podziękowania / podsumowanie 2013

Bywało różnie i chociaż ten rok (w porównaniu do poprzedniego) zaserwował o wiele mniej nieprzyjemnych niespodzianek, w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy wyniosłem wiele mądrości. Hmm streszczając... 3 przeprowadzki, 50% mniej imprez, prawie 24 godziny ćwiczeń głosowych, liczba przeczytanych książek: 10 i pół, miłość: 1, waga: + 3 kg, wzrost: bez zmian. Chciałbym podziękować kilku osobom... Przepraszam jeśli kogoś nieświadomie pominąłem i czuje się urażony - wpis powstawał w biegu, gdzieś pomiędzy przygotowaniami do dzisiejszego celebrowania Nowego Roku :)


Chciałbym serdecznie podziękować tym najbliższym. Dziękuję mojej mamie za radość życia, miłość i naukę patrzenia na świat przez różowe okulary. Pauli Jacobiak z Bydgoszczy, że od lat pozostaje niezmienna. Monice Witowskiej (i Kajo) za hektolitry kawy, kisieli czy herbaty, godziny rozmów i czas, który razem spędziliśmy. Ani Schmidt za wiarę we własne możliwości i wartości jakich mnie nauczyła. Adzie i Ali za sprowadzenie mnie od czasu do czasu na ziemię :) Dawidowi i Kamilowi za to, że się jeszcze nie pozabijaliśmy, najlepsze wspólne mieszkanie na świecie.


Dziękuję wszystkim, z którymi miałem przyjemność mieszkać w 2013 roku. Ekipie z Funhouse'u: Kindze, Patrykowi i Damianowi - za wszystko. Bywało różnie, ale bez względu na sytuacje, zawsze jesteście jak rodzina. Marcie i Kubie, z którymi mieszkałem w Lazarium - za gościnę, nocleg i życzliwość jaką okazali podczas kiedy szukałem dachu nad głową. Jagodzie (Urszulce) dziękuję za to, że wraz z przeprowadzką do pierwszego, wspólnego mieszkania, stała się jedną z najbliższych mojemu sercu osób. Dziękuję wszystkim współlokatorom ze wspaniałego mieszkania (z którego nas jeszcze nie wyrzucono) ;P wyżej wspomnianej Jadzi, mieszkającej wcześniej Marcie T., Kamilowi i Dawidowi za doby głupich filmików na youtube (i tyle samo nagranych), wprawki wokalne, gary makaronu i przygody z sąsiadami.


Dziękuję mojej byłej agencji The Right Stuff Management za czas spędzony w Paryżu. Bookerom: Adzie i Piotrowi za zaangażowanie. Kirze Bunse za wspaniałe video, pomoc w zrozumieniu Paryża oraz uśmiech. Suchemu - za rozkminy życia i wizytę w Warszawie. Damianowi Milczarkowi - za naukę czytania mapy i odciski zawdzięczane kilometrom, które zrobiliśmy biegając na castingi ;P Tomaszowi Haczykowi za najlepszy czas w Paryżu i (całej współtworzącej ekipie) dziękuję za sesję do K MAGa. Dziękuję Magdzie Domagale za foto ratunki i wspólne zdjęcia. Dziękuję Paulinie Z. za przypadek, który sprawił, że się poznaliśmy i zaczynamy współpracę :)


Dziękuję już wcześniej wymienionym, a także Pani Dyrektor Tuś, Ricie, Larciowi i Eustachemu, Bartkowi i Michałowi, Bodziowi, Buksie, Stasiowi Jezierskiemu, Adamowi za najwspanialszą Majówkę (Rajgród) w moim życiu. Dziękuję osobom, z którymi miałem przyjemność spotkać się poza imprezami - Uli, Sebastianowi Danielowi Woźniakowi, Kasi Pajdowskiej, Adrianie Karo Zet, Ali Walerjan, Kindze Haczek i Kamilowi Pietrasowi, Lukasowi i Maksowi, Natalce, Inez i Cyrylowi, Oli Kuźmińskiej (za wspólną "meneliadę"), Adrianowi Wiśniewskiemu, Adamowi, Kasi i Basi z Łucka Family Center i innym.


