o śnie i czekoladzie

Około miesiąca temu miałem sen, w którym poznałem osobę bliską mojemu ideałowi zarówno wizualnie jak i pod względem sposobu bycia. Kilka dni temu moje marzenia zostały urzeczywistnione. Deja vu towarzyszyło mi przez cały wieczór, noc i poranek. Dziwne uczucie, kiedy przeżywasz coś dwa razy z dokładnie tą samą osobą, w taki sam sposób. Do trzech razy sztuka?


Pozostając przy tematyce snu, koszmary dopadają nas nie tylko przez jedzenie przed snem. Już nigdy nikt mi nie zabroni delektowania się ulubioną czekoladą przed pójściem spać. No może nikt z wyjątkiem Ewy Chmieli, chief executive officer agencji EC Management, z którą podjąłem współpracę.


"Życie składa się z rzadkich, oddzielonych momentów najwyższego znaczenia i nieskończonej liczby przerw pomiędzy tymi momentami. A ponieważ cienie tych momentów unoszą się w trakcie tych przerw nieustannie wokół nas, więc warto dla nich żyć." - Janusz Leon Wiśniewski

czy te usta mogą kłamać

Dla jednych sztuczny twór marketingowy, a dla drugich muzyczne objawienie. Bez względu na stosunek do jej osoby, w przeciągu kilku miesięcy zawładnęła rynkiem muzycznym i światem mody. Rozmarzony wzrok skierowany w stronę kamery, archiwalne zdjęcia, fragmenty kreskówek i stop klatki z nagrań telewizyjnych. Magnetyzująca uroda, ojciec milioner. Czy te usta mogą kłamać?


Mural (znajdujący się w Warszawie przy stacji Metro Politechnika) przedstawia Lanę Del Rey, która została twarzą damskiej kolekcji popularnej na całym świecie marki H&M. Nie będę oryginalny pisząc, że utwory artystki są mi bardzo bliskie - odnajduję w nich siebie. Chciałbym podziękować dwóm przepięknym paniom, które wzbogaciły moją duszę i zabrały mnie na event "Polacy z Werwą". Byłem tam i z niedowierzaniem oddawałem się hipnozie pod przewodnictwem panny Del Rey. Jedną ręką przecierałem oczy, w drugiej zaś trzymałem telefon by w choć najmniejszym stopniu zrekompensować nieobecnym brak możliwości przybycia.


Zaczęło się od spóźnienia, "nie znam się na czasie" to zdecydowanie mało powiedziane. Tuż przed wejściem do Opery Narodowej roiło się od znanych twarzy i paparazzi. Obowiązywał black tie dress code. Nieskrępowany sytuacją, podekscytowany wieczorem, w towarzystwie dwóch pięknych kobiet z dumą przekroczyłem próg Teatru Wielkiego.


Jako pierwszy wystąpił znany kompozytor, producent i pianista jazzowy - Leszek Możdżer. Jednak spowolnione bicie serca zaburzyła Monika Brodka śpiewając "Dancing Shoes" i "Varsovie". Ciekawa kolekcja Gosi Baczyńskiej inspirowana tragedią "Balladyna" Juliusza Słowackiego uświetniła galę na tuż przed koncertem gwiazdy zza oceanu.


Pomimo wielu negatywnych komentarzy dotyczących występu uważam, że Lana Del Rey była naprawdę wspaniała. Najwięcej wypowiadali się nieobecni dziennikarze portali plotkarskich, którym nie udało się pozyskać zaproszenia na wydarzenie. Być może jej głos na żywo nie powala na kolana pod względem warsztatu wokalnego, ale za to ciekawą barwą, prostotą i lekkością przyciąga uwagę tworząc magię show. Ponadto artystka zaśpiewała utworów siedem, a nie (jak podaje pudelek.pl) dwa.


Fragment "Born to Die" nagrany moim telefonem przyciągnął uwagę widzów z całego świata. Ponad 16 tysięcy wyświetleń, wysoki ranking głosowania i jeszcze więcej komentarzy.



