podziękowania / podsumowanie 2013

Bywało różnie i chociaż ten rok (w porównaniu do poprzedniego) zaserwował o wiele mniej nieprzyjemnych niespodzianek, w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy wyniosłem wiele mądrości. Hmm streszczając... 3 przeprowadzki, 50% mniej imprez, prawie 24 godziny ćwiczeń głosowych, liczba przeczytanych książek: 10 i pół, miłość: 1, waga: + 3 kg, wzrost: bez zmian. Chciałbym podziękować kilku osobom... Przepraszam jeśli kogoś nieświadomie pominąłem i czuje się urażony - wpis powstawał w biegu, gdzieś pomiędzy przygotowaniami do dzisiejszego celebrowania Nowego Roku :)


Chciałbym serdecznie podziękować tym najbliższym. Dziękuję mojej mamie za radość życia, miłość i naukę patrzenia na świat przez różowe okulary. Pauli Jacobiak z Bydgoszczy, że od lat pozostaje niezmienna. Monice Witowskiej (i Kajo) za hektolitry kawy, kisieli czy herbaty, godziny rozmów i czas, który razem spędziliśmy. Ani Schmidt za wiarę we własne możliwości i wartości jakich mnie nauczyła. Adzie i Ali za sprowadzenie mnie od czasu do czasu na ziemię :) Dawidowi i Kamilowi za to, że się jeszcze nie pozabijaliśmy, najlepsze wspólne mieszkanie na świecie.


Dziękuję wszystkim, z którymi miałem przyjemność mieszkać w 2013 roku. Ekipie z Funhouse'u: Kindze, Patrykowi i Damianowi - za wszystko. Bywało różnie, ale bez względu na sytuacje, zawsze jesteście jak rodzina. Marcie i Kubie, z którymi mieszkałem w Lazarium - za gościnę, nocleg i życzliwość jaką okazali podczas kiedy szukałem dachu nad głową. Jagodzie (Urszulce) dziękuję za to, że wraz z przeprowadzką do pierwszego, wspólnego mieszkania, stała się jedną z najbliższych mojemu sercu osób. Dziękuję wszystkim współlokatorom ze wspaniałego mieszkania (z którego nas jeszcze nie wyrzucono) ;P wyżej wspomnianej Jadzi, mieszkającej wcześniej Marcie T., Kamilowi i Dawidowi za doby głupich filmików na youtube (i tyle samo nagranych), wprawki wokalne, gary makaronu i przygody z sąsiadami.


Dziękuję mojej byłej agencji The Right Stuff Management za czas spędzony w Paryżu. Bookerom: Adzie i Piotrowi za zaangażowanie. Kirze Bunse za wspaniałe video, pomoc w zrozumieniu Paryża oraz uśmiech. Suchemu - za rozkminy życia i wizytę w Warszawie. Damianowi Milczarkowi - za naukę czytania mapy i odciski zawdzięczane kilometrom, które zrobiliśmy biegając na castingi ;P Tomaszowi Haczykowi za najlepszy czas w Paryżu i (całej współtworzącej ekipie) dziękuję za sesję do K MAGa. Dziękuję Magdzie Domagale za foto ratunki i wspólne zdjęcia. Dziękuję Paulinie Z. za przypadek, który sprawił, że się poznaliśmy i zaczynamy współpracę :)


Dziękuję już wcześniej wymienionym, a także Pani Dyrektor Tuś, Ricie, Larciowi i Eustachemu, Bartkowi i Michałowi, Bodziowi, Buksie, Stasiowi Jezierskiemu, Adamowi za najwspanialszą Majówkę (Rajgród) w moim życiu. Dziękuję osobom, z którymi miałem przyjemność spotkać się poza imprezami - Uli, Sebastianowi Danielowi Woźniakowi, Kasi Pajdowskiej, Adrianie Karo Zet, Ali Walerjan, Kindze Haczek i Kamilowi Pietrasowi, Lukasowi i Maksowi, Natalce, Inez i Cyrylowi, Oli Kuźmińskiej (za wspólną "meneliadę"), Adrianowi Wiśniewskiemu, Adamowi, Kasi i Basi z Łucka Family Center i innym.


Dziękuję wszystkim osobom z Wyższej Szkoły Promocji. Pani Dominice za porady prawne, nauczycielom za motywację do działania, rektoratowi, biurze obsługi studenta, a także studentom. W szczególności Salvadore za wspólne karaoke i kilka gigabajtów filmików na komórce, Matiemu Sochackiemu, Dariuszowi (za pomoc w przeprowadzce, lekcje gry na "fortepianinie" oraz próby uratowania tabletu) i Michałowi Szymańskiemu (za uratowanie telefonu komórkowego). Dziękuję wszystkim za notatki, słówka z języka angielskiego i wiele innych pomocy naukowych. Masę dobrego humoru, inspiracje i klimat na zajęciach. Jesteście najlepsi :)


