nagłówki są złudne!

Po raz kolejny nienawiść pod postacią wijącego się wokół nogi grzechotnika chciała zawładnąć mą duszą. Nie pozwoliłem na to i w miarę szybko zareagowałem. Znalazłem anatoksyny, które uczyniły jadowitego węża niegroźnym. Nie jestem załamany, nie boli mnie serce, a oczy nie pieką. Dziwne, pomyślisz, zawsze przeżywałem. Nie piszę, że kręgosłupem moralnym jestem wyżej - świętszy, cnotliwszy i bez skazy. Czuję się po trzykroć oszukany, ale i bogatszy w doświadczenia. Fair play, a co to, prawda? Mniej słów i słuchać. Nagłówki są złudne. Istotne szczegóły niczym druk szarych gazet chciały ukryć się gdzieś pomiędzy linijkami pisanymi małą czcionką. Wiedziałem, że prędzej czy później wrócisz. W koszu na pranie nie było już Twoich ciuchów, a na biurku porozrzucanych kosmetyków i laptopa. Razem z nadzieją wszystko to zabrałaś ze sobą. Była noc. Leżałem spokojnie na sofie kiedy usłyszałem szelest wśród krzewów w ogrodzie. Wyszedłem przed dom i spytałem czy ktoś tam jest. Scena niczym w filmie grozy. Nie dostałem odpowiedzi. Było bardzo ciepło, pachniało goździkami. Postanowiłem nacieszyć się tą chwilą więc położyłem się na trawie. Patrząc w niebo udawałem przed samym sobą, że znam rozmieszczenie gwiazdozbiorów. Zamknąłem oczy i poczułem dobrze mi znany smak. Były to Twoje usta. Bez większych wyjaśnień wszystko powróciło do "jak dawniej". Później rozstawaliśmy i schodziliśmy się jeszcze kilka razy. Nazywali nas spadającymi gwiazdami, bo oprócz tego, że nie patrzeliśmy przed siebie nieznana była nikomu nasza droga.

