kac - co to znaczy?

Oczekiwanie na weekend zaczyna się z każdą niedzielą wieczór. Poniedziałek to chyba najbardziej znienawidzony przez wszystkich dzień tygodnia. Niezależnie od wieku, "zmęczeni" weekendem, niechętnie wykazujemy zapał do pracy. Ten tydzień był inny. Uroczystość celebrowania piątku (jakkolwiek to zabrzmi) wypadła z wtorku na środę. Powrót Wojtka z USA i spontaniczna posiadówka we troje. Zupełnie jak kiedyś!


Na fotografii wyżej Wojtek mówi coś Pauli na ucho podczas gdy ta śpiewa. Prawdopodobnie jest to Koko Euro Spoko (i / lub) jakiś bałkański utwór, a w najlepszym wypadku The Kills. Siebie nie skomentuję, wyglądam jak wklejony grzyb z gry Mario Bros.


Wojtek & Paula. Około 5:00 nad ranem przypomniałem sobie o pracy domowej na zajęcia z Negocjacji. Limit dozwolonych nieobecności miałem już dawno wyczerpany, a budzik miał zadzwonić za niecałe 3 godziny. Postanowiliśmy wcale nie iść spać. Po skończeniu zadania domowego (scenariusz negocjacyjny dwóch firm) wskoczyłem pod prysznic, przebrałem się i pojechałem na uczelnię. Organizm odmawiał posłuszeństwa, a oczy mimowolnie zamykały. Nie mogłem się skupić. Na Badaniach Rynku nauczyciel zwrócił mi dwa razy uwagę żebym nie spał. Mimo to warto było przyjść, "pokazać się na żywo" i zdobyć jakieś punkty.


Zdjęcie wyżej zrobiła (siedząca obok mnie podczas zajęć) Sylwia. Pozytywnym myśleniem pokonałem ból głowy i towarzyszące temu lenistwo. Po szkole pojechaliśmy coś zjeść. Wypadło na Marywilską 44. Przez ostanie dni stołuję się w miejscach serwujących kuchnią orientalną. Zaczynając od sushi na zupach Vifon kończąc! :-) W hali targowej Marywilska 44 jedzenie jest niedrogie, a (w odróżnieniu od innych) miejsce ma w 100 % prawdziwy klimat. W dodatku pracownicy (Azjaci) poruszają się po całym obiekcie na hulajnogach!


Zdaję sobie sprawę, że zdjęcie wyżej nie wygląda zbyt zachęcająco, ale urok miejsca trzeba poczuć na własnej skórze. Białołęka jest dość daleko od centrum Warszawy, ale warto tam pojechać chociażby po szalik w kratkę Burberry za 10 zł lub pasek Kleina za 20. Ja skusiłem się tylko i wyłącznie na jedzenie! :P


Powrót zdawał się przeciągać w nieskończoność. Po dotarciu do tymczasowego miejsca zamieszkania (Stokłosy) postanowiłem wraz z Paulą posprzątać całe mieszkanie. Ulga i uczucie satysfakcji utwierdziły nas w przekonaniu, że jesteśmy nieco ponad negatywnym emocjom wysyłanym w naszą stronę. Około 19:00 włączyłem komputer, a o 23:00 obudziłem się leżąc na klawiaturze. To była intensywna doba! :-)

4 komentarze:

  1. Wszystkiemu winien Wojtek !

    OdpowiedzUsuń
  2. A wszystkiemu winien Wojtek ! (Dlaczego mnie to nie dziwi...)

    OdpowiedzUsuń
  3. jak Ty to robisz, że masz tylu znajomych? ;)

    OdpowiedzUsuń