Dziękuję pani Monice Lasege oraz Jammiemu za pomoc w wysłowieniu się po angielsku :) Dziękuję wszystkim osobom z rodzinnej Zielonej Góry, z którymi pomimo że nie mam stałego kontaktu, nie mamy barier w rozmowach, a i tematów nigdy nie brakuje. Dziękuję całej rodzinie, Mateuszowi Rau, Marice, Radochnie, Ernestowi, Magdzie, Wojtkowi Sondajowi Ptysiowi i innym. Dziękuję cioci Teresie z Lubuskiego Zespołu Pieśni i Tańca za miłe słowa oraz pani Katarzynie Borek z Gazety Lubuskiej za rozmowę. Dziękuję Wam, internautom, za to, że jesteście. Z chęcią czytam posty osób, z którymi wymieniam komentarze. Wszystkie konstruktywne uwagi, a także ciepłe słowa chowam do serca. Piszę dla Was, do przeczytania w nowym roku :)

"all I want for Christmas is..."

Na wystawach i billboardach, w telewizji czy internecie, przygotowania do świąt Bożego Narodzenia idą pełną parą. Przeglądam facebooka i na myśl przychodzą mi dwa spostrzeżenia. Pierwsze, że choinki zakopane gdzieś tam pod tysiącem bombek i łańcuchów przypominają mi trochę niektórych blogerów. Po drugie, spalonej masy (włożonej uprzednio do piekarnika) spróbowałbym pod warunkiem, że miałbym zęby z adamantium. Miałem nie być uszczypliwy... Wszyscy współlokatorzy powyjeżdżali już do domów rodzinnych, a samotność zdecydowanie mi nie służy. To takie uczucie, które musi przeżywać dziecko odbierane z przedszkola na końcu. Chciałbym żeby do wtorku godziny mijały nieco szybciej by móc już siedzieć przy Wigilijnym stole i spotkać się z familią. W tym roku Wigilię spędzam na podkarpaciu, w rodzinnych stronach mojej mamy. Zacznę od początku. Choinki, które miałem przyjemność zobaczyć na zdjęciach robią wrażenie, a i własnoręcznie robionych ciastek z chęcią bym spróbował. Poniżej w towarzystwie zmarzniętej illuminatki.


"Jut­ro, Pa­nie Boże, jest Boże Na­rodze­nie. Nig­dy nie ko­jarzyłem, że to są Two­je urodzi­ny. [...] Te­raz, kiedy już jes­teśmy kum­pla­mi, co chcesz dos­tać ode mnie na urodziny?" Miało być zdjęcie w czapce Św. Mikołaja i z wampirzymi kłami, niestety, szukanie czerwonego nakrycia głowy z białym pomponem zakończyło się fiaskiem. A i żelki w kształcie zębów były zbyt smaczne ;P


Z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia mam 3 suchary:
1. Dlaczego Freddie miał głos nie z tej ziemi? Bo Mercury.
2. Jaka jest ulubiona gra pijaka? Monopoly.
3. Co mówi Małysz pytany o autograf? A dam.


Przyjemny, pozytywnie nakręcający utwór. Osoby o mocnych nerwach zachęcam do wciśnięcia pauzy w teledysku Beyonce - XO w momencie 3:06. Przypadek? Nie sądzę. "Choinki świecącej, gwiazdy błyszczącej. Pysznej kolacji i sylwestrowej libacji. Gwiazdora TRZEŹWEGO, kaca ogromnego, wspaniałych wrażeń i spełnienia marzeń!" :) MERRY CHRISTMAS EVERYONE ]:->

instagram: @RAFALOZY

twitter: @RAFALOZY

INSTAGRAM MIX + kilka słów od autora zdjęć

W ubiegłym tygodniu, w ramach zajęć specjalizacji "Marketing Rozrywki" (pod przewodnictwem pani Izabeli Augustyniak), wybraliśmy się do wytwórni Wielkie Joł. Zajęcia praktyczne oraz możliwość rozmowy z osobami, które pracują w branży muzycznej na co dzień, są moim zdaniem zdecydowanie bardziej sprzyjające zdobywaniu wiedzy niż terminy wyszukane w najlepiej napisanych książkach. Od lewej: Urszulka, okularnik ja, (uncle) Jay Z, Kamil i Brajan.


Patrząc na fotografię niżej, przypominają mi się wycieczki autokarowe gdzie dopiero po wywołaniu kliszy, w tle, można było zobaczyć kto miał chorobę lokomocyjną i chciał drzemać przez całą drogę. Podczas zajęć z Jagodą (czyt. Urszulą) i przysypiającym / pozującym Brajanem w tle :)


"Całe życie za reklamą", widok z okna w szkole. Promienie słoneczne pobudzają do działania, szkoda, że ostatnio jest ich tak niewiele... :P Nasz Manhattan. Mikroskopijny, ale nasz!


Poniżej z Martynką i Kamsonem (gdzieś pomiędzy piętrami). Zdjęcie w windzie inspirowane Dawidem Wolińskim, który (może nie tyle zapoczątkował co bardziej) rozpowszechnił ten trend w Polsce. Sam projektant "polubił" nasze foto na instagramie - pozdrowienia od uczniów z Wyższej Szkoły Promocji w Warszawie! :)


Połączenie Garfielda i Grumpy Cata z Catwangiem. Krysia - mieszkanka Funhouse'u, kot o najbardziej dosadnym i zmysłowym spojrzeniu na świecie. "Are you serious?"


