earl grey, fair play w filiżance

Wychodzę z siebie by po chwili stanąć obok. Przeglądam stare książki z baśniami czy gazety o modzie. Obserwuję świeczki i oglądam obrazy słynnych malarzy. Zaglądam do kosza na śmieci, za okno i w filiżankę po herbacie. Pustostan, czy wy też przez to przechodziliście? Jak kiedyś nie nadążałem z zapisywaniem myśli (swoich i nie tylko) tak teraz patrzę spod byka w pusty edytor tekstu i ze wstydem przyznam - nie wiem o czym pisać. Być może ma to odzwierciedlenie w mojej psychice, bo tam faktycznie również odpowiada echo. Trudno powiedzieć.
Po raz kolejny nienawiść pod postacią wijącego się wokół nogi grzechotnika chciała zawładnąć mą duszą. Nie pozwoliłem na to i w miarę szybko zareagowałem. Znalazłem anatoksyny, które uczyniły jadowitego węża niegroźnym. Nie jestem załamany, nie boli mnie serce, a oczy nie pieką. Dziwne, pomyślisz, zawsze przeżywałem. Pozostaje tylko niesmak i wstyd jak osoby bliskie ulegają pokusie i kokieterii moich eks. Nie piszę, że kręgosłupem moralnym jestem wyżej - świętszy, cnotliwszy i bez skazy. Czuję się po trzykroć oszukany, ale i bogatszy w doświadczenia. Fair play, a co to, prawda? Mniej słów i słuchać.
Nagłówki są złudne. Istotne szczegóły niczym druk szarych gazet chciały ukryć się gdzieś pomiędzy linijkami pisanymi małą czcionką. Wiedziałem, że prędzej czy później wrócisz. W koszu na pranie nie było już Twoich ciuchów, a na biurku porozrzucanych kosmetyków i laptopa. Razem z nadzieją wszystko to zabrałaś ze sobą. Była noc. Leżałem spokojnie na sofie kiedy usłyszałem szelest wśród krzewów w ogrodzie. Wyszedłem przed dom i spytałem czy ktoś tam jest. Scena niczym w filmie grozy. Nie dostałem odpowiedzi. Było bardzo ciepło, pachniało goździkami. Postanowiłem nacieszyć się tą chwilą więc położyłem się na trawie. Patrząc w niebo udawałem przed samym sobą, że znam rozmieszczenie gwiazdozbiorów. Zamknąłem oczy i poczułem dobrze mi znany smak. Były to Twoje usta. Bez większych wyjaśnień wszystko powróciło do "jak dawniej". Później rozstawaliśmy i schodziliśmy się jeszcze kilka razy. Nazywali nas spadającymi gwiazdami, bo oprócz tego, że nie patrzeliśmy przed siebie nieznana była nikomu nasza droga.

lodówka

Patrzę pod nogi, przed siebie i w niebo. Nie doceniam gruntu, ludzi wokół i spadających gwiazd. Stawiam 28 kroków kiedy nagle spotykam Ciebie. Potęga Twojego serca sprawia, że nawet Empire State wydaje się małe. Patrzysz mi w oczy i mówisz, że widzisz puste pomieszczenie owiane chłodem. Nie zanosi się na wiosnę, a duszę zagłuszam muzyką. Zabrzmi to jak szczeniacki kaprys o zabawkę z wystawy, ale chcę Cię. Poznawać kawałek po kawałku. Nada Surf - Blankest Year.

miliardy centymetrów stąd

Ciężkie wieczory to nie tylko te w stanie upojenia alkoholowego. Brak planów na noc i stłumione emocje, które przed chwilą pękły. Mimo wszystko widzę jeszcze wyrazy. Przechylam głowę w lewo i unoszę podbródek. Mówią, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Z niecierpliwością wyczekuję chwili kiedy będę mieszkał miliardy centymetrów stąd. Tak jak teraz - raz w miesiącu. To dziś jest ten dzień kiedy wydaje mi się, że jest najgorzej.

