Rafał Ozy Jarząbek wywiad dla Gazety Lubuskiej

"Na wybiegu w Paryżu znalazł się dlatego że chciał... zrobić na złość tym, którzy uważali, że wygląda jak dziwak. "Pomyślałem, że skoro mam taki, a nie inny typ urody to go wykorzystam!" Rafał Jarząbek pochodzi z Zielonej Góry. Studiuje w Warszawie w Wyższej Szkole Promocji na kierunku zarządzanie ze specjalizacją marketing rozrywki. Modeling jest jego pasją. Przyszłość wiąże również z muzyką. Chciałby zostać managerem muzycznym."


- Jeszcze niedawno pani w studiu fotograficznym w Zielonej Górze powiedziała, że jesteś tak niefotogeniczny, że nie wie, jak ma Ci zrobić zdjęcie legitymacyjne. Prawda?

- Prawda.

- A w czerwcu tego roku podpisałeś kontrakt z francuską agencją modeli. W lipcu chodziłeś na tygodniu mody w Paryżu, a Twoje fotografie stamtąd pokazał francuski „Vogue”. Jakim cudem?

- Wszystko zaczęło się kilka lat temu - od dwóch zdjęć, które pstryknąłem sobie telefonem komórkowym i wysłałem do pierwszej edycji konkursu „Zostań Twarzą Bravo”. Zaprosili mnie do Warszawy, ale rodzice nie pozwolili mi pojechać. Rok później znów wysłałem swoje fotki i znów się odezwali. Tym razem nic nie powiedziałem rodzicom i na własną rękę pojechałem do stolicy. Powiedzieli, że mam się nie garbić, pokazać profil i że się odezwą. Taki typowy tekst. Ale rzeczywiście zadzwonili, że chcą mnie widzieć na łamach swojego magazynu. Podejrzewałem nawet, że to jakiś żart, ale potem tych sesji było więcej. Miałem też zdjęcia w Turcji, Paryżu i kontrakt z polską agencją, ale pojawiły się między nami nieporozumienia i długi czas nic nie robiłem w modelingu. Aż odezwałem się do tej francuskiej agencji The Right Stuff Management, dzięki której znalazłem się na tygodniu mody we Francji.

- Poczekaj. Mówiłeś, że odkąd sięgasz pamięcią budową ciała przypominałeś kościotrupa. Nie akceptowałeś siebie. To po co wysłałeś zgłoszenie do magazynu, który szukał… najprzystojniejszych nastolatków w Polsce?

- Chciałem zrobić na złość tym, którzy odwodzili mnie od pomysłu zostania modelem. Uważali mnie za dziwaka. Rzeczywiście, charakterystycznie się ubierałem i wyglądałem. Jak obcy. Alien. Pomyślałem, że skoro mam taki, a nie inny typ urody, to go wykorzystam. Zawalczę o swoje marzenia. Bo jestem jednym z tych, którzy się nie boją żyć.

- A gdybyś ciągle wierzył w to, że przypominasz kościotrupa?

- Cały czas o tym myślę… I sam jestem w szoku, że tak się ułożyło. Przecież ja jestem bardzo zamkniętą osobą. To, że udzielam wywiadu, podróżuję, poznaję nowych ludzi, rozmawiam z nimi zawdzięczam temu, że osiem lat tańczyłem w Lubuskim Zespole Pieśni i Tańca. Dał mi poczucie, że poradzę sobie na każdej scenie. Motywacją były też sesje zdjęciowe. Do pierwszej przebrali mnie, podcięli włosy, kazali się uśmiechać i wyszły fajne zdjęcia. "Zapisałem" sobie w głowie, że tak właśnie wyglądam i tak odtąd będę siebie spostrzegał. To przełożyło się na całe moje dalsze życie.

A teraz funkcjonuję w branży, gdzie wszyscy jesteśmy trochę alienami. Wyróżniamy się w tłumie. W Paryżu po wzroście i zachowaniu widać było, kto jest modelem. No, i po ramieniu wygiętym od portfolio. To taka książka ze zdjęciami prezentująca naszą plastyczność przed obiektywem. Modelki i modele noszą je na castingi, a niektóre są dość ciężkie. I teraz się wydało, dlaczego modele są tacy pokrzywieni :)

- Napisałeś na swoim blogu, że warto ryzykować, bo nawet jeżeli stracimy wszystko, to najwyższej nadzy zaczniemy od nowa.