Co prawda nie zdążyłem na całe spotkanie z Magdą Gessler, ale (odbiegając od tematu jakim była promocja jej autorskiej książki) najpopularniejsza w Polsce restauratorka, pani wiosna, wyglądała naprawdę dobrze. Zupełnie nie wiem dlaczego media... A zresztą: "Bende go zjadł!" :D


Zestaw małego agenta, nie do końca wysypany prosto z torby (brakuje kilogramów zużytych chusteczek, paragonów czy biletów). Zdjęcie zrobione na potrzeby konkursu, a sama inicjatywa sprawiła, że w moim plecaku w końcu panuje porządek, sam jestem ciekaw na jak długo.


Z najwspanialszą osobą na świecie - z mamą. STRIKE A POSE! ;P


Woodstock 20... No właśnie - nie mogę sobie przypomnieć którego roku. Przypadkowo znaleziony na myspace'ie kolaż wywołuje we mnie bardzo pozytywne wspomnienia i emocje. Jedziemy w przyszłym roku do Kostrzyna nad Odrą? :)


instagram: @RAFALOZY

twitter: @RAFALOZY

"u mnie dobrze, we mnie źle"

Gdzieś pomiędzy szukaniem bibliografii do pracy dyplomowej, tworzeniem baz danych (o zgrozo myślałem, że po informatyce nie będę musiał już tego robić), odpisywaniem na zaległe wiadomości, a pisaniem listu do Św. Mikołaja, potrzebowałem kilka minut przerwy. W porównaniu do ubiegłej jesieni, stosunkowo wcześnie pojawiają się pierwsze propozycje celebrowania Nowego Roku. Dni są za krótkie, bardzo szybko robi się ciemno. Temperatura nie jest najgorsza i jeśli mam być szczery, słup rtęci mógłby jeszcze nieco opaść pod warunkiem pożegnania wiatru (najbardziej nielubianego z żywiołów). Gdzie jest śnieg? Pogoda nie zachęca do spacerów, ale do odważnych świat należy. Nic nie zniechęci przed wskakiwaniem do kałuży, zwłaszcza, kiedy wydaje mi się, że widzę w niej ciebie. Wbrew pozorom jesteśmy do siebie naprawdę podobni.


Gitara, która stoi od dłuższego czasu nietknięta, w rogu pokoju, wręcz prosi się o wymianę strun i przywrócenie jej życia. Ludzie codziennie zaskakują i rozczarowują, przynoszą kilogramy inspiracji. Może czas coś z tym zrobić? Może dlatego nieczęsto odwiedzam tumblra czy pinterest, bo wszystko co serwują portale, mam na żywo? Wiedziałem, że uśpiony we mnie Mr Hyde w końcu da się we znaki, zacznie o sobie przypominać. Dobrze, że na razie tylko w snach. "Żaden dzień się nie powtórzy, nie ma dwóch podobnych nocy, dwóch tych samych pocałunków, dwóch jednakich spojrzeń w oczy." - Wisława Szymborska


Kilka dni temu postanowiłem zapoznać się bliżej z twórczością pani Edyty Bartosiewicz. Wokalistka, której nazwisko jest chyba nikomu nie obce, weszła z butami do mojego iPoda i zostawiła głęboki ślad (swojej podeszwy). Cieszę się, że jako dziecko nie byłem jej fanem, bo nie wiem czy wytrzymałbym, trwającą tyle lat, rozłąkę z jej głosem. Płyta "Renovatio" pokryła się zasłużoną platyną, a sama Bartosiewicz mówi otwarcie o trwającej dwanaście jesieni (z niewielkimi przerwami na pojedyncze koncerty) tęsknocie za sceną i (prawdopodobnie najwierniejszymi w Polsce) fanami. Bardzo pokątnym tematem jest choroba z jaką walczyła (i być może wciąż się zmaga) Edyta. Nietrudno dostrzec opory z jakimi się na ten temat wypowiada. Po obejrzeniu naprawdę dobrego wywiadu przeprowadzonego przez pana Miecugowa, ostatnimi hasłami jakie sprawdzałem w wikipedii były: psychoterapia, joga, Technika Alexandra czy osteopatia. Bardzo lubię i cenię sobie fakt, że EB nie popisuje się swoimi zdolnościami wokalnymi. Zachowana tajemnica w oryginalności jej barwy przyciąga, a wręcz uzależnia czy hipnotyzuje słuchacza. Poza kilkunastoma pięknymi, świeżo odkrytymi piosenkami, kolejną ciekawostką, która niesamowicie mnie zaskoczyła, był wiek wokalistki. Na trzeciej części fotografii (pod tym akapitem), w prawym dolnym rogu, możecie przeczytać pierwszą zwrotkę i refren utworu "Rozbitkowie". Łatwość mówienia czy pisania o uczuciach nie jest czymś niemęskim, dlatego też nie mam problemu przyznawania się otwarcie do tego, że przykładam olbrzymią wagę do świata przeżyć wewnętrznych. Pani Bartosiewicz serwuje doznania muzyczne, na których brak od dawna narzekałem.