Najprościej pisząc, później był bankiet. Dużo dobrego jedzenia i open bar. Spotkałem wielu znajomych, którzy sprawili, że impreza nie była tak sztywna jak się zapowiadała! :) Elegancja miejsca i stroje uczestników sprawiły, że czułem się jak na balu maturalnym.


Nie najkorzystniejsza fotografia w nie najdroższym outficie, ale pamiątka do szuflady jest. Na zdjęciu z Olą i panią Lidią Popiel, którą miałem zaszczyt i przyjemność poznać. Niesamowita osobowość, styl i klasa. Tuż obok pana Marcina Tyszki i Meizera, sesja zdjęciowa z panią Lidią jest moim modelingowym marzeniem.


Mam nadzieję, że jutro (w końcu) odczuję jej przesyt.

mój guru - Janusz Leon Wiśniewski (cytaty)

"Nikt nigdy nie całował i nie całuje moich nadgarstków. Od żadnej strony. Nikt oprócz ciebie dotychczas nie interesował się nawet przez sekundę moimi nadgarstkami. Kiedy się spotkamy pocałujesz je – prawda?"

"Przy czekaniu nie budzę się o 5 rano, rezygnując z najlepszych snów. Nie przychodzę także z tego powodu już o 7 do biura. Przy czekaniu mleko nie traci dla mnie smaku. Przy tęsknocie tak."


"A gdy już wrócę, to usiądę Ci na kolanach, oprę moje dłonie na Twoich ramionach i będę całować Twoją twarz. Kawałek po kawałku. Obiecaj mi, że mnie nie rozbierzesz, zanim skończę."

"Bo ja lubię do Ciebie pisać. Z różnych powodów. Między innymi dlatego, że chcę, żebyś wiedziała, że myślę o Tobie. To dość egoistyczna pobudka, ale nie mam zamiaru się jej wypierać. A myślę dużo i często. Właściwie myśli o Tobie towarzyszą mi w każdej sytuacji. I nie masz pojęcia, jak bardzo jest mi z tym dobrze. A przy okazji wymyślam różne rzeczy. Z którymi też przeważenie jest mi dobrze. Bo bardzo wysoko cenię fakt, że zaistniałaś w moim życiu. Ostatnio zresztą trudno używać słów takich jak „cenię”. Ostatnio czasami wydaje mi się, że słowa są za małe. Dlatego dziękuję Ci. Dziękuję Ci z całą powagą i nieuchronnym lekkim wzruszeniem za to, że jesteś. I że ja mogę być."



"Po­tem, przez następne miesiące wy­dawało mi się, że żyję za karę. Niena­widziłem po­ranków. Przy­pomi­nały mi, że noc ma swój ko­niec i trze­ba zno­wu radzić so­bie z myśla­mi."


kot zjadający serce podczas jazdy na rowerze

Kiedy przestałem ronić prawdziwe (jak i krokodyle) łzy, a ostatnia kropla przelała czarę goryczy, postanowiłem zdjąć koszulę Dejaniry. Onieśmielony poznawaniem nowych osób, szukałem podobieństw do poprzedniej miłości. Nie znalazłem. Dopiero wtedy zacząłem dostrzegać jej wady. Zrozumiałem, że przez cały ten czas, koniec związku był dla mnie tylko wmawianiem sobie, że to przejściowy etap jakim jest kilkudniowe rozstanie. I wiecie co? Często po zerwaniu (bez względu na to, która ze stron zwieńczyła związek) przypominamy sobie wszystkie dobre chwile. Stare wiadomości (kiedy jeszcze było dobrze), wspólne noce i wszystkie inside'y, które tylko wy dwoje rozumieliście. Napiszę więcej. Jeśli uważasz, że warto - walcz. Nie poddaj się. Każdy miewa chwile zawahań, nikt nie jest nieomylny. Dzisiaj ktoś mądry napisał, że lepiej żałować, że się coś zrobiło niż żyć z myślą, że jest już na to za późno. Jeśli pożegnanie było niepodważalne, pamiętaj, że na jednym człowieku świat się nie kończy, nieważne ile masz lat. Mam apetyt na zauroczenie. To piękne móc oddawać komuś swe noce. Na rozmowy, pocałunki, trzymanie się za dłonie, spanie w jednym łóżku, pod tą samą kołdrą. Widok nowej wiadomości nabiera zupełnie innego znaczenia. Kiedy ostatni raz ktoś obudził Cię pocałunkiem?



