Burberry, wietrzenie stóp i Monika Brodka

Zarzucają mi próżność przez nabijanie się ze starszych osób, których "wózki na rynek" (smycze do kluczy, kapelusze, pokrowce na okulary, rękawiczki czy inne gadżety) przedstawiają najszerzej kopiowany znak towarowy na świecie czyli kratkę Burberry. Zaprzeczając wszelkim, przypisywanym mojej osobie aktom zawiści, zazdrości czy snobizmu chciałbym napisać i podkreślić, że do ubioru (tym bardziej osób mi obcych) podchodzę z dystansem. Niektórzy świadomie, inni mniej, padają ofiarami podrobionych marek znanych domów mody. Niektóre podróbki same błagają o uwiecznienie na fotografii. Nie pokazuję twarzy przechodniów, nie obrażam wskazując palcem. Ostatnio spytano mnie czy byłbym w stanie powiedzieć komuś wprost, że wygląda niekorzystnie. Nie, nie potrafiłbym. Nie znając wrażliwości odbiorcy komunikatu nie chciałbym wyrządzić mu psychicznej krzywdy, zrobić przykrości. Poza tym sam często wyglądam jak "pół d*py zza krzaka", spytajcie moich znajomych ze studiów.



To był trudny dzień. Trudny do tego stopnia, że praktycznie nie pamiętam jak minął czas spędzony na uczelni. Po lekcjach pojechałem na Targówek. Ada jest profesjonalistką jeśli chodzi o motywującego kopniaka w mózg, kręgosłup i... STOPY. W końcu znamy się już 12 lat! :) Przyjaciółka pokazała mi: osiedlową bibliotekę, rynek (w tym sklep "wszystko po 1 zł" - zakup okularów za tytułową cenę - uczucie nie do opisania) a także skwer (Park Wiecha) w pobliżu teatru Rampa. Magiczne miejsce, spokój, uśmiechnięci ludzie i nikt się nigdzie nie spieszy. Pogoda dopisuje, a ja przecieram wczorajsze oczy.


Ostatnio znajomi są moimi muzycznymi inspiracjami. Odkrywają przede mną świetne utwory, które potrafię słuchać na okrągło przez kilka dobrych godzin. Wczoraj moją uwagę przykuł link udostępniony na facebookowych tablicach przez dwie osoby. Zachowując ich anonimowość chciałbym podziękować za uzależnienie od piosenki polskiej wokalistki - Moniki Brodki. Nazwisko wzbudza kontrowersje. Jednym zbiera się na wymioty, niektórym kojarzy się tylko i wyłącznie z czasami wulgarnej góralki, finalistki programu "Idol". Ci drudzy uważają ją za guru, swego rodzaju rewolucjonistkę polskiej muzyki rozrywkowej. Albumem "Granda" przekonała do siebie miliony i zyskała nową rzeszę fanów. Od kilku dni krąży w sieci jej nowy singiel zapowiadający "epkę", która ukaże się za niespełna miesiąc, bo w maju tego roku. Moim zdaniem utwór "VARSOVIE" ma szansę znaleźć się na zagranicznych listach przebojów. Brawo dla Moniki, B. Dziedzic i Q. Carenzo za kawał bardzo dobrej roboty!

powrót do Warszawy

Mój pierwszy post napisany na telefonie. Po kolejnym weekendzie nie w pełni spędzonym w rodzinnym mieście, Zielonej Górze, z uśmiechem wróciłem do Warszawy. Wizyty u lekarzy zdecydowanie mi nie slużą... Podróż w wesołym pociągu umilali mi kibice Lecha Poznań i przedstawiciele starszego pokolenia - zwolennicy TV Trwam. Kindze, Kasi i Rooy'owi zawdzięczam udane i najbardziej jak tylko można wykorzystane popołudnie. Jesteście wspaniali! :-)














dziękuję za piękne urodziny

Ponad 240 postów na facebookowym wallu, około 50 prywatnych wiadomości. Smsy, maile, telefony. Z uśmiechem na twarzy czytam wszystkie życzenia urodzinowe. Bez względu na to czy mam z kimś kontakt codziennie, przez internet, raz na tydzień, miesiąc, rok - każde słowa są miłe. W odróżnieniu od ubiegłego roku, w tym, nie dostałem ani jednych słów nacechowanych sarkazmem czy ironią (bynajmniej nie odczułem). Do życzeń przywiązuję dużą wagę. Lubię czytać, lubię pisać dlatego dziękuję wszystkim tym, którzy zastanowili się przez dłuższą chwilę nad ubraniem myśli w słowa skierowane do mnie. Dziękuję także za proste życzenia "stu lat", które odebrałem jako bardzo miły gest, pamięć, że dokładnie 20 lat temu przyszedłem na świat. Nie ukrywam, że niektórych życzeń się nie spodziewałem, na kilka liczyłem. Dziękuję za masę ciepłych słów! Cieszę się do tego stopnia, że nie wiem co więcej mógłbym dodać... Po prostu dziękuję.

końcówka bycia nastolatkiem

Kiedy miałem dziewięć lat wydawało mi się, że koleżeńska znajomość z osobami powyżej osiemnastego roku życia to zaszczyt. Swojego rodzaju wyróżnienie, prestiż, którego mogą pozazdrościć mi rówieśnicy. Bardzo długo zmagałem się z myślą iż czeka mnie jeszcze tyle tysięcy godzin by wstąpić w grono tych wyjątkowych, osób pełnoletnich. Przybywało świeczek na tortach, których nigdy nie miałem. Zmieniałem się choć praktycznie wcale tego nie odczuwałem. Dopiero teraz, po upływie kilku lat, dostrzegam swoją, niesamowitą metamorfozę. Zarówno w wyglądzie czy ubiorze lecz także (co najważniejsze) w podejściu do życia. W wieku szesnastu lat wydawało mi się, że wszystko co najciekawsze w świecie zdołałem przeżyć. Uważałem, że to właśnie na mnie spadła odpowiedzialność za taszczenie najobszerniejszego bagażu doświadczeń. Dzisiaj, mając (jeszcze przez niecałe 2 godziny) dziewiętnaście lat uważam, że tak naprawdę dopiero teraz poznaję życie. Ponowne narodziny z uwzględnieniem przeżyć poprzedniego wcielenia.
Ostatnie godziny bycia nastolatkiem, za kolejnych tyle lat będzie czterdzieści, żegnanie kolagenu w skórze i wiele innych przytłaczających myśli to... Stek nieważnych bzdur, którymi nie warto zaprzątać sobie głowy. Nie od dziś wiadomo, że człowiek ma tyle lat na ile się czuje. Z wiekiem głupiejemy więc nie zawsze warto słuchać tych, którzy kalendarzowo mają więcej lat od nas. Wiek nie świadczy o mądrości choć ja wychodzę z założenia, że chcę być jak wino - im starszy tym lepszy. Wam także tego życzę.
Zbliżająco się urodzinowe podziękowania (tego chyba jeszcze nigdy, nigdzie przedtem nie było) dla rodziny, przyjaciół i znajomych którzy są ze mną od ponad dziewiętnastu, osiemnastu, siedemnastu, szesnastu, ..., dwóch lat, roku czy zaledwie kilku miesięcy. Dziękuję, że mam z kim imprezować, od kogo uzyskiwać cenne porady, z kim śmiać się czy marudzić. Podziękowania dla wszystkich czytelników - zarówno tych uprzejmych, neutralnych i wszystkich hejterów, którzy wzbudzają zainteresowanie wokół mojej osoby. Bez Was bym nie istniał.