bez cudzysłowia kopiują moje słowa

Kiedyś, kosztując Cię, miałem wrażenie, że pomiędzy drugim, a czwartym kęsem jesteś rodzynką. Z biegiem czasu, obserwując Twoją postawę z punktu widzenia osoby trzeciej przypominasz kwaśną, winogronową kulkę z licznymi pestkami, którymi nie trudno się udławić. Nie wyłączaj, przeczytaj do końca! Wszystko co piszę, a nie jest objęte cudzysłowem to moje teksty, słowa. Zastrzegam sobie do nich wszelkie prawo. Jak trafnie spostrzeżono, kopiując i wklejając je w powszechnie znaną wyszukiwarkę Google zauważyłem niezgodne z prawem zapożyczenia. Nie buduje to we mnie poczucia wyższości, przeciwnie. Dziwię się ludziom, że sami nie potrafią ubrać myśli w słowa.
Nie daj podciąć sobie skrzydeł. Mogą plotkować, że nie potrafisz latać, ale miej to gdzieś i rób swoje. Fruwanie to jedyna w swoim rodzaju przyjemność, która niesamowicie szybko uzależnia. Nie przypominam sobie by kiedykolwiek wcześniej informacja zamieszczona w internecie wywołała we mnie tak wielką radość jak ta z ostatnich dni. Kate Nash została oficjalnie zapowiedziana jako jedna z gwiazd na Heineken Open'er Festival 2011! Nie potrafię opisać swoich emocji.
W taką pogodę nauka przychodzi z jeszcze większym trudem niż zwykle. Promienie słoneczne są tak silne, że nawet rolety nie są w stanie ich przesłonić. Podobnie jest z duszą. Jeśli sentyment podtrzymujący miłość do znienawidzonej osoby jest naprawdę duży to nawet autosugestia nie pomoże. Są pierwsze dni wiosny, a w moim sercu goszczą początki lata. Jest ciepło, razi i nie chce się siedzieć w domu. Jeśli bardzo długo na coś czekasz to w końcu przestaje Ci na tym zależeć. Chyba coś w tym jest.
W momencie kiedy cały świat ma Ci za złe to, że istniejesz. Nie przeżywaj, nie dołuj innych. Zatrzymaj się, nieważne jaka jest pora, która godzina, gdzie się znajdujesz lub kto obok Ciebie jest. Zamknij oczy, otwórz szeroko i spójrz w niebo. Ktoś na Ciebie patrzy, nawet jeśli w niego nie wierzysz lub wierząc nie tolerujesz. Nie zaczynaj od nowa, bo to trudne. Idź dalej, niekoniecznie szybciej. Przebyta droga wzbogaca o doświadczenie. Cierpienie uszlachetnia? Nie garb się, uśmiechnij, załóż ciemne okulary jeśli zachodzi taka potrzeba. Poker face. Bądź głupcem, bo od czasu do czasu mówiąc mądrze będą uznawać Cię za inteligenta. Nie okazuj mądrości, bo popełniając błąd wybaczą Ci go tylko nieliczni. Może policzalni, ale na palcach jednej ręki, zakładając, że dłonie mamy dwie, a każda z nich liczy pięć palców. Jakie jest prawdopodobieństwo, że ofiarowując pomoc zobaczymy palec środkowy? Matematyka, kombinatoryka. Wszyscy są tacy zabawni, a ja nie wiem o czym oni do mnie pierdolą. Tak się boję o siebie. O Ciebie. O nas.
Bez szklanej kuli spoglądam w przyszłość. Widzę uśmiechniętych ludzi krzyżujących palce za swoimi plecami. Dużo imprez, przelotnych znajomości, miłości pięciominutowej. Na zawsze, o czym ty mówisz? Diabłu wydaje się, że nas zna. Podobno robisz z nim zakupy u Prady. Głębiny morskie to skarbnica sekretów, deliberuję czy właśnie tam jest piekło. Trzymaj ten trójząb z dala od mojego gardła.
Często gubisz się pośród spalonych konarów drzew. Jeśli długo trzymasz kogoś w klatce to nie zapomnij później nauczyć go latać. Czytasz więc rozumiesz, ale czy aby na pewno na płaszczyźnie metaforycznej? Cierpisz na persewerację. Oczywiście, że nie wiesz co to za choroba. Widzisz, świat nie składa się z wielkich, nałożonych na siebie płyt i bogów. Tworzą go Twoi znajomi, wrogowie i Ty. Nikomu nie powiem, że Cię mam. W całym pokoju na ścianach.

do(mi)niczka

Wszystkie kobiety noszą torebki, a w nich najdziwniejsze na świecie skarby. Zaczynając od ubiegłorocznych chusteczek przechowujących łzy po ukochanym na wczorajszej gumie do żucia kończąc. Zaintrygowałaś mnie kieszeniami, które nie przechowywały żadnych wspomnień. Klucze od mieszkania, portfel i telefon komórkowy. Kaktusy to sukulenty łodygowate potrzebujące tyle samo miłości co inne rośliny. Modlę się by twoje kolce nie wzbraniały przed uczuciami. Zbieranie cegieł to także hobby. Mając ich wystarczająco dużo można by zbudować dom. Zamieszkalibyśmy w nim razem?

freaks

Zmotywowałem się i pojechałem do szkoły na NIEOBOWIĄZKOWE zajęcia z matematyki. Pół sukcesu mam już za sobą! :-) Po godzinie pod moją szkołę podjechali Wojtek z Adą, która została skradziona ze szpitala. Kierunek: Ochla. Siedzieliśmy na betonowym pomoście przypominającym mediolański wybieg, rozmawialiśmy o głupotach i śmialiśmy się z kaczek. Obcy (ludzie) mogliby pomyśleć, że nasze zachowanie uwarunkowane jest narkotykami. Jesteśmy zdrowo nienormalni. Użyłbym innych słów, ale bloga czytają również dzieci i osoby starsze. Słońce mieniące się w wodzie oślepiało swym blaskiem niczym klata Edwarda Cullena (saga "Zmierzch"), pachniało narodzinami czegoś nowego, a tataraki tańczyły w rytm muzyki z mojego telefonu.
Przyszedł czas powrotu Ady do szpitala. Specjalnym termometrem w kształcie pistoletu pielęgniarka zgodziła się zmierzyć temperaturę także mnie - 37,5 stopni Celcjusza! ;D Posiedzieliśmy z naszą murzyńską królewną na przerażającym, szpitalnym łóżku, zjedliśmy popcorn i czekoladę, po czym pojechaliśmy w stronę centrum miasta. Wojtas wysadził mnie koło pomnika Bohaterów Westerplatte gdzie spotkałem się z Madzią, Zosią, Rauem i Robem. Później dołączyły do nas Ruda i Lisu. Zaśpiewaliśmy Mateuszowi "Sto Lat", wypiliśmy półtoralitrowego szampana. Niesamowity dzień. Teraz wracam do przerabiania wczorajszych zdjęć, kończenia wypisywania życzeń, odpisywania na zaległe maile i jedzenia. Kurdę, już jest zimne!