Oprócz zdrowia psychicznego, warto pamiętać także o fizycznym. Chciałbym przypomnieć wszystkim rowerzystom żeby mieli na uwadze wariatów, którzy nigdy nie powinni dostać prawa jazdy. Kilka dni temu miałem wypadek. Zachowujcie stosowną odległość od jadących obok (przed lub za Wami) samochodów i przestrzegajcie zasad ruchu drogowego. Patrzcie na znaki i sygnalizację świetlną. Pamiętajcie, że łamiąc przepisy, oprócz swojego, narażacie także życie innych osób.


Ciekawy jest świat z perspektywy oczu kota. Widać wszystkie kurze pod szafą czy łóżkiem. Każdą niedoskonałość źle ułożonych paneli. Pokój wydaje się większy. Byłbym nerwowym kotem. Przez całe życie (i osiem pozostałych) zastanawiałbym się dlaczego właściciele trzymają mnie w niewoli czterech ścian. Zazdrościłbym wszystkim dachowcom włóczącym się nocami po ulicach. Zwłaszcza tym z większych miast.














double party & Whitestock

Po piątkowo-sobotnich tańcach (urodzinach moich dobrych znajomych - Pshemko & Rooy'a, Rooy'a & Pshemko) miałem dość imprez na najbliższe dwa tygodnie. Powrót do domu nad ranem i popołudniowy ból głowy sprawiły, że odechciało mi się iść na planowaną od dawna Szkolną Dyskotekę w klubie Na Lato. Przeglądając zdjęcia z minionej balangi i odpoczywając po zarwanej tanecznie nocy, postanowiłem nie zostawać sam (w towarzystwie gorączki i kataru) w domu.


"Hey, I just met you and this is crazy!" :D


Na górze Marlenka i Rooy (solenizant), a na dole drugi solenizant (Pshemko) i ja.


Tematem przewodnim (sobotnio-niedzielnej) Szkolnej Dyskoteki były lata '90. Wydarzenie planowane na 20 osób rozrosło się do 900 uczestników potwierdzających swoją obecność. Hity ubiegłego wieku, za duże bluzy po starszym rodzeństwie, marynarki rodziców, włosy na żel czy kapcie na zmianę. Magazyn BRAVO jako tajna skarbnica wiedzy o seksie. Wszystkie te i wiele innych wspomnień miało (namacalnie) wrócić właśnie tej nocy. Tak też się stało. Pani Dyrektor (czyt. organizatorka) zadbała o napoje, jedzenie i świetnych DJów.


Przez cały czas sala była wypełniona po brzegi, a zmęczone tłumy, solidarnie, gromadziły się w kolejce do baru... Przepraszam, do stołówki!


Damian (jako Nick Carter z Backstreet Boys) i ja jako... Hmm, no właśnie. Nie wiem, podobno (przez włosy) przypominałem rozgwiazdę albo Hadesa z bajki "Hercules". Doda (za mną) przebrała się za (popularną ostatnimi czasy) Natalię Siwiec. Pani Dorotko, wtopa - nie są to lata '90!


Spotted! :)


Z niecierpliwością czekam na powtórkę, kolejną edycję imprezy. Wstaliśmy dość wcześnie. Spotkaliśmy się z Martą (organizatorką imprezy). Przeżywając objawienie bóstwa podczas obiadu w Bufecie Centralnym i rozważając na temat tego co jest najważniejsze w łóżku (odpowiedź: POŚCIEL) przypomniało mi się, że Damian (mój bardzo dobry kolega, a od kilku dni współlokator) zaproponował minionego wieczoru wyjazd do Białegostoku. Chęć zobaczenia tego miasta skłoniła mnie do...


