"samotnym jest się tylko wtedy, gdy ma się na to czas"

Wczoraj, czekając na przylot znajomych, zobaczyłem wśród podróżnych znajomą twarz. Był to dojrzały (nie chcę napisać "starszy", bo to złe określenie) mężczyzna, którego osoby nie mogłem powiązać z żadnym miejscem ani skojarzyć z żadną konkretną sytuacją. Patrzyłem jak idzie. Po jego dziesięciu krokach, a moich dwóch, uświadomiłem sobie, że to nie kto inny, a sam Janusz Leon Wiśniewski. Zawiesiłem wzrok (tracąc przy tym ostrość widzenia) na jakimś punkcie za szybą lotniska. Nim informacja dotarła do mojego mózgu, pana Janusza już tam nie było. Nie podszedłbym, wszystko co chciałbym powiedzieć straciłoby kolejność i sens, a i przez onieśmielenie jego osobą nie byłbym w stanie powiedzieć więcej niż "dzień dobry". Około rok temu, przez wpis, który zamieściłem blogu: "mój guru - Janusz Leon Wiśniewski (cytaty)" dostałem dużo podziękowań od internautów, którzy wcześniej nie mieli okazji poznać twórczości pana Wiśniewskiego. W nocy "z wczoraj na dziś" nie mogłem zasnąć. Chcąc mieć pewność, że aby na pewno nie pomyliłem osoby, postanowiłem znaleźć do niego kontakt. Napisałem. Minęły 2 godziny i 1 minuta kiedy dostałem odpowiedź. Minął cały dzień, a ja wciąż nie wiem co mam mu odpisać.


I pomimo, że na co dzień nie widzę jak bardzo się zmieniam to kontrast tworzą zdjęcia. Powyżej ówcześnie najlepszy przyjaciel, a także brat Ben i ja. Dzisiaj się nie znamy. Zielona Góra rok 2008. To właśnie on zaszczepił we mnie podstawy portretowania i uwieczniania ludzi. Kilka dni temu, jedna z internautek powiadomiła mnie (w komentarzu) o wygranej w konkursie firmy Lenovo. Przede mną warsztaty ze wspaniałą Lidią Popiel. Dziękuję wszystkim, którzy oddali głos na zamieszczone przeze mnie prace, za wszystkie zaciśnięte kciuki oraz szanownemu Jury za zły wybór :) Obiecuję dać z siebie 128%.


Link do piosenki wyżej ma na celu zmotywowanie i pobudzenie do działania. Pierwszy dzień w szkole był nieco inny niż oczekiwałem, być może przez to, że wybór specjalizacji podzielił nasz rocznik na grupy. Przedmiot Zarządzanie w Organizacji okazał się ciekawszym niż mogłem się spodziewać, zwłaszcza, że zajęcia prowadzi właściciel jednej z polskich wytwórni muzycznych. Plany na resztę dnia? Przede mną uporządkowanie tego co leży na ziemi i zabiera przestrzeń, kolejny odcinek Entourage i sen - pierwsze zajęcia zaczynają się o 9:00. Pod postem umieściłem przycisk "lubię to", jeśli czas, który poświęciłaś / eś na przeczytanie tego wpisu nie uważasz za stracony, zachęcam do "wciśnięcia kciuka" oraz podzielenia się ze mną opinią w formie komentarza (a odpowiadam na wszystkie).

szczęście się nie kończy, a ulega zmianom

Kilka dni temu, logując się na szkolny komunikator, zatęskniłem za uczelnią. Do rozpoczęcia roku akademickiego został niecały tydzień. Konsumpcja muzyki, Pierwsza Płyta, Organizacja Imprez Masowych, Technika Estradowa, Marketing Rozrywki czy Zarządzanie W Organizacji Rozrywkowej to tylko kilka przedmiotów, których nie mogę się doczekać. Nie wiem czy to kwestia tęsknoty za klimatem panującym w szkole, lenistwa ostatnich dni czy być może "wina" chwytliwych nazw przedmiotów, ale obawiam się, że w tym semestrze zostanę najbardziej pilnym uczniem :) Poniżej kolaż sprzed kilku dni. Po lewej stronie zdjęcie w nowej fryzurze oraz Bert & Britney Spears, którzy zainspirowali mnie do tak drastycznej zmiany wizerunku. Następny krok - masa i rzeźba! :P