masz potenszjal

Nie zdążyłem na autobus więc spóźniony wbiegłem w płaszczu do klasy. Zdziwiłbym się gdybym choć raz był na odczytywaniu listy obecności. Język polski minął w mgnieniu oka na "ławkowych rozkminach" z Alą, natomiast angielski (podstawowy) ciągnął się w nieskończoność. O godzinie 11:15 wyszedłem ze szkoły. Pojechałem do lekarza, a następnie do Wojtka. Tajemnica radosna i wszystko jasne. "Sława, pieniądze. I wielka. Kariera." Murzynka wyglądająca jak Shrek. Pomarańcze. Popcorn. Bezcenny głos Igora na telefonowych filmikach. Wera. Zdjęcia. Uczestnicy programu X - Factor w hotelu i Pałacu Kultury, czy to był alkohol? Pani Kasia i Dama z łasiczką. Padam ze zmęczenia, ale dla dni takich jak ten warto wstawać z łóżka. Dostałem szansę, tym razem jej nie zmarnuję.

wełniane serce

Wpadłem z wizytą do babci. Przytuliła mnie i podkreśliła, że jestem jej najukochańszym wnukiem. Uśmiechnąłem się i odwzajemniłem uścisk. W telewizji leciała akurat "Moda na sukces", popijając herbatę rozmawialiśmy o szkole i moich planach na studia. Siedząc na za dużym krześle i machając nogami, zahaczyłem o wiklinowy kosz stojący pod stołem. Znajdowało się w nim wiele wełnianych włóczek. W obawie przed kolejnym, nietrafnym zauroczeniem, zapytałem czy w jedną z nich mógłbym schować swoje serce. Babcia kiwnęła głową na znak, że nie ma problemu. Pewnego dnia ktoś dobrał się do kulki przechowującej mój organ i nieumiejętnie przebił ją szydełkiem. Pamiętam tylko, że bolało.

bazuka

Znów wlano do mnie wody i postawiono na mocno podkręconym ogniu. Mam ochotę wykrzyczeć stu osobom co naprawdę o nich myślę. Dobrze, że nie mam pozwolenia na broń, bo w tym momencie stałbym na Półwiejskiej (Poznań) z bazuką. Obiecałem nigdy więcej nie czarować, poczekaj do pełni księżyca wypadającej 19 marca. Zawiruje świat tysiącem barw. Idę pod prysznic po czym z matematyką w kierunku Zacisze. Policzyć niepoliczone i takie tam. Ostatnie 14 dni w liceum!

tornado kłamstw

Od czasu do czasu każdy z nas powinien wybrać się na wizytę do psychoterapeuty. W dobie namiętnych, młodzieńczych miłości, stanów depresyjnych i lęku przed przyszłością warto porozmawiać z kimś kogo obejmuje tajemnica lekarska. Przyjaciel przyjacielem lecz nie zawsze możemy zwrócić się ku niemu o pomoc, poradę. Zwłaszcza gdy problem dotyczy niego samego.
Wiele można by mówić o rozpoczynaniu życia od nowa. Najtrudniej wydostać się z tornada pieprzonych kłamstw. Czasem mam wrażenie, że niektórzy nie mają głów. Monitory osadzone na siedmiu kręgach szyjnych. Dotrzymuję sekretów i od drugiej osoby oczekuję dokładnie tego samego. Czy szczerość to naprawdę aż tak dużo? Pomimo, że niczego nie żałuję to jest tylu ludzi, których mi brakuje.

karma is a bitch

Wierzę w karmę i to, że chroni mnie zaklęcie. Nauczyciele nie są nadludźmi, zgubnym będzie ich myślenie. Efekt lustra. Często tracę panowanie nad sobą. Pochyl się. Za ile minut podjedzie limuzyna i z czego składa się Ziemia? Masz srebrne tęczówki. Koniec Świata zwany Piekiełkiem. Wszyscy pizgają z bawidamka. Niewiele razy udało mi się zrobić dobre, pierwsze wrażenie. Twój głos mnie podnieca. Jak często można zobaczyć Cię w kościele? Najgorsze są niedziele i poniedziałki. Matematyka zalicza się do zbioru wszystkiego co najgorsze. Kaszel nie musi oznaczać choroby. Zdjęcie, uśmiech!

