niech będą tacy jak kiedyś

Kilka dni temu wykładowca powiedział, że człowiek kształtuje swoją osobowość do dwudziestego piątego roku życia. Ponad połowa osób, którą poznałem ubiegłej jesieni zmieniła się nie do poznania. Na gorsze. Skąd tyle zazdrości, zawiści i nienawiści. Dlaczego opanowała ich hipokryzja i zakłamanie. Po ludziach, z którymi miałem najbliższe relacje zostało miłe wspomnienie. Ci zaś, z którymi kontakt ograniczał się do przypadkowych spotkań okazują się najmniej bulimicznymi duszami. Tęsknię za tymi, których już nie ma Nie żałuję żadnej, zawartej znajomości. Choć nie ukrywam, że niektórych wysłałbym do piekła. Dokładnie tam skąd przybyli.


To nie tak jak wszyscy myślą. Ile we mnie skumulowanej złości. Ostatnio często wybucham, kłócę się i (bardziej niż zwykle) jestem trudny do zniesienia. Rozkojarzony idę przed siebie, potykam się o równo ułożoną kostkę brukową, mylę kierunek i przez cały czas patrzę w prawo. Wyobraź sobie, że masz ochotę na plastry ananasa. Otwierasz lodówkę, znajdujesz całą, nieotwartą puszkę. Przeszukujesz szuflady, ale nie masz czym jej otworzyć. Wyobraź sobie, że chcesz zapalić. Wyjmujesz z kieszeni papierosa, wkładasz do ust. Chcesz go odpalić, ale nie masz ognia. Wyobraź sobie, że masz dużo miłości, ale nie masz komu jej dać.


‎"Nie gniewaj się na mnie, jeśli ci powiem, że na wspomnienie tej niewinności i prawdy płonie mi dusza, że obraz tej wierności i czułości prześladuje mnie wszędzie i że ja sam, jakby tym rozpalony, pragnę i tęsknię." - Johann Wolfgang von Goethe "Cierpienia młodego Wertera". Książka, która od kilku dni ze mną sypia.


Love when you're ready. Not when you're lonely. Some people feel the rain. Others just get wet. I don't hate you or anything, but if you were on fire and I had water, I'd drink it.

pochorobowo

Chyba od zawsze lubiłem krytykować i ingerować we własność intelektualną drugiego człowieka. Od dziecka poprawiałem niezrozumiałe ilustracje w książkach czy zmieniałem zakończenia opowiadań. Do intro dodawałem własne słowa, a w podstawówce śpiewałem bardziej po "angielskiemu" niż po angielsku. To ostatnie tłumaczyłem poprawą melodyjności utworu.


Stałem na zewnątrz. W powietrzu czuć było nadchodzącą zimę. Pisałem wiadomość. Było mi dziwnie cieplej. Opierałem się o mur. Odchyliłem całą sylwetkę, głowę pozostawiając przy ścianie. Paliłem papierosa, kolejnego tej nocy. I check my phone every 3 seconds hoping to get a text from you. You do the same thing.


Przez ostatnie tygodnie choroba nie odstępowała mnie na krok. Zaczęło się dość niewinnie, bo od zapalenia spojówek. Później był katar i gorączka. Skończyło się na anginie. Mój współlokator okazał się superbohaterem - zapewnił pomoc lekarską z antybiotykiem do domu, hektolitry zupy cebulowej czy mleko z czosnkiem i miodem. Nawet kotka widząc w jakim jestem stanie, nie budziła mnie nad ranem tylko cały tydzień spędziła razem ze mną w łóżku. Nie pamiętam kiedy ostatni raz było ze mną tak źle. Dziękuję Pauli (mojej Myszce) i Kindze Haczek za odwiedziny. Choć telefon nie dzwonił częściej niż dotychczas to wiele osób zaskoczyło mnie swoją troską i chęcią pomocy. Bardzo to doceniam, takie momenty zapadają w pamięć.


Dopiero niedawno zdałem sobie sprawę, że otaczają mnie osoby, które w gimnazjum / liceum miały zachowanie naganne lub co najwyżej poprawne. To nieprawda, że przeciwieństwa się przyciągają - jesteśmy dokładnie tacy sami. Niewzorowi.


Pierwsza impreza od prawie dwóch tygodni. Moi wspaniali - Paula i Patrick. Z nimi imprezy zawsze są udane, a powroty do domu niezapomniane (lub niezapamiętane)! :-P Na zdjęciu niżej z Rooy'em - jedną z najbliższych mi osób w Warszawie. "W prawdziwej przyjaźni nie chodzi o to, żeby być nierozłącznym, tylko o to, żeby rozłąka nic nie zmieniała."

Drugi dzień nadrabiania melanżowych zaległości. Domówka u Lukasa i Maksa przy Placu Wilsona. Od lewej Matt, Oskar, Paula, ja i Patrick. Niekiedy potrzeba tygodnia, czasem miesiąca, a w ekstremalnych warunkach nawet dwóch lat żeby znów móc usiąść przy wspólnym stole. Nam się udało! :-)


Wszystko było w porządku. Wszystko z wyjątkiem sytuacji mającej miejsce ostatniej nocy. Zobaczyłem jak z zamkniętymi oczami gryzie przez koszulkę jego obojczyki.