Poniżej backstage sesji zdjęciowej autorstwa Tomasza Haczyka, którego jestem fanem (nie tylko na facebooku). Z niecierpliwością czekam na owoce naszej współpracy. W odpowiedzi na pytania dotyczące marynarki... Jest ona projektu Rodrigo De La Garza, którego ubrania zdecydowanie wyróżniają ich właściciela z tłumu. Projektant, którego szanuję, a obecność w modzie bardzo cenię. Podziękowania dla Justyny Siekierko, stylistki (widząc walizki z ciuchami - strongmenki!), z którą (po całym dniu ciężkiej pracy, ale naprawdę dobrej roboty) mam nadzieję w przyszłości jeszcze nie raz pracować! Wszyscy tworzący dream team (fryzjer, który poprawił źle wygolone włosy, pani wizażystka oraz chłopaki z Ferrum Style) spisali się na medal - dziękuję.


Niżej spontaniczne, wieczorne, iPhone'owe zdjęcie autorstwa Moniki Witowskiej. Osoby korzystające z aplikacji zapraszam do obserwowania mnie na instagramie: RAFALOZY


Wracam łapać ostatnie doby wakacji przy Xboxie (teraz rozumiem dlaczego mój brat jest offline in real kiedy siedzi przy PlayStation). Co do deszczowych ostatnio dni... "Chodzenie po kałużach jest chodzeniem po chmurach, trochę." Do napisania ;)


yakamoz

Nigdy nie uważałem, że robię dobre zdjęcia. Co więcej, zdecydowanie najlepiej czuję się przed obiektywem niż tuż za nim. Kilka lat temu poprosiłem rodziców o aparat. Zmęczeni marudzeniem kupili lustrzankę. Od tamtej pory, raz na jakiś czas wyjmuję z pudełka zakurzony aparat i robię nim portrety. Nie interesuję się robieniem zdjęć, retuszem. Interesuję się ludźmi. Lubię obserwować ich mimikę i zachowania, analizować. Lubię zapisywać twarze. Uważam, że z każdego można wydobyć jego naturalne piękno. Biorę udział w konkursie, w którym wygraną są warsztaty u pani Lidii Popiel. Galerię nazwałem YAKAMOZ (tureckie słowo okrzyknięte najpiękniejszym na świecie, oznacza odbicie księżyca w wodzie). Bez spamowania, nerwów, namawiania - jeśli uważasz, że powinienem tam być - proszę oddaj głos. Jeśli nie - olej! :) Poniżej link do moich zabaw światłem:

https://apps.facebook.com/lidiapopiel/zgloszenia/praca/141

Wraz z dniem 22 września 2013 roku konkurs dobiegł końca - dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierali! Niestety nie udało mi się zdobyć największej liczby głosów, teraz wszystko w rękach pani Lidii Popiel! Proszę o mocne kciuki.


Koleżanka ze studiów - Sylwia i najlepszy przyjaciel - Dawid.


Jedna z moich ulubionych modelek - Hania Koczewska (agencja Model Plus).


Dawid K. i Dawid Lary (model, a od tego roku student)! :)


Mateusz i Emilka.


kolorowych liści czas

Chciałem zacząć od poinformowania wszystkich o nadchodzącej jesieni, ale przecież każdy ma w domu okna (fraza zaczerpnięta z facebooka). Liście zaczynają przybierać barwę czerwoną, złotą czy brązową, a pogoda zmusza nas do drastycznej zmiany garderoby. Co powinno zostać niezmienne? HUMOR Drodzy Państwo, humor :) Mam nadzieję, że blogi modowe nie okrzykną uniwersalnego koloru czarnego jako hit sezonu (faktycznie, "mało przewidywalne"), pogodynki nie przestraszą wieściami o spadającej temperaturze czy opadach. Nie wiem jak Wy, ale ja gromadzę już zapasy herbat o różnych smakach (aktualnie szukam otwierającej się, pod wpływem wody, róży jerychońskiej) i przygotowuję na youtube'ie playlistę z wesołymi (zarówno pod względem tekstu jak i akompaniamentu) utworami. Polecacie jakieś piosenki? :) Kilka dni temu przypomniałem sobie o wyprawkach do szkoły, o które zawsze dbała moja kochana mama. Nie noszę już (na szczęście) tornistra, a w nim: tryliarda podręczników, zeszytów ćwiczeń i brulionów. Mam ochotę na zapachową okładkę (na jedyny zeszyt, który będę prowadził w roku akademickim 2013/2014) i wielki chlebak na kanapki. Zdanie, które przeczytam kiedy zacznie się do mnie dobierać zboczona, jesienna chandra (która wbrew pozorom dopada nie tylko dziewczęta):
"Z uniesień pozostało mi uniesienie brwi, ze wzruszeń - wzruszenie ramion."