Walentynki

Po dłuższym wolnym znów przyszedł czas na naukę, a przynajmniej zabieranie się do niej. Pierwszy dzień szkoły po feriach. Leniwszy, a podobno bardziej się być nie dało. Dało, dało. Totalnie wykończony, po zajęciach konsultacje z angielskiego i trzygodzinna maturka, koniec - godzina 17:30 - ciemno. Wojtek podświadomie uratował mi tyłek, dzwoniłem podziękować, ale pewnie zasnął w kabinie pilota, lotnicy tak mają. Bujają w przestworzach myśląc o niebieskich obłokach. Nie swoich migdałach też. Zmęczony wróciłem do domu, usiadłem przed komputerem, wciągnąłem odmóżdżający serial, nadrobiłem zaległości na facebooku, a zaraz piwo z Sylwią i Liskiem. Pozorna wiosna, słońce daje po gałach, ale nosy czerwone od zimna. Niech to minie, chcę schować płaszcz do szafy. Szafy w nowym mieszkaniu, tak naprawdę nie mogę się doczekać przeprowadzki. Własny pokój, własny burdel. W końcu, po osiemnastu latach! <3 Pomijam fakt, że i tak wyjeżdżam na studia, ale jak to powiedziała "będziesz mógł z kimś wrócić", kochana mama. Walentynki miały być do bani, zapowiada się ciekawie.

indyk

Chcieli zamknąć mnie w psychiatryku i nafaszerować lekami. Powiekami wycierać ściany, a powyrywanymi paznokciami udekorować łyse karpie bez łusek. Wystarczyła chwila bym zniknął z ich pola widzenia. Rozpłynął się w powietrzu. Karmiony chęcią przetrwania, rządzą zemsty i podnieceniem płynął przed siebie. Mój statek, załoga i co tylko zechcę. Krzyk mew bez głów. Boję się wody, ale uwielbiam pływać, jestem w tym doskonały. Wczoraj wyłowili ducha w butelce, wyjebcie go za burtę, brzydki. Często myślę o liczbach, nie lubię matematyki, ale liczę na siebie. Obstawiam, że masz mniej włosów na głowie niż ja. Jesteś trochę jak logo google, niedorobiona. Wiem, że masz na mnie ochotę. Będę jeszcze bledszy, a Ty będziesz chciała potrzymać. Zatańczymy, chodź na imprezę 100lecia. Możemy po niej nie wstać, ale weźmy w niej udział. Znalazłem chorego indyka. Święto Dziękczynienia, złote sycylijskie cytrusy. Gdzie mój zarost?! Spierdalaj, wróć! Szukaj mnie, ale nie odnajduj. Walentynki. Szybko!

podsumowanie ferii: Poznań (4 - 9 lutego)

Wybaczcie tę dłuższą przerwę, ale nie miałem warunków ani czasu na prowadzenie bloga. Do tego potrzeba czekolady, świeżego powietrza i 5 sekund ciszy. Wyjazd do Poznania zaowocował sukcesem. Pierwsza udana od niepamiętnych czasów podróż. Imprezowanie praktycznie 24 godziny na dobę i Ci wspaniali ludzie. Największe podziękowania dla Flo, Enki, Joanny Marii, Domi z Koszalina, Ali, Ady, Adriana, Mateusza Rau, bliźniaków Borowskich (książąt olsztyńskich), Ernesta, Wojtasa i Grześka, a także tych, których widziałem gdzieś tam przelotem. "STAAAAY!" zespołu Hurts. Imprezy kochają mnie ze wzajemnością. Czy możemy pogadać? Nie, potem. O, jednak nie możemy wcale. Ja tu imprezuję, nie dramuję. A drowning man will clutch at a straw. Uważaj na dłonie, rany się goją, ale blizny zostają na zawsze.