Uwielbiam spontany. Czasem mam wrażenie, że decyzje podejmowane na chwilę przed danym wydarzeniem towarzyszą mi praktycznie od zawsze. Zwiedziłem miasto poznając jego uroki. Podlasie to naprawdę Zielone Płuca Polski. Pierwszy raz w życiu widziałem żubry! :) Odzyskałem siły witalne w Nefretete SPA (bardzo polecam) i wraz z Damianem spotkaliśmy się z moją dobrą koleżanką (jedną z ulubionych modelek) Hanią.


Zagorzałym katolikom wiernym kościołowi zapewniam, że nie jest to parodia odrestaurowania fresku (przez Cecilię Gimenez) z podobizną Jezusa. Podobno przypominam tutaj Toma z filmu "Sierociniec", niech tak zostanie! :)


Wystarczyły dwa dni na Podlasiu by wrócić do normalności. Do tej normalności, za którą zdecydowanie tęskniłem. Na nic nie czekam. Żyję teraźniejszością, chcę wykorzystywać każdy oddech. Patrzę w niebo nie martwiąc się po czym chodzę boso. Rafał Ozy Koejlo?


"Oh if tomorrow comes... I wanna waste my love on you like a pearl merchant :) I'm ready to learn what it tastes to burn. I'm gonna let you show me what it means to breathe fire (yeah yeah yeah)!"



call me Hepburn

Dla wielu z nas wakacje dobiegły końca. Niektórzy wykorzystali je w stu, inni w dziesięciu procentach. Bogini muzyki pop przepowiedziała Summertime Sadness. Za kilka dni liście na drzewach zmienią swoje kolory. Stare porzekadło mówi, że kochamy tych, którzy nas nienawidzą, a nienawidzimy tych, którzy nas kochają. Odsypiam wszystkie nieprzespane noce, nadrabiam imprezowe zaległości. Przede mną kilka godzin nauki do "kampanii wrześniowej" na studiach, a od rana wizyta w Białymstoku.


Byłem głupi, jestem. Mniej. Życiowe niepowodzenia obudziły moją ślamazarną osobowość, ciemną stronę duszy, której zdecydowanie unikam. Podobnie jak teraz unika mnie sporo znajomych. Nie mogą mnie już słuchać. Kilka dni temu zapytałem koleżankę dlaczego nigdy nie mówi o swoich uczuciach. Zasugerowałem, że po długim czasie bycia singlem, prawdopodobnie, odzwyczaiła się od miłości. Powiedziała, że od tego nie można się odzwyczaić. I wiecie co? Miała rację. Od uczuć nie można się odzwyczaić tylko chwilowo zapomnieć.


Co zrobić kiedy nie pomagają już żadne lekarstwa? Po raz kolejny w tym roku zaliczyłem przeprowadzkę. Tym razem zamieszkałem z osobami, które już wcześniej znałem. Dwoje (czasem troje) świetnych (i elo na rapie) ludzi, kot (który sprawia, że utożsamiam się z Audrey z "Breakfast at Tiffany's") i dużo dobrej muzyki. Ścisłe centrum Warszawy więc praktycznie wszędzie pieszo.


Śmiej się najgłośniej ze wszystkich. Krzycz kiedy coś Ci nie pasuje. Oblizuj usta. Zacznij chodzić na spacery. Zjedz coś oryginalnego. Nauczyć się grać jeden utwór na pianinie. Przeczytaj tylko spis treści. Nie kłam. Kopnij wyplutą gumę. Nie licz gwiazd na bezchmurnym niebie. Podsumowując obrazowo narcystyczny post chciałbym przypomnieć, że warto być egoistą i nie zapominać o pocałunkach.