Często dostaję pytania na temat diety, odchudzania. Przyznam szczerze - nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, dlatego też niechętnie wypowiadam się na ten temat (a już tym bardziej udzielam porad). Kiedyś byłem bardziej aktywny fizycznie: regularnie chodziłem na w-f (a przynajmniej próbowałem) :P, uczęszczałem na zajęcia taneczne i trenowałem biegi długodystansowe. Nie ukrywam, że z dnia na dzień mój metabolizm staje się coraz wolniejszy, dlatego już teraz staram się zmieniać nawyki żywieniowe i od czasu do czasu robić partię brzuszków (tyję tylko w tym miejscu). Kilka miesięcy temu znajoma, która obecnie prowadzi na TVNie cykl o odchudzaniu, udzieliła mi kilku porad, którymi chciałbym się z Wami podzielić. Proszę mieć na uwadze, że pomimo iż jest to sprawdzony sposób na zrzucenie kilku kilogramów to każdą dietę należy najpierw skonsultować z lekarzem! "Dużo witaminy C zawiera pietruszka, której 3 pęczki należy zmiksować. Pić dużo wody (wymiana wody w organizmie), poprawia metabolizm. Jeść 5 posiłków dziennie co około 3 godziny każdy. Dużo warzyw (około połowa talerza). Do posiłków dodawać chilli, imbir, zioła prowansalskie. Należy pić dużo czerwonej i zielonej herbaty oraz yerba mate. Pamiętać o jedzeniu śniadania (około godzinę po wstaniu z łóżka). Dieta powinna być bogata w białko bez tłuszczu. Ryby: tuńczyk z wody w kawałkach, łosoś, halibut. Witaminy i minerały dla sportowców. Spalacz ze sklepu z odżywkami, Animal Cuts."


Zdjęcie niżej ma już kilka miesięcy i wyszło zupełnie przypadkowo - moje dwie przyjaciółki, z którymi znam się od najmłodszych lat (dzięki Lubuskiemu Zespołowi Pieśni i Tańca) - Ada i Ala, w ostatniej sekundzie chwyciły kompozyty (EC Management) i dopiero wywołując kliszę zobaczyłem efekt ich kreatywności! :)


"Uśmiech jest naj­praw­dziw­szym, kiedy jed­nocześnie uśmie­chają się oczy." Zachęcam do posłuchania utworu niżej, który wczoraj (zupełnie przypadkowo, bo przedstawiając spot najnowszej FIFA 14 na kanale EA Sports) pokazał mi kolega. Do napisania! :)


The Voice Of Poland

Kiedy nie mogę zasnąć, biorę czystą kartkę A4, długopis i zaczynam pisać słowa, które (niczym klienci na przecenach w supermarkecie) przepychają się przez drzwi mojego umysłu. Czasem jest ich zbyt wiele i przez swoje tusze potrafią utknąć zastawiając przejście kolejnym. Inne lubią błądzić. Są to powody, dla których bywałem tu nieregularnie.

***

Po namowach mojego współlokatora Kamila, który jest bardzo dobrym wokalistą i moim muzycznym motywatorem, demotywatorem, robię ćwiczenia / wprawki wokalne. Chciałbym "wymiatać na karaoke", pograć w kabarecie i... Zobaczymy. Na razie poznaję swoje możliwości i niweluję ograniczenia, które nie wiem co właściwie robią w mojej głowie. Potrzebuję kontaktu z muzykami, uwielbiam ich towarzystwo.