Spontaniczne zdjęcie (niepodzielone możecie zobaczyć na instagramie @RAFALOZY) podczas spaceru po Ogrodzie Saskim zostało zrobione przez mojego współlokatora Dawida, któremu dziękuję za uwiecznienie. Jakby kogoś interesowało, ale zawsze chciałem to napisać...

SWETER: Topman (second hand) KURTKA: JOHN ROCHA (second hand) SPODNIE: H&M OKULARY: Paco Rabanne

Ze względu na zainteresowanie moją garderobą oraz chęć "oddania za pieniądze" kilku koszulek, spodni czy swetrów (pachnących nowością, których najzwyczajniej w świecie nie noszę), przez kilka dni będziecie mogli złowić (po naprawdę okazyjnych cenach) fajne, oryginalne (nie mam na myśli słowa "markowe") ubrania. Bądźcie w gotowości, komentujcie (odpowiadam na WSZYSTKIE pytania, opinie czy sugestie), polecajcie i... Do szybkiego napisania, bo jestem tutaj dla Was.

bezchmurnego nieba

Jestem zadowolony z sesji zdjęciowej „The Ordinary Boy” opublikowanej na łamach listopadowego numeru K MAGa. Dziękuję za masę ciepłych słów i komentarzy. Cieszę się, że nasze starania spotkały się z tak pozytywnym odbiorem, a i moja metamorfoza wywołała niemałe poruszenie :) To niesamowicie motywujące i dające powera do działania. Obecnie jestem na etapie (robienia „brzuszków” i) szukania agencji matki w Polsce, która pomoże mi znaleźć dobrych agentów we Francji - Fashion Week już niedługo, chcę tam wrócić. Na fotografii niżej backstage, ja w towarzystwie dwóch wspaniałych pań – Natalii (make up) i Justyny (stylizacje) oraz masy małych potworów, które w tym samym czasie upolowały, upodobały sobie to samo miejsce do fotografowania co my :) Wszystkie zdjęcia (których co poniektórzy pewnie mają już dość) możecie zobaczyć tutaj: K MAG (November) #59 FULL METAL JACKET / The Ordinary Boy by Tomasz Haczyk


Trzeci rok studiów, pomimo że jest moim zdaniem najciekawszym pod względem zajęć (każdy wybrał już specjalność, która go interesuje) to przed nami godziny, dni, a raczej tygodnie pisania pracy licencjackiej. W liceum, w klasie maturalnej, nie bałem się odpowiedzi ustnej z języka polskiego. Teraz, pomimo że nie specjalnie jestem kujonem to szukanie książek do tematu jaki wybrałem „Techniki promocji muzyków w internecie”, zaczyna spędzać mi sen z powiek. Odbiegając od szkoły, trochę marudzenia, bo muszę to z siebie wyrzucić... Ubolewam nad faktem, że koncert Jake'a Bugga, który miał się odbyć 30 listopada w warszawskim Palladium został odwołany.


Przez fakt, że chwilowo nie mam dostępu do stałego łącza internetowego, postanowiłem posprzątać bałagan, który (nie sam) powstał na komputerze. Masa zapomnianych (i wiele pominiętych wcześniej) zdjęć czy piosenki, o których jakimś cudem zapomniałem... Masa nieopublikowanych nigdzie przemyśleń i tyle samo video. Myślałem, że po takie skarby muszę jechać aż do Zielonej Góry (o czym wspominałem w jednym z ostatnich postów), a tu proszę, wszystko na miejscu.


czytam: Janusz Leon Wiśniewski – Na fejsie z moim synem / słucham: Edyta Bartosiewicz – Renovatio / oglądam: House of Versace / smakuję: makarony. A dotykam nieba, niestety niebezchmurnego.

K MAG (November) #59 FULL METAL JACKET / The Ordinary Boy by Tomasz Haczyk










K MAG (November) #59 FULL METAL JACKET Photographer: Tomasz Haczyk Model: ME Stylist: Justyna Siekierko Make Up: Natalia Makowska Hair: Mateusz Ksiazek Assist: Michał Wayess studio: FERRUM style

"kiedy wymawiam słowo cisza, niszczę ją"

Każdy wyjazd w rodzinne strony skłania mnie do setek refleksji. Lubię spędzać czas na strychu. Przeglądam wtedy stare zeszyty z czasów gimnazjum czy liceum, w których każdy margines był za krótki żeby pomieścić wszystkie inspirujące słowa nauczycieli i moje przemyślenia odbiegające nieco od tematów zajęć. Są tam też kartony ze starymi notatnikami, listy, tony gazet, ulubione zabawki, gry planszowe czy puzzle, które później potrafiłem układać prawie z zamkniętymi oczami. Worki z pokemonami i innymi gratisami z paczek chipsów, kasety magnetofonowe, płyty i plakaty. Same skarby. Za każdym razem odkrywam ich wartość na nowo. Zauważyłem, że sny, które towarzyszą mi podczas nocy w pokoju należącym już w pełni do brata są totalnie absurdalne. Zawsze śnią mi się tutaj osoby, o których "na co noc" nie myślę, bo najzwyczajniej w świecie od jakiegoś czasu ich już po prostu nie ma. Choć minuty u boku rodziny są na wagę złota to na najlepszy sen nie narzekam. Poniżej kolaż z najważniejszą osobą na świecie. Zdjęcie w lewym górnym rogu zostało zrobione po apelu, mianowaniu na pierwszaka w Szkole Podstawowej nr 6 (na klacie dumnie prezentuję order z napisem "Ia"). Kolejnych trzech fotografii nie pamiętam :)


