózg. Stare na nowe albo nowe na stare, tak żeby było z korzyścią dla tych najbliższych. Właśnie poczułem chęć rozwoju muzycznego. Zdążyłem zaledwie wyjąć gitarę z pokrowca kiedy usłyszałem growl mamy z drugiego pokoju. Moje plany zostania gwiazdą rocka po raz kolejny muszą poczekać.

Z racji tego, że już po północy można powiedzieć, że dzisiaj pełnia! "I could really use a wish right now!" Formułować życie, które składa się ze słów. Tekstu piosenki. Nie warto liczyć na czyny. W rytm muzyki, którą kochamy i kroku, który uważamy za ulubiony taniec. Waka waka everybody! ;D

wczoraj w internacie z Alą


Sun been down for days
A pretty flower in a vase

ciężkie rozstania i miłe powroty... do domu

Powroty, powroty, powroty. Zielona Góra przywitała mnie (wraz z Adą i Mateuszem) ładną pogodą, a nieco później miłą atmosferą w Jazzgocie. Wczorajsza impreza w Mięsnej, może nie na sto procent, ale udana. Tańce, hulanki, swawola! ;D Mnóstwo znajomych twarzy i alkohol uczyniły mnie szczęśliwym. Chwilo trwaj, jesteś piękna! Zero dram, same wspaniałe sytuacje. Więcej takich imprez, ale beze mnie. Errata, więcej takich imprez, ale bez kilku osób...
Interpretuję wiersz Czesława Miłosza "Czemu skrzywdziłeś", o ironio! :P Dziękuję, że ktoś opublikował w internecie analizę utworu. Kamień z serca. W tym momencie mogę oddać się przyjemności i siedzieć na facebooku tak długo aż nie obudzi mnie budzik, a ja nie podniosę głowy z klawiatury. Ulegam presji otoczenia i podobnie jak ludzie wokół nie lubię poniedziałków. Lubię piątki i zapach podróży, o! Ale poniedziałki? Co to w ogóle ma być i co za cep to wymyślił! -.-
Jestem lirycznym bandytą co pocisków się nie boi. Nikt mnie nie zastraszy, nie pozwolę obrażać bliskich, a życie rozegram po swojemu. Wiem, że wygram - jestem skazany na sukces.

na miejscu

Dotarłem (cały i zdrów). Dużo dram, chwil przemyślenia, wzlotów emocjonalnych i upadków dających w konsekwencji coś więcej niż doświadczenie. Często marudzę, problemy, które sam tworzę. Pełno tego, bardzo. Przemyślałem kilka kwestii, ale moja pozycja wciąż jest niepewna. Podobno w życiu pewna jest tylko śmierć. Nie, stop! Przecież jestem nieśmiertelny! ^^ Supermeni tak mają, nie potrafię poskładać swojego, ale ułożę innym ich życia. Udowodnię Ci, że umiem o Ciebie zawalczyć. Nie poleje się krew, w ostateczności łzy, które tak naprawdę są lub będą zbędne. Rób co chcesz tylko nie wyrządzaj krzywdy sobie, innym i mi. Jestem i nie chcę znikać. Nowe, sentymentalne miejsce - pomnik. Nieważne gdzie i nieważne jaki. Masz kiełbie we łbie, ale tylko wariaci są coś warci. Nie będę smutny, chcę tańczyć i śpiewać! :D Tak też się stanie dzisiejszego wieczoru w Mięsnej. Poznaniu - witaj!

"Słuchając innych polegniesz. Słuchając głosu serca możesz tylko zyskać." Osiem na dziesięć, wiesz.

panie szofer - do Poznania

Dzisiaj uciekam z Zielonego Miasta, czas odpocząć. Tydzień wstawania do szkoły na 8:00 rano, próbne matury (przyprawiające o mdłości), miliard godzin tańczenia poloneza i powroty do domu po 15:00 - odzwyczajony od pobudek nie wcześniej niż po 9:00, a kończenia nie później niż po 13:00 potrzebuję naładowania baterii. Właśnie, nie wiem gdzie zgubiłem ładowarkę do telefonu, znalazcę proszę o kontakt.
Nie dokończyłem myśli, tak - dzisiaj Poznań. Gdzie diabeł kładzie się spać tam dramy mówią dzień dobry. Mój duch siedzi już na ul. Wawrzyniaka, w Costa Coffee, na Plewiskach czy też w Piotrze i Pawle oczekując na pieczywko czosnkowe. Niby nic nadzwyczajnego, a setki wspomnień, nieważne jakich, ważne, że jakichkolwiek. Pomyśleć, że wszystkie te miejsca czekają właśnie na mnie. Przez zaspy śnieżne biegnę nagi choć w koronie. Spadające gwiazdy chwytam nieumiejętnie, ale chętnie w dłonie.