- Bardzo bolały mnie krytyczne słowa dotyczące mojej urody, ale pomyślałem sobie, że nie wolno się bać. Bo krytyka prędzej czy później i tak dopadnie każdego. Dla jednych moja inność jest atrakcyjna, dla innych okropna. Ale nie zrezygnuję ze spełniania własnych marzeń w obawie, co sobie pomyślą o mnie inni. Gdybym nie zaryzykował, nie byłoby mnie w Paryżu.

- Jak wygląda taki tydzień mody od kuchni?

- Konkurencja jest olbrzymia. Poszczególni projektanci proszą agencje o modeli w konkretnym typie urody. Ja wpasowałem się w kryteria pana Ricka Owensa. To jeden z najlepszych projektantów na świecie, ale podszedłem do tego castingu na luzie. Dopiero tuż przed samym pokazem poczułem, jakie to olbrzymie wyróżnienie. Inni byli pod wrażeniem, że jestem debiutantem, a już idę u tak prestiżowego projektanta.

- Ile dostałeś za ten pokaz?

- Nie mogę mówić o stawkach. Ale są to konkretne pieniądze.

- To opowiedz o świecie mody. Ile w nim photoshopa?

- U mężczyzn o wiele mniej niż u kobiet. Czasami obrabiają nam komputerowo odstające włosy albo dorabiają błysk w oku (śmiech).

W Mediolanie chodzą bardziej barczyści modele. W Paryżu im chudsi, tym lepsi. A w Londynie wszystko jest dozwolone. Wszędzie trzeba być wysokim. Ja mam 188 cm wzrostu, a na wybiegu we Francji byłem jednym z niższych. Pomyślałem sobie wtedy, jak tu by się czuli moi rodzice, którzy mają po 160 cm wzrostu.

- Modele jedzą coś czy tylko sałatę?

- Niektórzy tak. Ale ogólnie chodzi o to, by zdrowo się odżywiać. Podobnie jest w przypadku kobiet. Niektóre jedzą wszystko, a i tak mają wymaganą budowę ciała. Inne są na diecie „żp”, czyli „żryj połowę”, a reszta ma jakieś inne sposoby.

- Dlaczego na wybiegu rządzi chudość?

- Taki jest kanon. A może po prostu projektanci oszczędzają na materiałach :)

- A może wszyscy są homoseksualni i chcą, by idealna kobieta była facetem?

- To jakaś bzdura. Ten świat w dużej mierze należy do projektantów o takiej orientacji, ale nie wszyscy są homoseksualni. Kanon to kanon. Poza tym wśród modelek preferowane są dwa typy urody: klasyczne piękności i high-fashion, takie, które mogą się wydawać wychudzone, ale na zdjęciach wychodzą tak, że zapamiętasz je i kolekcję do końca życia. A o to chodzi.

- W tej branży pomagacie sobie czy raczej podstawiacie nogę?

- To zależy. W Paryżu poznałem początkujących Polaków z innych agencji. Niektórzy mi nawet nie odpowiadali na „cześć” mówione po polsku. Jest tak, że ktoś zrobi jeden fajny pokaz i wydaje mu się, że jest panem świata. Prawdziwe ikony mody, topowe nazwiska, mają w sobie więcej pokory i chęci pomocy. Jak Anja Rubik.

- Napisała do Ciebie.

- Uwielbiam ją i to ja pierwszy do niej napisałem, że jest niesamowicie plastyczna. Odpisała, że to największy komplement, jaki może usłyszeć modelka. Ośmielony poprosiłem ją o ocenę kilku moich zdjęć. Odpisała, że mam bardzo ciekawe rysy i nietuzinkową urodę. Jej opinia umocniła mnie w przekonaniu, że może zagoszczę w tej branży na dłużej. Tym bardziej, że mężczyźni mają „dłuższą datę przydatności”. Jako dojrzali panowie mogą reklamować choćby garnitury czy zegarki.

- Jakie masz plany na przyszłość?