witaj wiosno


Zmierzam w kierunku domu, wracam z imprezy. Myślę nad swoją bezsensownością. Wydaje mi się, że nic nie mam. Dla nikogo nie stoję na pierwszym miejscu. Każdy ma kogoś ważniejszego, a ja zawsze odgrywam rolę epizodysty. Z nudy przeradza się to w smutek. W przypadku uczuć nieplatonicznych przybieram postać kochanka. Kochanka, który prędzej czy później, wiesz, zejdzie na plan drugi. Nawet jeżeli jest to jakiś płomienny romans to z biegiem czasu zamyka się mnie szczelnie w kartony i wynosi na strych. Zakurzony czekam dni, miesiące, lata. Cisza - to mnie wkurza. Pewnie kiedy się obudzę nie będę niczego pamiętał, bo jestem pijany. Papierosy i łyk herbaty sprawiają, że mam po co otwierać zaspane oczy, mam po co myśleć, mam po co pisać. Nawet chodnik, po którym idę wydaje się być bardziej zepsuty, z liczniejszymi dziurami. Mało wynoszę z lekcji, ale nauczyłem się by nie płakać przy ludziach. Nie wolno, bo wtedy dowiedzą się, że nie radzisz sobie z życiem. I wykorzystają to. Czasem pusta butelka jest większym źródłem inspiracji niż alkohol w niej zawarty. Czas nas uczy pokory nawet jeśli chodzi o własne ciało. Postawiłem się na miejscu Emilii Plater i gdybym był nią to pękłoby mi serce. Być może uszanowałem jej psychikę i duszę. Lub najzwyczajniej w świecie odpokutowałem przedwczorajszy dzień. Widać korzyść może być podwójna. W moim życiu było tylko kilka osób, które umilały mi czas tak samo bardzo jak papierosy - większość się wypaliła.

piątek

Kołyszę się, a towarzyszy mi przy tym poczucie potęgi faraona. Na monitor patrzę z góry, nie wypiję herbaty, w której pływa nieumiejętnie przecięta cytryna. Jak często pacjent zażywa leki? Bolą mnie dłonie od zaciskania kciuków za dzisiejsze testy Wojtasa. Tak naprawdę moje modły są zbędne gdyż wiem, że się uda. Osiągniesz zaplanowany od dawna cel. Wtedy spotkamy się przy Galerii Grafitt i powiem Ci brachu jak bardzo rozpiera mnie duma. Wieczorem be4 u Ernesta i bansy w Słodko - gOrzkiej. Dawno tam nie byliśmy, ciekawe jak będzie dzisiaj!

nakacu

Znamy się stosunkowo długo, ale do dzisiaj nie potrafię cię rozgryźć. Z łatwością czytam w twoich myślach, znam cechy charakteru i gust muzyczny. Mimo to każdego dnia poznaję cię na nowo, jako zupełnie inną osobę. Zadziwiasz mnie. Nie wiem czy działa to na naszą korzyść. Tak naprawdę mało wiem. Mało rozumiem. Mało czytam i piszę. Dzielą nas przeszłość, głupie przyzwyczajenia, ludzie i uczucia. O kilometrach nie śmiem wspominać, bo to bardzo śmieszna odległość. Zdecyduj czy rzeczywiście chcesz wbijać swój sztylet w moje kościste serce, bo to boli, wiesz? Być może nieświadomie wysyłasz sygnały, które ja nadinterpretuję. Jestem chory, tam w środku. Pobudzasz we mnie monomanię. Słucham Oh Land - Wolf&I, nie wiem co w tobie zauważyłem i wciąż widzę. Najgorsze, że kiedy udaje mi się zapomnieć o twoim istnieniu to nagle znów się pojawiasz i piszesz. Koło się zamyka, bo świat znów pachnie tobą. Nie, nie - mój świat.