Dziękuję wszystkim osobom z Wyższej Szkoły Promocji. Pani Dominice za porady prawne, nauczycielom za motywację do działania, rektoratowi, biurze obsługi studenta, a także studentom. W szczególności Salvadore za wspólne karaoke i kilka gigabajtów filmików na komórce, Matiemu Sochackiemu, Dariuszowi (za pomoc w przeprowadzce, lekcje gry na "fortepianinie" oraz próby uratowania tabletu) i Michałowi Szymańskiemu (za uratowanie telefonu komórkowego). Dziękuję wszystkim za notatki, słówka z języka angielskiego i wiele innych pomocy naukowych. Masę dobrego humoru, inspiracje i klimat na zajęciach. Jesteście najlepsi :)


Dziękuję pani Monice Lasege oraz Jammiemu za pomoc w wysłowieniu się po angielsku :) Dziękuję wszystkim osobom z rodzinnej Zielonej Góry, z którymi pomimo że nie mam stałego kontaktu, nie mamy barier w rozmowach, a i tematów nigdy nie brakuje. Dziękuję całej rodzinie, Mateuszowi Rau, Marice, Radochnie, Ernestowi, Magdzie, Wojtkowi Sondajowi Ptysiowi i innym. Dziękuję cioci Teresie z Lubuskiego Zespołu Pieśni i Tańca za miłe słowa oraz pani Katarzynie Borek z Gazety Lubuskiej za rozmowę. Dziękuję Wam, internautom, za to, że jesteście. Z chęcią czytam posty osób, z którymi wymieniam komentarze. Wszystkie konstruktywne uwagi, a także ciepłe słowa chowam do serca. Piszę dla Was, do przeczytania w nowym roku :)

"all I want for Christmas is..."

Na wystawach i billboardach, w telewizji czy internecie, przygotowania do świąt Bożego Narodzenia idą pełną parą. Przeglądam facebooka i na myśl przychodzą mi dwa spostrzeżenia. Pierwsze, że choinki zakopane gdzieś tam pod tysiącem bombek i łańcuchów przypominają mi trochę niektórych blogerów. Po drugie, spalonej masy (włożonej uprzednio do piekarnika) spróbowałbym pod warunkiem, że miałbym zęby z adamantium. Miałem nie być uszczypliwy... Wszyscy współlokatorzy powyjeżdżali już do domów rodzinnych, a samotność zdecydowanie mi nie służy. To takie uczucie, które musi przeżywać dziecko odbierane z przedszkola na końcu. Chciałbym żeby do wtorku godziny mijały nieco szybciej by móc już siedzieć przy Wigilijnym stole i spotkać się z familią. W tym roku Wigilię spędzam na podkarpaciu, w rodzinnych stronach mojej mamy. Zacznę od początku. Choinki, które miałem przyjemność zobaczyć na zdjęciach robią wrażenie, a i własnoręcznie robionych ciastek z chęcią bym spróbował. Poniżej w towarzystwie zmarzniętej illuminatki.


"Jut­ro, Pa­nie Boże, jest Boże Na­rodze­nie. Nig­dy nie ko­jarzyłem, że to są Two­je urodzi­ny. [...] Te­raz, kiedy już jes­teśmy kum­pla­mi, co chcesz dos­tać ode mnie na urodziny?" Miało być zdjęcie w czapce Św. Mikołaja i z wampirzymi kłami, niestety, szukanie czerwonego nakrycia głowy z białym pomponem zakończyło się fiaskiem. A i żelki w kształcie zębów były zbyt smaczne ;P


Z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia mam 3 suchary:
1. Dlaczego Freddie miał głos nie z tej ziemi? Bo Mercury.
2. Jaka jest ulubiona gra pijaka? Monopoly.
3. Co mówi Małysz pytany o autograf? A dam.