Miałem sen. Biegaliśmy po wrzosowisku, pomimo wysokiej temperatury unosiła się lekka mgła. Wokół rozciągały się doliny. Biegłem za Tobą, mogłem chwycić Cię w każdym momencie, ale chciałem dać Tobie satysfakcję z nieosiągalności i przyjemność z zabawy. Wbiegłaś w pole dziko rosnących krzewów malin. Wiedziałaś, że bardziej niż pająków czy robactwa boję się kolców. Mimo to pobiegłem za Tobą. Niewyraźną zobaczyłem Cię w oddali. Zbierałaś owoce, szłaś w moją stronę, a Twoja sylwetka stawała się coraz wyraźniejsza. Włożyłaś kilka malin do moich ust. Dałaś przedsmak słodyczy i czegoś przyjemnego. Uśmiechnąłem się i gdy chciałem Cię pocałować zniknęłaś.
Obudziłem się niedawno, około 10:00 rano. Musiałem wziąć antybiotyk i inne lekarstwa. Usiadłem przy biurku z mieszanką emocji wewnątrz. Odruchowo włożyłem paznokieć między zęby (podobno często robię to podświadomie gdy intensywnie o czymś myślę). Poczułem smak malin.

top 10 styczeń

Rihanna - S&M
Lykke Li - Dance Dance Dance (Clueless dubstep mix)
Avril Lavigne - What the hell
Charlotte Martin - The dance
Pink - Fuckin Perfect
The Beatles - Eleanor Rigby (4centers Dubstep Remix)
Automatic Loveletter - Make Up Smeared Eyes
Billy Joel - We Didn't Start The Fire
The XX - Islands
Oren Lavie - Her Morning Elegance

bored

Jego nazwisko brzmiało znajomo. Kto ośmiela się spoglądać daleko w przyszłość. Eksperymentuj. Jestem absolutnie zachwycony. Możesz imprezować całą noc. Czym jest wiosna bez rozkwitającej zieleni? Orgazm po zachodzie słońca. Małomiasteczkowe pochodzenie. Myślę, że blondynkom więcej uchodzi na sucho niż brunetkom. Żeby było jasne - szczęśliwy. Muzyka musi tworzyć odpowiedni nastrój. Kłębi się mnóstwo ulicznych mędrców. Film niżej został nakręcony aparatem słuchowym.

błazenada

Do niektórych bycie romantycznym nie pasuje. Koliduje to z rysami twarzy, charakterem czy ogólnym stylem bycia. Podobnie jest z zimno sukowaniem. Niektórym wydaje się, że ich oschłość czy chamstwo wprawiają o zachwyt i podniecenie. Nic bardziej mylnego. Wymuszanie w sobie (na siłę) złych cech charakteru to błazenada. Patrzę i pizgam. Rano napiszę coś więcej.
Buzuje we mnie nienawiść. Stłukłem szklankę, liczyłem na to, że gdy pozbieram leżące na podłodze drobinki szkła, odłamek wbije się w rękę i będę czuł czyjąś obecność. Ciało obce. Nie przez telefon czy na facebooku. Zawsze i wszędzie, może boleć, ale niech będzie.
A nawet więcej dołożę. Trzymam się nieźle, rzekłbym nie najgorzej. Co jeszcze mam zrobić byś się mną nie dławił. Zniknąć z oczu to jakbyś świata pozbawił. Gdy kiedyś za mną zatęsknisz, spytają ile kosztuję. Zaniechaj negatywnych komentarzy i wiedz, że wciąż Cię w swej duszy czuję. Bracie.