umarłem, bo mają bogatsze portfolio?

Przypisują mi śmierć, ponieważ nie prowadzę regularnie bloga, a osoby, dla których niegdyś byłem idolem mają bogatsze portfolio. Nauczyłem się pokory. Mniej pisać, więcej działać. Ostatnie miesiące, w tym przeprowadzka do Warszawy, odmieniły moje życie o 180 stopni. Kiedy przyjeżdżam do Zielonej Góry żeby wziąć kilka większych oddechów nie potrafię znaleźć sobie zajęcia, usiedzieć w jednym miejscu. Co jakiś czas nerwowo przerzucam kartki kalendarza i odświeżam pocztę e-mail. Wkurza mnie, że czuję się jedną z ambitniejszych osób w tym mieście. Przypisują mi śmierć, ponieważ zgodnie z zaleceniem lekarza odciąłem się od ludzi z patologicznym stanem umysłu. Są teamy, które uważają się za centrum zainteresowania ogółu społeczeństwa. Tylko przez co? Przez to, że po prostu "są"? Toksyczność zachowań i rozrost więzi w pajęczynie kłamstw wypchnęła mnie na głęboką wodę. Rozwiązałem reklamówkę, wyrzuciłem z niej wszystkie NEGATYWNE emocje i z czystą duszą pojechałem przed siebie. Byłem jednym ze szczęściarzy, którym udało się zobaczyć trójkąt bermudzki i zarazem z niego uciec. Listopad i grudzień to lekcje emisji głosu i budowanie portfolio. Ostatnimi czasy mam jakieś blokady. Potrzebuję motywacji, porządnej dawki dobrej energii! Warszawa nauczyła mnie, że problemom trzeba jak najszybciej stawić czoła, a nie odkładać ich na później. Do odważnych świat należy, walczmy o swoje marzenia i (jak pisałem niedawno na facebooku) pomagajmy także innym w ich realizacji! W dobie gdy każdy model / modelka, (pseudo) fotograf, wierszokleta, muzyk, aktor, wizażystka, stylista zakłada swoją stronę na facebooku proszę Was o wyrozumiałość. Fan page to brzydkie określenie, pomóżcie mi w doborze lepszego słowa. Zapraszam Was do odwiedzin i ewentualnego zostania na dłużej. Chciałbym być z Wami na bieżąco, tutaj mam taką możliwość: http://www.facebook.com/rafalozy.blogspot