Mozilla Firefox, Mozila Marika :-)

Strona startowa Mozilla Firefox. Pierwsze skojarzenie - Mariczka, od której przed chwilą wraz z Rauem wróciliśmy. Największa (w najkrótszym okresie czasu) fanka Czesława Mozila! :) Dzień zaliczam do udanych. Byłem na wizycie u pani psycholog, później czekając na autobus porozmawiałem ze starszą panią, która podziela moją opinię na temat komunikacji miejskiej. Kilka nowych wierszy, żaden nieskończony, ale przynajmniej zarysy są. Gdy długo nie mam z kimś styczności, a po pewnym czasie osoba ta nalega na spotkanie odczuwam wrażenie interesowności. Czy Wy też tak macie?

maps

Dziś wieczorem stworzę obraz, mapę ambicji. Plan działania, rzeczy do zrealizowania - będzie tego dużo. Niewiele czasu, ale jeśli wezmę się od jutra w garść to świat nie wypadnie z moich dłoni. Prezentacja maturalna z języka polskiego, patrzące na mnie książki z matematyki i geografii, zaraz po egzaminie dojrzałości odświeżenie portfolio dla Mango Models i udziały w castingach promujących moją osobę. Oprócz tego od kilku dni przygotowuję materiały i szablony na moje koszule - sam je uszyję. Pragnę czegoś oryginalnego i nie do podrobienia. Wczoraj popchnięto mnie w dobrym kierunku, dziś poczułem tego efekt. Dzięki. Crystal Fighters - Swallow.

stodwadzieściajedentysięcydziesięć

W momencie kiedy cały świat ma Ci za złe to, że istniejesz. Nie przeżywaj, nie dołuj innych. Zatrzymaj się, nieważne jaka jest pora, która godzina, gdzie się znajdujesz lub kto obok Ciebie jest. Zamknij oczy, otwórz szeroko i spójrz w niebo. Ktoś na Ciebie patrzy, nawet jeśli w niego nie wierzysz lub wierząc nie tolerujesz. Nie zaczynaj od nowa, bo to trudne. Idź dalej, niekoniecznie szybciej. Przebyta droga wzbogaca o doświadczenie. Cierpienie uszlachetnia? Nie garb się, uśmiechnij, załóż ciemne okulary jeśli zachodzi taka potrzeba. Poker face. Bądź głupcem, bo od czasu do czasu mówiąc mądrze będą uznawać Cię za inteligenta. Nie okazuj mądrości, bo popełniając błąd wybaczą Ci go tylko nieliczni. Może policzalni, ale na palcach jednej ręki, zakładając, że dłonie mamy dwie, a każda z nich liczy pięć palców. Jakie jest prawdopodobieństwo, że ofiarowując pomoc zobaczymy palec środkowy? Matematyka, kombinatoryka. Wszyscy są tacy zabawni, a ja nie wiem o czym oni do mnie pierdolą. Tak się boję o siebie. O Ciebie. O nas.
Co jeśli wydaje nam się, że jesteśmy zbyt dojrzali na niektóre zachowania? Co jeżeli odczuwamy potrzebę izolacji od tych wszystkich, toksycznych powiązań, które spędzają nam sen z powiek? Typowe syndromy "starego - maleńkiego". Znam na to lekarstwo. Impreza! A gdzie są najlepsze wixy? Ozy postanawia umrzeć... YYy, Ozy wyjeżdża do Poznania ^^ Just Jack - Embers. The Editors - Smokers Outside The Hospital Doors.

