jaka jest Maja Sablewska i po co

Dzisiaj poznałem Maję Sablewską. Rektor Wyższej Szkoły Promocji (w której studiuję) zaaranżował debatę z menedżerką w auli na XII piętrze. Nasza rozmówczyni spóźniła się około 15 minut co dosyć zniesmaczyło wszystkich, którzy przybyli na wydarzenie. Mimo to brak punktualności nie zaważył na przebiegu spotkania. Na samym początku Maja poprosiła żeby nasza rozmowa była na luzie i obiecała odpowiedzieć na każde, zadane pytanie. Precyzyjna Dorota, Kuba jajcarz i dociekliwy (w sprawach modowo - blogowych) ja... Stworzyliśmy trio prowadzące.


Początek debaty był (przynajmniej dla mnie) trudny. Stresowałem się, obawiałem, że zadane pytanie może zostać odebrane jako banalne. Woda stała za daleko żeby po nią sięgnąć, dłonie mokre, cała sala wypełniona ludźmi i uczucie, że każde potknięcie zostanie zauważone. Ludzie mają w (brzydkim) zwyczaju doszukiwać się (i oczekiwać) błędów. Kontakt wzrokowy z Mają ułatwiał rozmowę. Odpowiadała wyczerpująco i ciekawie. Odczułem to w momencie gdy przestałem korzystać z kartki pomocniczej. Pytania wynikały z poprzednich odpowiedzi. Moglibyśmy tak w nieskończoność, ale publiczność także chciała pytać. "Kleiło się." :-)


Jednym z zadanych przeze mnie pytań było ile wyświetleń miesięcznie liczy jej blog (http://majasablewskablog.pl). Odpowiedziała, że nie wie i nigdy ją to nie interesowało. Strona powstała na potrzeby promocji marki RIMMEL. Przez brak uwagi dotyczącej statystyk miałem mieszane uczucia. Jako czytelnik poczułem się trochę zignorowany. Dopiero po chwili uzmysłowiłem sobie, że oprócz zarobku (reklama RIMMEL), strona internetowa Mai to także sposób dotarcia do osób młodych, które mają pasje i marzenia. Powiedziałem jej, że jest motywacją wielu Polaków, a także przykładem godnej uwagi metamorfozy (od "Maja podaj torbę" po piękną i stylową businesswoman).


Medialna postać z wysoko rozwiniętą inteligencją emocjonalną. Robiła wrażenie osoby przygotowanej na każde pytanie. Jej uśmiech wydawał się być szczery. Mam w głowie przebieg całej debaty, pamiętam odpowiedź na każde, postawione pytanie. "Podczas wyboru artysty, menedżer musi się kierować intuicją."


Nie wiem ile ze spotkania wynieśli moi rówieśnicy, ale ja zmieniłem postrzeganie zarówno zawodu managera lub doradcy wizerunkowego jak i samej Mai Sablewskiej (jako osobowości telewizyjnej). Znajomi, którzy mieli z nią styczność, np. podczas eliminacji do X - Factor, nie mówili o niej w superlatywach. Na podstawie ich komentarzy wyrobiłem sobie o niej opinię. Niepotrzebnie.


Przewinął się temat Dody, Edyty Górniak i Mariny Łuczenko. Maja w żaden sposób nie okazywała złości czy nienawiści do swoich byłych podopiecznych. Moim zdaniem (niezależnie od nieznanych nam, innych przyczyn konfliktu) w przypadku zarówno Dody jak i Sablewskiej obie strony wyniosły korzyści. Pasja pasją, zawód zawodem, ale rachunki same się nie zapłacą. Ich współpraca z pewnością należała do owocnych.


Kiedy spotkanie dobiegło końca, a publiczność opuściła salę, organizatorzy, osoby z samorządu i my (trio prowadzących) porozmawialiśmy jeszcze przez chwilę z Mają. Powiedziałem jej, że także prowadzę bloga. Odpowiedziała, że domyślała się przez pryzmat zadawanych jej przeze mnie pytań. Spytała także o kolor moich oczu! ^^ Zamieniliśmy jeszcze kilka zdań i każdy poszedł w swoją stronę. Z uśmiechem na twarzy wróciłem do domu. Od października Maja Sablewska planuje uczyć w mojej szkole. Myślę, że będzie to ciekawe doświadczenie biorąc pod uwagę, że w dziedzinie managementu jest moim autorytetem. Nie mogę się doczekać.

7 komentarzy:

  1. zazdroszczę Ci styczności z Mają. Uwielbiam jej pracę, działalność i bloga. Sama chciałabym pójść w tym kierunku !:)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny blog Rafał, chętnie zajrzę co jakiś czas ; )
    Nie znam Mai , więc nie mogę oceniać , ale podoba mi się Jej styl. Gratuluje spotkania i w takim razie przyszłych lekcji z Mają ;)

    Pozdrawiam,
    http://deletephilosophy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. dziękuję :) K. - życzę by plany poszły po Twojej myśli. DELETEPHILOSOPHY - dzięki i zapraszam :) Wrzucasz ciekawe zdjęcia, postaci w maskach są niesamowicie intrygujący. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Już drugi raz biorę się za napisanie Ci komentarza. ; ) Na początku to ja Ci powiem, że blog mi się naprawdę podoba. Jest inny, oryginalny. Zazdroszczę spotkania z Mają i tak luźnej rozmowy jak opisałeś. Wesołym elementem było o tej wodzie - uśmiech miałam na twarzy. ;>
    Ogólnie to podziwiam Cię, bo mimo że masz specyficzny typ urody, robisz to co kochasz i dążysz do swojego celu. Gratuluję siły i wytrwałości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za ciepłe słowa, które zdecydowanie umiliły mi to wtorkowe popołudnie :) Przede wszystkim, warto pamiętać, że swoją "inność" należy wykorzystywać. To wyróżnia nas z tłumu... Czy warto by każdy był taki sam? :) Pozdrawiam Cię serdecznie White Robe

      Usuń
  5. 15 minut i zniesmaczenie? człowieku... rozumiem, że to prywatna szkółka i oczekujecie Bóg wie czego, ale istnieje coś takiego jak 'kwadrans akademicki'. jeśli zapraszacie jakiegokolwiek gościa, nie oczekujcie, że będzie punktualnie - tym bardziej, jeśli odbywa się to w Warszawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skoro rozumiesz, że "prywatna szkółka i oczekujemy Bóg wie czego" to po co zadajesz sobie trud dyskusji? Przede wszystkim kulturka Internauto. Nie będę z Tobą dyskutował na temat spóźnień, bo sam jestem w tym mistrzem (jak w tytule bloga, nie znam się na czasie). Warszawa? Ale o co chodzi? Miejsce nie ma tu znaczenia biorąc pod uwagę ile lat Maja mieszka w Warszawie (i zdaje sobie sprawę z godzin szczytu). Ładnie piszesz, popracuj nad wyglądem bloga. Pozdrawiam :)

      Usuń