Albo się starzeję albo to miejsce ma na mnie tak dziwny wpływ, że chciałbym spowolnić czas. Żeby wszystko działo się jak pod wodą. Wcisnąć przycisk zwolnionego tempa dokładnie ten sam jak na pilocie od DVD. Chociaż wiem, że jestem młody i wszystko jeszcze przede mną to chciałbym przeżyć chociaż jeden dzień będąc niższy od mamy o głowę (lub dwie), straszyć gołębie, nosić klucze od domu na szyi, uczyć się tabliczki mnożenia i... Nie wiedzieć przez chwilę gdzie leży stolica Polski. Zwłaszcza po dzisiejszym odcinku premierowym Warsaw Shore.


Przeglądając wycinki z gazet, gdzieś pomiędzy książkami, natknąłem się na coś czego wcześniej nie widziałem. Wywiad ze mną, opublikowany w Gazecie Lubuskiej, ukazał się także na łamach MM Zielona Góra. Miła niespodzianka. Zainteresowanych, którzy przeoczyli rozmowę zapraszam do przeczytania wpisu Rafał Ozy Jarząbek wywiad - klik.


Niżej "wrzucam" piosenkę, której nie mogę "wyrzucić" z głowy po dzisiejszej transmisji gali MTV EMA. Jak nie jestem specjalnie wielkim fanem (nie tyle osobowości co wokalu) pani Perry, tak "Unconditionally" słucham po raz ósmy. Tym nieco mniej optymistycznym niż zwykle akcentem życzę dużo zdrowia i do szybkiego napisania, piszcie komentarze.

listopad pełen urodzin & GLOSSYBOX - tyle wygrać

Nigdy nie miałem i niestety do tej pory nie mam pamięci do dat ("dat", ang. that - śmieszne słowo) :P Wychodzę z założenia, że jeśli komuś życzymy dobrze to robimy to przez całe 365 dni w roku, a nie tylko tego dnia. Życzenia są dla mnie swojego rodzaju "formalnością", pragnę wtedy przypomnieć solenizantom o tym, że trzymam kciuki za ich zdrowie, miłości oraz sukcesy w życiu zawodowym i osobistym. Listopad to chyba miesiąc skupiający najwięcej pojawień na świecie moich najbliższych: Stanisława (końcówka października to też listopad), Mateusza, Myszki (pani uwieczniona kilka godzin temu na zdjęciu poniżej) :P Ali i innych (których nie wymieniłem usprawiedliwiając się pierwszym zdaniem tego posta).


Nie pamiętam kiedy ostatnio dostałem prezent bez okazji (errata, przepraszam, z wyjątkiem biletu na zbliżający się koncert Jake'a Bugga). Być może sam powinienem takie robić? Dzisiaj po kilku godzinach spędzonych w szkole, współlokator Dawid powiedział, że kurier przyniósł dla mnie paczkę. Na początku pomyślałem, że to pomyłka, ale po przeczytaniu etykiety, na której wyraźnie podane były moje dane, postanowiłem otworzyć tajemniczy karton i zapoznać się z jego zawartością (dla osób o słabszych nerwach napomknę, że w środku nie było Hanki Mostowiak) :P uwaga - post niesponsorowany ;)


W kartonie (o zgrozo) znajdowało się kolejne, równie designerskie pudełko. "Muszę oglądać mniej filmów akcji" - pomyślałem otwierając górną pokrywę. W środku znajdowały się 3 ulotki: pierwsza podkreślająca, że jest to opakowanie zaprojektowane specjalnie z myślą o płci "brzydszej". Druga kartka z kodem do vouchera o wartości 100 PLN i trzecia zachęcająca do zapoznania się z całym asortymentem sklepu (kontakt, strona internetowa etc.). Niepewnie rozwiązałem kokardę i zdjąłem czarny papier, który zakrywał zawartość, a w środku znalazłem... Kosmetyki! :D Mam nadzieję, że osoby z działu marketingu nie sugerowały, że odstraszam zapachem ;P a na poważnie... W pudełku znalazłem rzeczy codziennego użytku (po które nie miałem ostatnio czasu wybrać się do drogerii, fundusze przeznaczałem na "szczytniejsze cele" lub uciekało mi to z głowy): (utrwalająca) pasta do włosów, żel do mycia twarzy i płyn do kąpieli. W paczce znalazły się też przedmioty, które na co dzień są mi obce: balsam na podrażnienia po goleniu czy ochronny krem sportowy Skoro jednak już je otworzyłem i (jak pewnie większości przyszło przez myśl) "dali za darmo" niczego w zamian nie oczekując to pomyślałem, że ich spróbuję. I szczerze? Chyba warto.