Przyjemny, pozytywnie nakręcający utwór. Osoby o mocnych nerwach zachęcam do wciśnięcia pauzy w teledysku Beyonce - XO w momencie 3:06. Przypadek? Nie sądzę. "Choinki świecącej, gwiazdy błyszczącej. Pysznej kolacji i sylwestrowej libacji. Gwiazdora TRZEŹWEGO, kaca ogromnego, wspaniałych wrażeń i spełnienia marzeń!" :) MERRY CHRISTMAS EVERYONE ]:->

instagram: @RAFALOZY

twitter: @RAFALOZY

INSTAGRAM MIX + kilka słów od autora zdjęć

W ubiegłym tygodniu, w ramach zajęć specjalizacji "Marketing Rozrywki" (pod przewodnictwem pani Izabeli Augustyniak), wybraliśmy się do wytwórni Wielkie Joł. Zajęcia praktyczne oraz możliwość rozmowy z osobami, które pracują w branży muzycznej na co dzień, są moim zdaniem zdecydowanie bardziej sprzyjające zdobywaniu wiedzy niż terminy wyszukane w najlepiej napisanych książkach. Od lewej: Urszulka, okularnik ja, (uncle) Jay Z, Kamil i Brajan.


Patrząc na fotografię niżej, przypominają mi się wycieczki autokarowe gdzie dopiero po wywołaniu kliszy, w tle, można było zobaczyć kto miał chorobę lokomocyjną i chciał drzemać przez całą drogę. Podczas zajęć z Jagodą (czyt. Urszulą) i przysypiającym / pozującym Brajanem w tle :)


"Całe życie za reklamą", widok z okna w szkole. Promienie słoneczne pobudzają do działania, szkoda, że ostatnio jest ich tak niewiele... :P Nasz Manhattan. Mikroskopijny, ale nasz!


Poniżej z Martynką i Kamsonem (gdzieś pomiędzy piętrami). Zdjęcie w windzie inspirowane Dawidem Wolińskim, który (może nie tyle zapoczątkował co bardziej) rozpowszechnił ten trend w Polsce. Sam projektant "polubił" nasze foto na instagramie - pozdrowienia od uczniów z Wyższej Szkoły Promocji w Warszawie! :)


Połączenie Garfielda i Grumpy Cata z Catwangiem. Krysia - mieszkanka Funhouse'u, kot o najbardziej dosadnym i zmysłowym spojrzeniu na świecie. "Are you serious?"


Co prawda nie zdążyłem na całe spotkanie z Magdą Gessler, ale (odbiegając od tematu jakim była promocja jej autorskiej książki) najpopularniejsza w Polsce restauratorka, pani wiosna, wyglądała naprawdę dobrze. Zupełnie nie wiem dlaczego media... A zresztą: "Bende go zjadł!" :D


Zestaw małego agenta, nie do końca wysypany prosto z torby (brakuje kilogramów zużytych chusteczek, paragonów czy biletów). Zdjęcie zrobione na potrzeby konkursu, a sama inicjatywa sprawiła, że w moim plecaku w końcu panuje porządek, sam jestem ciekaw na jak długo.


Z najwspanialszą osobą na świecie - z mamą. STRIKE A POSE! ;P


Woodstock 20... No właśnie - nie mogę sobie przypomnieć którego roku. Przypadkowo znaleziony na myspace'ie kolaż wywołuje we mnie bardzo pozytywne wspomnienia i emocje. Jedziemy w przyszłym roku do Kostrzyna nad Odrą? :)


instagram: @RAFALOZY

twitter: @RAFALOZY

"u mnie dobrze, we mnie źle"

Gdzieś pomiędzy szukaniem bibliografii do pracy dyplomowej, tworzeniem baz danych (o zgrozo myślałem, że po informatyce nie będę musiał już tego robić), odpisywaniem na zaległe wiadomości, a pisaniem listu do Św. Mikołaja, potrzebowałem kilka minut przerwy. W porównaniu do ubiegłej jesieni, stosunkowo wcześnie pojawiają się pierwsze propozycje celebrowania Nowego Roku. Dni są za krótkie, bardzo szybko robi się ciemno. Temperatura nie jest najgorsza i jeśli mam być szczery, słup rtęci mógłby jeszcze nieco opaść pod warunkiem pożegnania wiatru (najbardziej nielubianego z żywiołów). Gdzie jest śnieg? Pogoda nie zachęca do spacerów, ale do odważnych świat należy. Nic nie zniechęci przed wskakiwaniem do kałuży, zwłaszcza, kiedy wydaje mi się, że widzę w niej ciebie. Wbrew pozorom jesteśmy do siebie naprawdę podobni.