sesja autorstwa Radochny Śmigielskiej









pijany piątek

Ostatnie piątki spędzane w Zielonej Górze nie należały do najciekawszych. Oglądanie filmów do 4:00 rano, wcinanie tabliczek czekolady i pobudki w soboty około 13:00. Znudzony tym iście nieambitnym nic nie robieniem trwałem w przekonaniu, że czasy dawnych imprez (w naszym mieście) minęły. Do wczoraj. Wraz z Podsackim wybraliśmy się do mieszkania Elizki i Arka gdzie od godziny 19:00 zaczęliśmy balangowanie. Jako pierwsze zaszczyciły nas swoją obecnością dobrze wszystkim znane Michaele (najlepsze szampany, a raczej wina musujące na świecie). Później doszła wódka. Jak przez mgłę pamiętam drogę do Strasznego Dworu gdzie napiłem się piwa (mieszanie trzech trunków nie jest glamour), potańczyłem i... Wróciłem do domu! Nie było jeszcze północy, a ja tak nietrzeźwy jak już dawno nie byłem, wróciłem do domu. Helikopter i te sprawy, na szczęście sytuacja została w miarę opanowana. Sobota (dzisiaj), pobudka około 9:00. O 10:00 spotkałem się z Radzią i Filipem, pojechaliśmy do mojej szkoły po czym poszliśmy na zdjęcia. Zmarznięty, ale zadowolony. Nie mogę się doczekać efektów naszej dzisiejszej pracy! :) Zaraz na pogaduchy do Mariki i nie wiem co. Nie wiem gdzie jeszcze. Podpowiesz?

stary aparat

Wczoraj, sprzątając pokój, znalazłem pod łóżkiem stary aparat. Próbowałem go włączyć, ale jako pierwszy zareagował mój mózg, który zasugerował wymianę baterii. Tak też zrobiłem. Gdybyście widzieli ile uśmiechu sprawiło mi przeglądanie obrazów z zapomnianej karty pamięci. Ciekawe czy w naszym mózgu też znajdują się takie małe nośniki danych, które zapisują najważniejsze kadry z naszego życia. Wierzę, że oczy potrafią robić zdjęcia. Z niekorzystną dedykacją dla co poniektórych osób.
Dzień na pełnych obrotach. Na języku polskim kartkówka z lektury, później język angielski podstawowy i dłuższa wypowiedź pisemna, chyba po raz setny w tym trymestrze. Później angielski rozszerzony i to samo, ale temat inny i recenzja żeby było "zabawniej". Po lingwistyce przyszedł czas na spotkanie z moją ukochaną, matką wszystkich nauk - matematyką. Pisanie trzygodzinnej matury nie jest tym co tygrysy lubią robić najbardziej, ale przebolałem. Satysfakcjonujący wynik 31/50 sprawia, że kurs 106 z matematyki zaliczony! <3 Można powiedzieć, że najgorsze za mną. Za zwieńczenie dnia uważam konsultacje z języka polskiego, na których zaliczałem 3 zaległe formy. Fakt, nie warto opuszczać szkoły (zwłaszcza gdy zostały ostatnie 2 dni robocze i bye high school)!

ładne buty masz

Na obrotowym krześle biodrami kręcę! Wolę widzieć łzy w twoich oczach niźli sam miałbym zacząć płakać. Doskonale pamiętam zapach krwi. Myślałem, że jeśli na mojej drodze pojawi się nowy obiekt westchnień zapomnę o przeszłości, a bogatszy o nowe doświadczenia, zakocham się ponownie. Nie, nie popełnię po raz kolejny tego samego błędu. Nie mówiąc głośno o uczuciach, smak zauroczenia zostawię dla siebie. Kobiety są istotami nieprzewidywalnymi. Nigdy nie wiadomo gdzie postawią kolejny krok. No chyba, że noszą buty od Stuarta Weitzmana wykonane z platynowej nici i wyłożone 642 rubinami. Wtedy muszą iść prosto przed siebie. Intrygującym jest sposób w jaki do mnie mówisz i te ociekające erotyką wiadomości. Nakręcasz mój mózg gdy ten przestaje działać. Pobudzasz duszę gdy ta kładzie się spać.