nie przyzwyczajać się do miejsc tak jak do ludzi

Nie przejmuje mnie fakt, że trochę egoistycznie promuję swoje życie. Oczywiście, że bywają momenty, w których z każdym oddechem tracę sens. Na szczęście szybko mija. Każdy z nas ma inny charakter i być może dzięki temu świat jest tak zróżnicowany. Dziękuję siłom wyższym, że do miejsc nie przyzwyczajam się tak bardzo jak do ludzi. Za mocno bolało więc wstałem i wyszedłem. Za dużo obrazy, ani jednego komplementu i ta prostolinijność. Ludzie nie mają tupetu, pewnie i ja nie mam. Cieszą się gdy dobrze wyglądasz (choć zdecydowanie częściej zazdroszczą), jesteś małpą w cyrku czy pawiem w zoo, z którym można zrobić sobie zdjęcie. Na pytanie „czy warto” odpowiedziałbym „nie wiem, bo i tak nie mam dokąd wrócić”. Pisałem już, że dziękuję siłom wyższym za to, że do miejsc nie przyzwyczajam się tak bardzo jak do ludzi?
Potrzebuję tych pięciu minut, które mnie zbawią. Życie uczy i Wam także przekazuję tę radę – powąchajcie nim posmakujecie. Jeśli nie chcesz - nie tańcz (jak Ci grają). Kiedyś miewałem większe problemy z asertywnością. Teraz to ja daję aktorom scenariusze. Szkoda, że nie zawsze trafnie dobieram role.
Wyglądam przez okno, a dymem maluję ulotne obrazy. Nikt nie mówił, że przeprowadzka na wysypisko wspomnień w mieście nałogów będzie prosta. Dobranoc, jutro będzie najlepszy dzień Twojego życia!