nasycone kolory na płótnie życia

Siedziałem przy metalowym stole w kuchni, kiedy przez drzwi balkonowe wleciał olbrzymi smok ziejący ogniem. Nasycił barwy mojego świata zamkniętego w małym pokoju. Rozerwał ciało i dobierając się do serca, szponami podzielił je na trzy nierówne części. Uciekł.


Sesja zdjęciowa, której dwa owoce pracy możecie zobaczyć pomiędzy tym tekstem, nie powstałaby gdyby nie Ania W. (która załatwiła miejsce i swoim ciepłym uśmiechem wprawiała niewyspanych nas o dobry nastrój), Wojtek H. (który pomimo nie rozwijania swojej pasji jaką jest fotografia sprostał zadaniu w 100%) i Bazyl M. (który ma bardzo dobre wyczucie stylu i pomógł w doborze ubrań). Obiecajcie, że przynajmniej jeszcze raz stworzymy coś razem.



Pomimo dużej ilości znajomych, rzadko i przez krótki czas byłem dla kogoś na pierwszym miejscu. Nie czekam na zmiany, jestem zadowolony z otaczających mnie ludzi, których licząc na palcach jednej dłoni, uratowałbym podczas pożaru wywołanego przez wspomnianego wyżej smoka ziejącego ogniem.


Na fotografii wyżej Kinga (modelka agencji D'Vision Model Management). Dokładnie pamiętam 16 września 2011 - jesteś pierwszą osobą, którą poznałem przeprowadzając się do Warszawy. Dziękuję Ci, że pomimo wielu tygodni braku kontaktu, w tym toksycznym towarzystwie pozostajesz niezmienna i wierna swoim wartościom. Jestem dumny, że Cię znam i dziękuję za to, że jesteś. Nie znikaj.


Kiedy w końcu przejrzałem na oczy... Dostałem zapalenia spojówek. Nie przeszkodziło mi to w obiecanej, poważnej konwersacji na niepoważne tematy. Lubię video chat i miło mi, że ta forma kontaktu z czytelnikami i znajomymi cieszy się tak dużym powodzeniem. Niektórzy uważają to za dziecinne. Niektórzy nie rozumieją, że nie zmuszam ich do dialogu.


Powrót do szkoły okazał się mniej drastyczny niż się spodziewałem. Jeszcze nie chcę wakacji. Chcę ciebie. Ciebie i ciebie.