Plejada TOP TEN, nowe mieszkanie i Noc Muzeów w Warszawie

Pomimo, że ostatnie dni były dwudziestoczterogodzinnymi melanżami to nie uważam ich za zmarnowane. Niesamowicie miło wspominam plebiscyt Plejada TOP TEN. Impreza na wysokim poziomie, czołówka polskich gwiazd (w tym moje ulubione, np. Anja Rubik, Ramona Rey czy Marina) i... Open bar! ;D Chcąc dorównać gościom imprezy, delikatnie wyśmiewając niektóre osoby aspirujące na "celebrytów", a także w formie pamiątki z wydarzenia postanowiłem również stanąć przy ściance sponsorskiej. Zawsze chciałem mieć takie zdjęcie. Ponadto żadna sława nie ma prywatnego paparazzo, który lustrzankę zastąpił iPhonem! ^^


Powinienem oddać się nocy i położyć spać żeby rano nie spóźnić się na uczelnię. Po około trzech tygodniach pomieszkiwania u mojej przyjaciółki Pauli Jacobiak, nadszedł moment przeprowadzki. Siła wyższa wyręczyła mnie w zwlekaniu z tą chwilą. Gdyby nie Damian, który przewiózł autem cały dorobek mojego dwudziestoletniego życia, prawdopodobnie spędziłbym około tydzień w komunikacji miejskiej żeby przetransportować wszystko do nowego miejsca zamieszkania. Dostrzegam zarówno plusy jak i minusy. Nareszcie mieszkam w centrum. Wszędzie blisko. Jeden z drapaczy chmur przesłania mi (oddalony o około 10 minut pieszo) Pałac Kultury i Nauki. Wcześniej mieszkałem na granicy Woli i Bemowa. Dojazdy do centrum trwały około 25 minut autobusem, ale w godzinach szczytu nawet godzinę. Tęsknię za dawnymi współlokatorami, którzy towarzyszyli mi podczas stawiania pierwszych kroków w stolicy. Mimo to czas przewrócić kartkę i zacząć zapisywanie (może niekoniecznie nowego rozdziału, ale) nowej strony. Jednak zanim to nastąpi muszę znaleźć odkurzacz i płyn do mycia okien. Siedzenie pomiędzy kartonami jest przytłaczające - już wiem co czuła Hania Mostowiak z "M jak Miłość". Mój widok z okna uwieczniony za dnia.


Wczorajsze wydarzenie noszące nazwę Noc Muzeów pokazało, że ludzie nie przestali interesować się kulturą. Szeroki wybór miejsc, każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Atrakcje dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Łazienki Królewskie (w których byliśmy), muzea, instytuty czy galerie zapraszały do godziny 2:00 w nocy. Dodatkowym atutem eventu były specjalnie uruchomione na tę okazję autobusy pozwalające na bezpłatne przemieszczanie się po Warszawie. Żałuję, że nie poszedłem do Muzeum Archeologii, ale czas spędzony z bliskimi na PKP Powiśle i podczas koncertu na Placu Zabaw zredukował mój brak spełnienia się w roli odkrywcy mumii i interpretatora hieroglifów.




5 komentarzy:

  1. I co, spóźniłeś się na uczelnię?

    OdpowiedzUsuń
  2. od dłuższego czasu wchodzę na bloga, że czas najwyższy dodać do obserwowanych ;p podoba mi się, że jesteś taki INNY od tych wszystkich lubi na blogspocie.
    czeeeeeeekam na nowości ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gabson - oczywiście, że tak. Gdybym "poznał się na czasie" to nie byłbym sobą albo (prawdopodobnie) byłbym chory :P Mercedes - często spotykam się z określeniem "inny". Nigdy nie wiem czy to komplement czy raczej ujma. Jednak skoro napisałaś, że dodajesz do obserwowanych to znaczy, że jest ok. Dziel się swoimi spostrzeżeniami pod moimi postami. Pozdrawiam Was! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wola to nie centrum, złotko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy - mijam blok obok i widzę napis Śródmieście Północne :) Granica z Wolą :)

    OdpowiedzUsuń