Wojtkowi Ha w dniu jego dwudziestych urodzin - dużego tortu w kształcie samolotu, powodzenia na studiach, licencji pilota, a także spełnienia nieszkodzących nikomu marzeń.

na drugie imię mam Tornado

Po raz kolejny uzupełnianie bloga miało zostać zaprzestane na nowo otwartej karcie. Tym razem udało mi się przełamać, nie patrzeć co 5 sekund na facebooka, a swoje wypociny zdigitalizować w formie notki. Jest niedziela 9 stycznia 2011. Biorytm ujemny. 356 dni do końca roku kalendarzowego, trochę mniej do wakacji, a jeszcze mniej do matury, blee. Mama krzyczy, że kanapki ze szkoły mam zanieść czarnym kotom z ulicy, jeden reaguje na imię Salem. Za oknem szarzej niż bielej. Odwilż, ślisko i wszystko pod górkę. Przynajmniej nie uda nam się zakopać w śniegu nienawiści. Czy aby na pewno?
Zdarza się, że po wielu nieudanych próbach odnalezienia szczęścia u boku drugiej osoby w końcu trafiamy na kogoś odpowiedniego. Najprościej oczarować osobę, która ma świeżo złamane serce. "Pocieszyciele" są swojego rodzaju opiekunami, w końcu relacje między nimi, a osobą poszkodowaną mogą (ale nie koniecznie muszą) przerodzić się w coś więcej niż znajomość polegającą na poradach psychologicznych. Zaczyna się etap pierwszy. Oczekiwanie i radość z migającej skrzynki odbiorczej, czytanie po stokroć tych samych wiadomości, ciągłe smsy, częste telefony, bo przecież miło słyszeć Twój głos. MMSy, bo każde Twoje spojrzenie jest zniewalające. Etap drugi to zobowiązania. Pojawiają się kłótnie i konflikty, sceny zazdrości. Niektóre związki nie zdają tego egzaminu i kończą się. Silniejsze zaś brną przed siebie. Czasem nie warto i odcinek drugi powinien być tym ostatnim, ale serce kieruje się własnymi regułami i racjami. Rozum nie ma tu nic do gadania, nie powinien. Liwia mawia, że "tylko wariaci są coś warci". Powtarzam się, mam nadzieję, że to nie oznaki przedwczesnego dojrzewania, chyba wolałbym umrzeć. Chciałbym umrzeć z miłości, oo.
Wokół wiele nienawiści. Zazdrośnicy udający dobrych znajomych lub przyjaciół podjudzają niczym zły wąż w Raju. Ta kłótnia, koniec związku, każdemu jest na rękę. Ci którzy od samego początku wróżyli źle, z dumą mogą powiedzieć "a nie mówiłam/em". Inni starają się o Twoje serce robiąc za wyżej opisanych "pocieszycieli" - mówisz im jak boli Cię umysł i dusza, oni radzą co z tym zrobić po czym Twoje serce noszą na łańcuszku. Tak jak Ty słonia.
To, że milczę nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia. Nie jestem szmatą żeby mówić mi "to nie ma sensu" po czym z zalotnym spojrzeniem dotykać i całować. Mija godzina, a Ty wychodzisz z jednej toalety wraz z moim kolegą. Alkohol nie jest usprawiedliwieniem, bo zaraz potem ocierasz swoją nogą o moją nogę. On patrzy i widzę, że tego nie pochwala. Teraz jest jednym z Twoich "pocieszycieli" lub chwilowych przygód. Już nawet nie o to chodzi. Swoim znajomym nie mam nic za złe. Wybaczam, bo często jest mi wybaczone. Ciekawe kim dla Ciebie byłem, co dalej byś ze mną zrobiła i jak potoczyłyby się nasze losy. Nawet rośliny mają aurę, mikołaj z czekolady uczucia, a papierosy oddech. Nie chciałem nic mówić, bo może ciężko byłoby Ci w to uwierzyć, ale to także moje ulubione miejsce. Jedno z najbardziej ulubionych na ziemi.