Gitara, która stoi od dłuższego czasu nietknięta, w rogu pokoju, wręcz prosi się o wymianę strun i przywrócenie jej życia. Ludzie codziennie zaskakują i rozczarowują, przynoszą kilogramy inspiracji. Może czas coś z tym zrobić? Może dlatego nieczęsto odwiedzam tumblra czy pinterest, bo wszystko co serwują portale, mam na żywo? Wiedziałem, że uśpiony we mnie Mr Hyde w końcu da się we znaki, zacznie o sobie przypominać. Dobrze, że na razie tylko w snach. "Żaden dzień się nie powtórzy, nie ma dwóch podobnych nocy, dwóch tych samych pocałunków, dwóch jednakich spojrzeń w oczy." - Wisława Szymborska


Kilka dni temu postanowiłem zapoznać się bliżej z twórczością pani Edyty Bartosiewicz. Wokalistka, której nazwisko jest chyba nikomu nie obce, weszła z butami do mojego iPoda i zostawiła głęboki ślad (swojej podeszwy). Cieszę się, że jako dziecko nie byłem jej fanem, bo nie wiem czy wytrzymałbym, trwającą tyle lat, rozłąkę z jej głosem. Płyta "Renovatio" pokryła się zasłużoną platyną, a sama Bartosiewicz mówi otwarcie o trwającej dwanaście jesieni (z niewielkimi przerwami na pojedyncze koncerty) tęsknocie za sceną i (prawdopodobnie najwierniejszymi w Polsce) fanami. Bardzo pokątnym tematem jest choroba z jaką walczyła (i być może wciąż się zmaga) Edyta. Nietrudno dostrzec opory z jakimi się na ten temat wypowiada. Po obejrzeniu naprawdę dobrego wywiadu przeprowadzonego przez pana Miecugowa, ostatnimi hasłami jakie sprawdzałem w wikipedii były: psychoterapia, joga, Technika Alexandra czy osteopatia. Bardzo lubię i cenię sobie fakt, że EB nie popisuje się swoimi zdolnościami wokalnymi. Zachowana tajemnica w oryginalności jej barwy przyciąga, a wręcz uzależnia czy hipnotyzuje słuchacza. Poza kilkunastoma pięknymi, świeżo odkrytymi piosenkami, kolejną ciekawostką, która niesamowicie mnie zaskoczyła, był wiek wokalistki. Na trzeciej części fotografii (pod tym akapitem), w prawym dolnym rogu, możecie przeczytać pierwszą zwrotkę i refren utworu "Rozbitkowie". Łatwość mówienia czy pisania o uczuciach nie jest czymś niemęskim, dlatego też nie mam problemu przyznawania się otwarcie do tego, że przykładam olbrzymią wagę do świata przeżyć wewnętrznych. Pani Bartosiewicz serwuje doznania muzyczne, na których brak od dawna narzekałem.


Spontaniczne zdjęcie (niepodzielone możecie zobaczyć na instagramie @RAFALOZY) podczas spaceru po Ogrodzie Saskim zostało zrobione przez mojego współlokatora Dawida, któremu dziękuję za uwiecznienie. Jakby kogoś interesowało, ale zawsze chciałem to napisać...

SWETER: Topman (second hand) KURTKA: JOHN ROCHA (second hand) SPODNIE: H&M OKULARY: Paco Rabanne

Ze względu na zainteresowanie moją garderobą oraz chęć "oddania za pieniądze" kilku koszulek, spodni czy swetrów (pachnących nowością, których najzwyczajniej w świecie nie noszę), przez kilka dni będziecie mogli złowić (po naprawdę okazyjnych cenach) fajne, oryginalne (nie mam na myśli słowa "markowe") ubrania. Bądźcie w gotowości, komentujcie (odpowiadam na WSZYSTKIE pytania, opinie czy sugestie), polecajcie i... Do szybkiego napisania, bo jestem tutaj dla Was.