Zastanawiałem się nad napisaniem notki, czy post nie obrazi przypadkiem odczuć niektórych czytelników bloga. I wiecie co? Jako osobie, która jak już wspominałem nieczęsto zwykła dostawać prezenty, jest mi niezmiernie miło. Gdybym otrzymał od kogoś z Was bluzę, t-shirt czy zegarek - też bym o tym napisał! Jeśli chodzi o GLOSSYBOX to faktycznie (i piszę to szczerze, bez pretensji) - myślę, że w tym roku fundusze przeznaczone na kilka prezentów bożonarodzeniowych zostawię właśnie tam. Z niecierpliwością czekam na (ŚNIEG ŻEBY IŚĆ NA SANKI!) reklamy Coca-Coli ze Świętym Mikołajem, połowa wyświetleń na youtube'ie jest moja :P Propozycja piosenki dnia:

nie wycinam ludzi z fotografii

Czy mieliście kiedyś ochotę wziąć wszystkie zdjęcia z daną osobą i powycinać ją z nich? Zaraz potem następuje ten magiczny moment głębszych oddechów i wszystko wraca do normy... Chyba największy problem stanowi dumna. Ostatnio łapię się na tym, że pomimo braku wolnego czasu nakładam na siebie kolejne obowiązki. Nie lubię zaczynać i nie kończyć. Nie lubię niedopowiedzeń, niewypowiedzianych słów i niewyjaśnionych sytuacji. Ostatnio dość dużo "nie lubię" w moim życiu, czas na zmiany? DAMN znowu...


Niestety nie stanąłem na podium w konkursie Europejskie Stolice Mody, ale za to dostałem wyróżnienie. Dziękuję za miłe słowa pod stworzonym przeze mnie kolażem. Cieszę się, że zestaw jaki przygotowałem na "sztokholmskie warunki" przypadł Wam i Jury do gustu (przeczytaj post, o którym mowa - klik). "Wspomnienia to do siebie mają, że chcesz czy nie chcesz wracają." Jeśli komputer miałby być moim drugim (nawet metaforycznym) pokojem to mama miała rację - niezły ze mnie (nawet metaforycznie) bałaganiarz. Sklejka "inspirowana" porządkami na twardym dysku.



Już dzisiaj możecie zobaczyć moją skromną osobę w najnowszym, listopadowym numerze (#59 Full Metal Jacket) K - MAGa! Sesja zdjęciowa (o której wspominałem przeszło ponad miesiąc temu) doczekała się publikacji :) Po ciężkiej pracy całej ekipy i wielu godzinach stresu... To chyba będą jedne z lepszych zdjęć w moim życiu.

jak zostać modelką

Zastanawiałem się nad tytułem - czy aby na pewno będzie chwytliwy, czy nie dyskryminuje chłopaków marzących o karierze modela. Na wstępie chciałbym zaznaczyć jakobym miał być wielkim znawcą tego świata. Są młodsze osoby lub rówieśnicy, którzy w tej dziedzinie mają na swoim koncie znacznie większe osiągnięcia i sukcesy niż ja. Ze względu na liczne zapytania "od czego zacząć", "czy się nadaję", postanowiłem poświęcić trochę czasu i sformułować kilka zdań mających za zadanie rzucenie światła na niektóre wątpliwości. Do powstania poradnika "w pigułce" nie przyczynił się serial "Miłość na Bogato", którego jestem fanem :D a który nie ma związku z rozpoczynaniem przez główną bohaterkę kariery modelki ("suchar autora"). Przed przystąpieniem do lektury proszę mieć na uwadze także to, że nie jestem wyrocznią tylko (lub aż) człowiekiem, który sam z każdym dniem uczy się czegoś nowego. Broń Boże pomyśleć, że tekst daje mi jakieś profity - robię to dla Was. Na chwilę obecną nie jestem związany z żadną agencją modelingową w Polsce ani zagranicą. Post ma na celu: odciążyć wystarczająco zapchane skrzynki odbiorcze bookerów; pomóc zacząć osobom "zielonym", ale zdecydowanym na pracę w branży fashion; odpowiedzieć na podstawowe, ale nurtujące pytania. Post nie ma na celu: nakłaniania do zostania modelką / modelem, demotywowania, wyśmiewania żadnych, konkretnych osób. No może z wyjątkiem mnie, patrz:


1. "ZMIERZ" siły na zamiary
Najlepsze agencje modelingowe w Polsce i na świecie, na swojej stronie internetowej, obok formularza zgłoszeniowego, jasno podają 2 podstawowe kryteria, które kandydatka / kandydat musi spełniać - wzrost i wiek. Nawet jeśli uważasz, że masz szansę zostać drugą Kate Moss ze wzrostem 168 cm i chcesz zataić informacje o sobie, pamiętaj, że kłamstwo ma krótkie nogi (a w tej branży jeszcze krótsze).


2. FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY
Zazwyczaj jest, ale jeśli go nie ma - znajdź kontakt mailowy, sformułuj kilka zdań i nie zapomnij o podaniu swoich PRAWDZIWYCH wymiarów oraz dodaniu załączników w postaci zdjęć potocznie zwanych polaroidami. Polaroidy są niesamowicie ważne, to one warunkują na tym, czy agencja jest Tobą zainteresowana czy wiadomość leci do spamu. Jeśli formularz znajduje się na stronie internetowej agencji - pół roboty masz już za sobą ;)

3. WAGA & WYMIARY
Z wyjątkiem wzrostu, o którym wspominałem wyżej, na inne uwarunkowania genetyczne na szczęście mamy wpływ. Kilka porad (jak zrzucić zbędne kilogramy) zamieściłem tutaj - klik. Wymarzone wymiary (przyszłych i obecnych) modelek to 90/60/90 - warto jednak wziąć pod uwagę, że wraz z wiekiem ciało ulega zmianom. Natomiast dla chłopaków idealna sylwetka to ta, przypominająca odwrócony trójkąt. Ważne by obwód w klacie był większy niż w biodrach.


4. Z aparatem "ZA PAN BRAT"
To działa w dwie strony. Jeśli nie lubisz zdjęć to nie oczekuj, że one będą lubić Ciebie. "Sztuka wymaga poświęceń", pamiętaj, że to od Ciebie zależy jak będą wyglądały efekty Twojej pracy z fotografem. Nawet jeśli chcesz być modelką / modelem stricte wybiegową / ym pomyśl ilu fotografów czeka na Ciebie na końcu wybiegu.

5. Jak wygląda MODELKA?
Różnimy się mniej lub bardziej. Wybory casting directorów bywają zaskakujące, czasem patrząc na modelkę / modela (w reklamie czy na pokazie) myślimy "co ona / on tam robi?" Podobno o gustach się nie dyskutuje. Pomimo ogólnie przyjętego kanonu piękna, każdy z nas jest subiektywny. W jednej agencji (delikatnie lub mniej) powiedzą, że się nie nadajesz, natomiast w drugiej powiedzą, że od dawna czekali na kogoś takiego jak Ty. Jeśli masz większy nos, szerzej rozstawione oczy czy inny "mankament" wyróżniający Cię z tłumu - nie wpadaj w kompleksy tylko to wykorzystaj. Przecież jesteś jedyna / y w swoim rodzaju!


6. OSOBOWOŚĆ
Pomijając wzniosłe, znane wszystkim słowa o byciu sobą, warto... Być pewnym siebie. Dużo się uśmiechać, a także darzyć szacunkiem każdego z kim przyjdzie Ci pracować. Fotograf, wizażystka, stylista, projektant, fryzjer i inni, każdy z nich powie swoim znajomym jak przebiegała współpraca z Tobą. Dobre referencje na pewno zaprocentują w przyszłości. Be professional. Nie ma mowy o infantylności. Pamiętaj, że jeden prestiżowy pokaz czy kampania reklamowa nie warunkuje na sukcesie w branży - nie zadzieraj nosa.

7. Szkoła, a kontrakt
Warto wziąć pod uwagę fakt, że mając w Polsce swoją "agencję matkę", będzie ona pośredniczyć w pozyskiwaniu dla Ciebie kontraktów zagranicznych. Kilka dni opuszczonych w szkole, spędzonych na planach zdjęciowych czy europejskich Fashion Weekach, można jeszcze nadrobić, ale warto wiedzieć, że najkrótszy czas wyjazdu do Azji to 90 dni czyli całe 3 miesiące. Jeśli jesteś niepełnoletnia / niepełnoletni to już teraz porozmawiaj z rodzicami / opiekunami, daj im do zrozumienia, że może być taka możliwość i zapytaj jakie mają w tym temacie stanowisko.

8. Dbaj o siebie
... i o to co jesz. Anoreksja jest passe ;) Dbaj o cerę, włosy i paznokcie.

9. Bądź FAIR
W stosunku do siebie i ludzi.

10. "Chłopak z BRAVO" radzi ;)
 Nie wkuwaj, ważne nazwiska zapamiętasz z czasem (lub poznasz osobiście) ;)
 Oglądaj Fashion TV, podglądaj jak profesjonalne modelki i modele chodzą po wybiegu.
 Jeśli nie spełniasz kryteriów - spróbuj w agencji aktorskiej / banku twarzy! Na terenie Polski, dostają te same informacje o castingach do reklam co agencje modelingowe.
 Czasem warto uderzyć do mniej prestiżowej i znanej (ale dobrej!) agencji modelingowej, która posiada mniej sylwetek, a co się z tym wiąże - indywidualne podejście do każdego z przyszłych karierowiczów.
 Jeśli chcesz być traktowana / traktowany poważnie - podchodź do tego poważnie. Żadnych stringów ani gaci w owce na polaroidach.
• Najbardziej wiarygodnym jest marketing szeptany, podpytuj znajomych czy osoby na forach internetowych, które współpracują lub zakończyły współpracę (dlaczego?) z agencjami modelingowymi - pamiętaj, że umowa (nawet jeśli jesteś niepełnoletnia / niepełnoletni i podpisuje ją za Ciebie Twój prawny opiekun) wiąże Cię na określony czas, a zazwyczaj są to umowy na wyłączność!
 Ucz się angielskiego.
 Miej poczucie własnej wartości, nie garb się, patrz w oczy.
 Nie oceniaj, nie wyrabiaj sobie zdania jeśli nie poznałaś / eś kogoś osobiście.
 Pomagaj innym, podsyłaj info castingowe.
 Agencja ma prawo do Twojego wizerunku. Pytaj o zgodę kiedy wybierasz się z fotografem (pozyskanym na własną rękę np. przez portal MaxModels) na sesję zdjęciową
•  Dbaj o swoje interesy, nie pozwól żeby agencja Cię "olewała" i żebyś jedynie widniał / a na stronie, ale pamiętaj przy tym, że... Twój booker / agent to też człowiek, zdarza mu się sypiać (nawet kiedy jego zegar biologiczny jest rozstrojony) ;)

Zachęcam do dodawania swoich pytań / wskazówek w komentarzach! Razem współtworzymy ten post ;>

warsztaty fotograficzne z Lidią Popiel / finał konkursu Lenovo "For Those Who Do"

Za mną ciężki, ale zarazem wspaniały dzień spędzony w towarzystwie finalistów konkursu "For Those Who Do" zorganizowanym przez firmę Lenovo. Pod przewodnictwem Lidii Popiel, zgłębialiśmy tajniki fotografii. Pomimo że spotkanie trwało około 8 godzin to pobyt w Warszawskiej Szkole Filmowej minął w mgnieniu oka. Warsztaty rozpoczęły się od rozważań nad zdjęciami kontrowersyjnego Erwina Wuruma. Później oglądaliśmy albumy z pracami wybitnych fotografów, deliberowaliśmy na od dawna nurtujące zagadnienia. Dostaliśmy dwa zadania: niecodzienne zastosowania przedmiotów codziennego użytku oraz portretowanie. Poznałem pasjonatów, niesamowicie uzdolnione artystycznie osoby, a organizatorzy (którzy zapewnili nam m.in. przepyszny szwedzki stół) spisali się na medal!


Na zdjęciu wyżej, moje guru fotografii (o czym wspominałem już dawno i niejednokrotnie). Autorka jednego z najlepszych portretów, jakie miałem przyjemność zobaczyć w swoim 21-letnim życiu - klik (zobacz zdjęcie, o którym mowa).


Taka sytuacja: "Zasady są po to by je łamać." Chociaż trzymają mnie jeszcze emocje, a lustrzanki (która dotąd leżała zakurzona w szufladzie) od ponad godziny nie zdejmuję z kolan, uciekam dokończyć pracę domową. Jutro powrót do "normalności" - ostatni dzień w szkole przed długim weekendem :) Poniżej fotografia zrobiona podczas warsztatów, którą (jako jedną z trzech prac) oddałem do oceny jury. Pozowała Paulina :) Pomimo że zwycięzca konkursu jeszcze nie został wyłoniony (proszę o mocne kciuki) to dla mnie każdy jest już wygranym. Odwaliliśmy kawał dobrej roboty... "Dzię-ku-je-my!"


I kilka zdjęć podłapanych ze strony Lenovo Polska :)


Znajdź Wally'ego :P


Zamiłowanie do leżakowania zostało mi jeszcze z czasów przedszkolnych!




#GRUNGE nie do podrobienia - konkurs Siemens Fresh Look

„Ciężki, dość specyficzny, czasem nawet kontrowersyjny styl z lat 90. inspirowany muzyką rockową i alternatywną.” Na prosty, czarny t-shirt zarzuciłem luźną, nieco rozciągniętą bluzę z kapturem, która optycznie dodała mi kilku brakujących kilogramów :) Taki zestaw sfinalizowałem unowocześnionym modelem klasycznej (a zarazem niezbędnej), czarnej skóry. Do ciemnych, jednolitych (i już trochę znoszonych) jeansów założyłem swoje pierwsze, jedyne i niepowtarzalne glany, które towarzyszyły mi zarówno w okresie młodzieńczego buntu (Woodstock, wagary i te sprawy) jak i teraz. Chcąc nie kopiować innych, dodać niepowtarzalności, a zarazem zachować grunge’owy charakter stylizacji, postanowiłem odbiec od konwencji czerwonej koszuli i... Zastąpiłem ją żółtą. Dodatki… Klasyczny model Ray-Banów (Wayfarer) oraz typowo grunge’owa czapka typu „beanie” (na którą potocznie mawiam „skarpeta”) z widocznym, wyrażającym bunt do świata napisem :P Link do stylizacji na stronie konkursu:


Pomimo że ilość "polubień" (klikając w link wyżej) nie wpływa na decyzję Jury i wybór zwycięzcy, będę szczęśliwy widząc aprobatę ze strony oglądających. Jeśli się podoba - kciuk w górę! :)


Tymczasem uciekam do szkoły, a później do teatru ROMA na II Musical Art Festiwal, który poprowadzi Łukasz Jakóbiak :) Do napisania!