Przedwczoraj, dzięki mojemu koledze Łukaszowi, miałem przyjemność uczestniczyć w nagraniu The Voice of Poland. Bez dwóch zdań - muzyczny talent show na najwyższym poziomie. Świetny kontakt jurorów z publicznością i wspaniałe wokale uczestników. Marek Piekarczyk żartujący w przerwach z Mariką, piękna jazzmanka Marysia Sadowska, chłopaki z Afromental, którzy nie potrafią usiedzieć w ciszy dłużej niż 2 sekundy, Tomek Kammel, który potrafi mówić najszybciej na świecie i (wisienka na torcie)... Edyta Górniak, która pytała nas co chcemy żeby zaśpiewała. Nie zgadniecie co krzyczała roztańczona publiczność :)


Po zakończeniu nagrania, wraz z Dawidem, który towarzyszył w wydarzeniu, wsiedliśmy do autobusu, który niestety pojechał wraz z nami na zajezdnię. Z Gocławia do centrum (gdzie mieszkam) szliśmy pieszo, a zajęło nam to około 2 godziny... ;/ Po powrocie do domu dodałem na instagram (KLIK) zdjęcie, które możecie zobaczyć powyżej. Napisałem pod nim: "@edytagorniak dziekuje za wspanialy kontakt z publicznoscia i za to, ze tak czesto machala Pani do swojej przyjaciolki, obok ktorej siedzialem - tym sposobem czulem sie jakby machala Pani do mnie ♥" i standardowo dodałem kilka hashtagów. Rano zobaczyłem powiadomienie "Edyta Górniak lubi twoje zdjęcie" i komentarz, który rozpromienił pochmurny poranek :)


Przede mną dużo obowiązków. Sesja zdjęciowa, która (jeśli okaże się dobra, a wiem, że tak będzie) zostanie opublikowana w dość znanym magazynie (nie, nie BRAVO) ;P Od października, we współpracy z moją uczelnią, rozpoczynam projekt, nad którego detalami trzeba "martwić się" już teraz. Czekam na wyniki konkursu fotograficznego, którego wygrana pozwoliłaby szkolić się u boku mojej guru. No i po tygodniach niemałej harówy umysłowej, pisania biznes planów i pozyskiwania kontaktów, wraz z przyjacielem zakładamy firmę. Często budzę się zmęczony, ale cel i wizja przyszłości działa na mnie jak napój energetyczny. A Ty co pijesz?


pierwszy dzień szkoły

Rok szkolny, na własne życzenie, zacząłem we wrześniu. Tydzień egzaminów i nieprzespanych nocy, ale przecież nie uczę się dla rodziny, przyjaciół czy nauczycieli. Chociaż po części też - przez dobre wyniki są ze mnie dumni. Przede wszystkim warto zdać sobie sprawę, że studiując obieramy jakąś drogę, KIERUNEK i cel. Wiedza, którą teraz zyskamy (i za której pozyskiwanie płacimy) zaprocentuje w przyszłości. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Lubię poprawki, bo: jest to adrenalina, przymusowe przypomnienie informacji, mimowolne spotkania z osobami z roku (których jestem fanem) i "odmładzacz" - pierwszy dzień powrotu do szkoły na równi z podstawówkowiczami (gimnazjalistami czy licealistami) to niemałe cofnięcie w czasie.


Na początku osoby o oczach pozbawionych tęczówek przerażały mnie do tego stopnia, że unikałem kontaktu z nimi. Niestety, wśród nich byli także moi bliscy. Później, widząc ich ruchy i prędkość z jaką szli w kierunku mojego mieszkania i prywatności, postanowiłem stawić czoła wszystkim obawom. Ich źrenice odbiły światło latarni, które (czując na sobie) umocniło mnie w przekonaniu, że każdy ma wyznaczone miejsce na świecie. Najmniejsze i najbardziej banalne sytuacje wzbudzają największe przemyślenia.


Czy naprawdę zawsze warto zaczynać od nowa? Spakujmy bagaż z najpotrzebniejszymi rzeczami, chwyćmy za ręce najważniejsze osoby i spróbujmy naprawić błędy. Bez zbędnych żali, nowych rozdziałów i prania brudów z przeszłości, zatańczmy jak w klipie Home (Edward Sharpe & The Magnetic Zeros).