- Chciałbym się znaleźć na stronie models.com Jak tam jesteś, to możesz być zauważony przez wszystkie najważniejsze osoby ze świata mody. Trzeba mieć szczęście, żeby się przebić, dlatego... spróbuję! Marzy mi się też jakaś fajna kampania. No, i za niedługo wracam do Paryża. Planuję zrobić więcej niż jeden prestiżowy pokaz. Już wiem, jakich błędów nie popełniać i jak się nie… ubierać. Niektóre ciuchy, które ze sobą wziąłem były zbyt rzucające się w oczy. Chcę też nawiązać kontakty, które zaprocentują w przyszłości. Nie będę się garbił i uśmiechał do tych, którzy tego oczekują :) W tym świecie nie można być wstydliwym. Pokornym tak, ale trzeba znać swoją wartość.

- Co powiedziałbyś tej pani ze studia fotograficznego, która stwierdziła, że jesteś niefotogeniczny?

- Pokazałbym portfolio :)

- Dziękuję za rozmowę.

- Dziękuję.



Gorące podziękowania dla pani redaktor Katarzyny Borek, na której pytania miałem przyjemność odpowiadać. Dziękuję też za fotografie do Gazety Lubuskiej panu Kacprowi Kubiakowi.


Dziękuję też rodzinie, przyjaciołom i znajomym za masę miłych, budujących słów.





12 komentarzy:

  1. pamietam, jak kilka lat temu, chyba z 5 czy 6 widzialam cie w bravo :D

    OdpowiedzUsuń
  2. anastazjakrokosphotography - minęły równo 4 lata odkąd zostałem twarzą tego magazynu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może napisać ile trwały przygotowania do pokazu, i co tam się robi? Zawsze mnie to zastanawiało,

    OdpowiedzUsuń
  4. Bartosz - pokaz miał miejsce około godziny 11:30 - 12:00. Natomiast na backstage, na make up, stylizację włosów i próbę chodzenia musiałem przyjechać od 6:00 rano. Na szczęście mieszkałem dosyć blisko :) Fryzjerzy mieli problem z moimi włosami (układali je przez około 3,5 godziny). Ogólnie dużo rzeczy sprawiało, że wszystko zmierzało "pod górkę" (tu jakieś zacięcie podczas golenia zarostu, tu puder wpadł do oka, które zaczęło łzawić). Koniec końców wszystko poszło po myśli :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję i powodzenia dalej, sama przeżywam wzloty i upadki w tym biznesie, także życzę dużo szczęścia do znajdywania się w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze! :) /swagy.fbl

    OdpowiedzUsuń
  6. Kacprowi Kubiakowi! Męskie nazwiska się odmienia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowa (swagy.fbl.pl) - czasem mam wrażenie, że całe życie zależy od znajdowania się w odpowiednim miejscu i czasie. Musi się udać, komu jak nie nam? :)

    Anonimowy - masz rację! Zaraz poprawię, dziękuję za "erratę" :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolejny mistrzowski post - każdy z nich ma w sobie "to coś".
    Życzę Ci aby Twoja kariera szybko pogalopowała do przodu. W pełni na to zasługujesz. Magiczne zdjęcia i pełne mojego uznania odpowiedzi dla gazety.


    Pozdrawiam,
    Katherine Unique

    OdpowiedzUsuń
  9. odpowiadałem szczerze i (chyba) na temat :) W siedzibie Gazety Lubuskiej (która jest w moich rodzinnych stronach najpopularniejszym magazynem, coś na sposób Vogue w świecie mody) panowała sympatyczna atmosfera - z przyjemnością odpowiadałem na zadawane pytania :) Cieszę się, że moje słowa nie kłują (jakkolwiek powinienem napisać to słowo) w oczy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Masz naprawdę nietypową urodę, która przyciąga spojrzenie. Dodatkowo (z tego co przeczytałam) naprawdę masz ciekawe podejście do życie.
    Blog naprawdę fajnie się prezentuje. Widzę, że znalazłam kolejny blog to odwiedzania :)

    OdpowiedzUsuń
  11. dziękuję! :) życie jest za krótkie na "złe podejścia". Dostaliśmy dar od Boga, musimy lata na świecie jak najlepiej wykorzystać :) Co do urody... Każdy jest inny. Inność jest fajna, wyróżniajmy się z tłumu (:

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale im pokazałeś! :D I tak trzymaj, fajnie mieć znajomego słynnego modela. :) Wywiad bardzo mi się podoba. :) Trzymam kciuki za Twoje marzenia. :) Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń