burgund dzieciństwa / #H&M #i-D

Jakiś czas temu wziąłem udział w konkursie organizowanym przez H&M oraz i-D magazine (zaczynającym swoją działalność w Polsce). i-D to kultowy brytyjski magazyn o modzie, muzyce, sztuce i kulturze, którego pomysłodawcą i założycielem jest Terry Jones - były dyrektor artystyczny Vogue'a. Na łamach miesięcznika pojawiły się takie osoby jak: Madonna, John Galliano, Alexander McQueen, Kanye West, Helmut Lang, Raf Simons, Scarlett Johansson, Rick Owens czy Selena Gomez. Ciekawostki: nazwa magazynu jest zarazem jego logo, emotikoną - obracając głowę w lewo możemy zobaczyć szeroki uśmiech "puszczający oczko". Zadanie konkursowe polegało na zrobieniu sobie zdjęcia z kreatywnie zakrytym okiem. Jeśli jesteście ciekawi mojej konkursowej fotografii zapraszam TUTAJ. Niestety, ze względu na jutrzejszy wylot do Sztokholmu (sesja zdjęciowa + video) nie jestem w stanie przyjść na wydarzenie. Mam nadzieję, że magazyn i-D oraz marka H&M pozostaną w długoterminowej współpracy i jeszcze nie raz będzie mi dane uczestniczyć w ich eventach.


Podczas każdego pobytu w Zielonej Górze, staram się spędzić jak najwięcej czasu z rodziną. Tradycją jest, że zawsze muszę znaleźć kilka godzin na przeglądanie starych zdjęć, dyplomów czy zeszytów z masą inspiracji na marginesach. Tym razem, oglądając filmy z rodzinnego archiwum, starałem się zwrócić uwagę na panujące wówczas trendy. Przypomniały mi się czasy dzieciństwa i ulubione bluzy czy koszulki… Pomysł na stylizację zaczął się wraz z zapomnianym, burgundowym swetrem z długimi rękawami. Jest to jeden z wielu elementów garderoby, do którego niespecjalnie jestem przekonany. Dlaczego? Z dwóch prostych powodów. Po pierwsze – kolor, którego totalnie nie czuję, a po drugie – krój. Lubię swoją szczupłą budowę ciała, ale nie lubię tego podkreślać. Chcąc zamaskować brak kilku kilogramów, a raczej centymetrów w ramionach, na dość opięty sweter założyłem szarą, sportową bluzę bez rękawów typu „kangur” z kapturem. Do tego czarne, jeansowe spodnie Wrangler, które przeszło ponad rok temu przerobiłem na krótkie. Chcąc pozostać przy sportowym looku, wybrałem prawdopodobnie najwygodniejsze i najlepiej przepuszczające powietrze buty jakie mam. Przyzwyczajenie do noszenia torby lub plecaka nie pozwoliłoby mi wyjść z domu z pustymi „ramionami”. Chcąc nie obciążać całości zbędnym bagażem, zabrałem ze sobą czarną nerkę Lacoste.


Zdjęcie zrobione 18 lat temu i… Teraz :) Czy widzicie jakieś outfitowe podobieństwo?



bluza: EVERLAST sweter: NewYorker buty: ASICS spodnie: Wrangler nerka: Lacoste

the best birtday ever

Jestem niepoprawnym optymistą, ale do wczoraj myślałem, że najpiękniejszy dzień w życiu mam już za sobą. Pomimo daty, która ewidentnie wskazywała na moje urodziny, 16 kwietnia 2014 nie zdawał się różnić od np. środy w tamtym tygodniu. Nic nie podejrzewając, po dniu pełnym spotkań (za które serdecznie dziękuję) wróciłem do domu. Wszedłem do mieszkania i stojąc w przedsionku zdziwiłem się, dlaczego zamknięte są drzwi do kuchni czy te do salonu. Pociągnąłem za jedną z klamek i zmiótł mnie niepowtarzalny widok – (prawie) wszyscy najbliżsi skumulowani w jednym miejscu. Balony na suficie, stół i szafka uginająca się od przystawek, szampan, piękny tort z petardą, a przede wszystkim przyjaciele śpiewający sto lat… Rzadko zdarza mi się nie mieć nic do powiedzenia, ale wiedziałem, że słowa nie są w stanie wyrazić co w tej chwili czuję… Byłem zaskoczony i podekscytowany. Nikt nigdy nie zrobił mi tak dużej niespodzianki. Należę do wąskiego grona osób, które potrafią wyczuć kiedy „coś się święci” (np. od dziecka wiedziałem gdzie „Św. Mikołaj” chowa prezenty). Dziękuję za masę życzeń, także od osób, z którymi nie mam w ogóle kontaktu – to niesamowicie miłe. Nie ukrywam, że na wiele życzeń liczyłem […], niektóre wprawiły mnie o refleksje… Niech się spełniają! ;D Jagoda, Monika, Kinga, Salvadore, Aga, Dryll, Basia, Maja, Dawid, Kamil, Staś, Damian, Kajo – jesteście najlepsi. Dziękuję za niesamowite prezenty m. in. książkę ze zdjęciami i wpisami z bloga! Za okładkę Vogue’a z moją podobizną w antyramie, czapkę z wiatrakiem, stroik do gitary Fender, masę (celowo pomieszanych i nie do pary) skarpet w hamburgery, Jarzębiak :D Kinder niespodzianki, kisiele, książkę „Chcę żyć” autorstwa Izy Bartosz, kartki z pięknymi życzeniami i inne… Przez całe przyjęcie bałem się, że to tylko sen. Jeszcze nie mogę dojść do siebie.




Korzystając z chwili świąt wielkanocnych i momentu kiedy mam najmniej spraw do załatwienia, jadę do Zielonej Góry. Minęło wiele miesięcy od mojego ostatniego pobytu w rodzinnym mieście. Później krótkie odwiedziny u współlokatorki Jadzi w Toruniu, a na początku przyszłego tygodnia direct booking i wylot do Szwecji, do Sztokholmu. Czas spędzony w podróży chcę przeznaczyć na czytanie książek i pisanie pracy licencjackiej, która jest zdecydowanie zbyt czasochłonna.

instagram: @RAFALOZY
twitter: @RAFALOZY

#birtday #22 / teach me tiger x KENZO

KENZO to światowej sławy, paryski dom mody. Początkowo o nazwie Jungle Jap, został założony w 1964 roku przez Japończyka, Kenzo Takada. Projektant jest jednym z najbardziej wpływowych kreatorów mody „ready to wear”. Wraz z nazwą KENZO przychodzą na myśl żywiołowość i egzotyka: nasycone kolory, barwne kwiaty, baśniowy obraz tropikalnej dżungli czy emanujące zielenią liście. Zauważyłem duże zainteresowanie bluzą, którą miałem na sobie na zdjęciach w poprzednim poście - KLIK. Postanowiłem pozostać przy motywie kota, jednak tym razem przy nieco większym i zdecydowanie bardziej drapieżnym. Po raz kolejny postawiłem na prostotę – bez zbędnych udziwnień czy mniej męskich dodatków. W przygotowanym przeze mnie zestawie dominują dwa główne kolory: czerń i biel. Jedynym barwnym elementem outfitu jest wzorzysty, charakterystyczny dla marki KENZO tygrys, który tworzy tzw. pierwszy plan stylizacji. Bluza może się pozornie wydawać za krótka / za mała (a jest to rozmiar L), proszę jednak zwrócić uwagę na rękawy - prawdopodobnie brand celowo stworzył nieco zmodyfikowaną rozmiarówkę. Tym sposobem jeszcze bardziej wydłużyłem swoje długie (do nieba) nogi. Do czarnych spodni typu slim fit ze sztucznego jeansu, założyłem białe Jordany z czerwonymi elementami z tyłu. Zwieńczeniem zestawu jest biała czapka typu full cap, pozostając dzisiaj wierny marce, KENZO.















Obiecywałem, że stopniowo będę eksperymentował z kolorami - dotrzymam słowa, ale wszystko w swoim czasie :) Okres świąt wielkanocnych (pisanki, kosze pełne jedzenia i palmy) jest i tak wystarczająco barwny. Podziękowania dla osób, bez których nie powstałyby zdjęcia w tym poście: Jagoda, Martyna („wsparcie mentalne”) ;P Dawid i Brian.

Dokładnie 22 lata temu, w zielonym mieście na zachodzie polski, nie mam pojęcia, w którym szpitalu, przyszedłem na świat. Mógłbym mieć urodziny przez 365 nocy w roku (pod warunkiem, że wraz z każdym nadchodzącym dniem nie przybywałoby mi lat) :P Dziękuję tym bliższym i tym dalszym za pamięć oraz za masę życzeń, nawet tych najprostszych - niech się spełniają! :)

bluza: KENZO spodnie: H&M buty: Nike Air Jordan full cap: KENZO (New Era) photo: wspaniała współlokatorka Jagoda Tyborska

instagram: @RAFALOZY



kot przemierzający kosmos na syntezatorze

Pamiętam, że przełomowym momentem w moim życiu, w kwestii doboru garderoby, był rok 2009. Wyjazdy do Poznania czy Warszawy otworzyły mi oczy i pokazały nieco odważniejszą, niż w rodzinnym mieście, modę uliczną. Pomimo wielkiego uczucia jakim darzę czerń, staram się eksperymentować oraz powoli i stopniowo przełamywać barierę co do kolorów. Berło władzy tej prostej, a jednocześnie niezawodnej stylizacji, przyznałem bluzie. Materiał, z którego została wykonana, to delikatnie ocieplany od wewnątrz poliester. Bez uczucia dyskomfortu, spędziłem w niej cały dzień. Jest to moja pierwsza w życiu bluza typu full printed. Największe obawy w zamawianiu przez Internet, budziła we mnie jakość – teraz wiem, że niepotrzebnie. Nadruk jest dokładny i widoczny nawet z bliska. Kolory są żywe, a wzór dokładnie taki jak na stronie Mr Gugu & Miss Go. Nie kupuj go w worku… A na bluzie? Na tle (dla niektórych może nieco oklepanej) galaktyki, widnieje postać kota, do złudzenia przypominającego mojego czworonożnego domownika. Do granatowych trampek z niską podeszwą (ten rodzaj obuwia darzę niemałym sentymentem – przypominają mi dzieciństwo i przedszkolne „kapcie”) dołączyłem ogólnodostępne, sztuczne jeansy. Na prostych, szarych i zwężanych spodniach zrobiłem tzw. pinrolle - zazwyczaj potrójnie podwinięte nogawki. Chcąc zachować prostotę oraz skupić uwagę na bluzie, do stylizacji celowo nie dobrałem żadnych dodatków. Jestem jak kot, bo lubię chadzać własnymi ścieżkami. Jako, że ulubionym miejscem kotów, oczywiście tych domowych, są parapety, nie mogłem trafić na lepsze miejsce do zdjęć :)


Poniżej prawdopodobnie najkorzystniejsze zdjęcie ze wszystkich w tym poście :)










buty: chiński obuwniczy na dworcu centralnym w Warszawie bluza: Mr. GUGU & Miss GO spodnie: H&M fotograf: (szwagier) Kajetan Szwed

unexpectedshopping / retro pan drewno

Pomimo kalendarzowej wiosny, pogoda wciąż lubi pokazywać środkowy palec. W skrajnych różnicach temperatur, zwłaszcza podczas przesilenia, warto mieć w torbie czy plecaku sweter na tzw. czarną godzinę. Niewiele waży (zajmuje nieco więcej miejsca), a w szkole / pracy może służyć także za poduszkę ;) Z najnowszego numeru magazynu ELLE, dowiedziałem się, że do trendów na nadchodzący miesiąc – maj – zaliczane są: złamana symetria, ogrody Edenu, na fali i "słodki" pop.

John Rocha to projektant mody, urodzony 23.08.1953 w Hong Kongu, ale od wielu lat pracujący i mieszkający wraz z rodziną w Dublinie. Po ukończeniu w latach ‘70 Croydon School of Art w Londynie, założył swoją pierwszą markę Chinatown w Irlandii, tworzył ubrania zarówno dla kobiet jak i mężczyzn. John Rocha to projektant, którego prace charakteryzuje ręczne wykonanie, wszelkie koralikowanie oraz bardzo często łączenie tkanin z elementami techniki. W 1993 został mianowany Projektantem Roku na British Fashion Awards. 15 lat później, 23 października dostał „Special Award” jako Przedsiębiorca Roku 2008 przyznawane przez Ernst and Young. Wraz z biegiem lat, rozszerzył swoje portfolio o architekturę, dekorację wnętrz, kryształy i biżuterię. Jeden z pierwszych i chyba najpopularniejszy butik Johna Rocha został otwarty w 2006 roku na Dover Street w Londynie. Ciekawostki: Obroty wszystkich marek Johna Rocha szacowane są na ok. 200 mln euro rocznie. Jego córka Simone jest również projektantką. Druga posiadłość projektanta znajduje się w ​​Saint-Jean-Cap-Ferrat w południowej Francji. W 2010 roku był jednym z sześciu współczesnych projektantów z Irlandii, których wizerunek został upamiętniony na znaczkach pocztowych.

Maison Martin Margiela jest jednym z najbardziej wziętych, cenionych i kontrowersyjnych projektantów w świecie mody. Urodził się 9 kwietnia 1957 roku w Lauven w Belgii. Ukończył Królewską Akademię Sztuk Pięknych w Antwerapii. W 1982 zauważony przez Jeana-Paula Gaultiera, objął stanowisko jego asystenta oraz przeprowadził się do Paryża. Jednym z przełomowych momentów w życiu Margieli był rok 1997 kiedy został projektantem domu mody Hermes. Ciekawostki: Margiela nie lubi rozgłosu i nie pozwala żeby go fotografowano. Dopiero w 2001 zgodził się na artykuł prasowy w Vogue, jego studio zostało sfotografowane podczas gdy on sam był tam nieobecny.

Kierując się wskazówkami sezonowej mody, warto pamiętać o własnym stylu. Chociaż wiosna zwiastuje powtarzany od niepamiętnych czasów trend na kolory, postanowiłem złamać zasadę i oddać się odcieniom ziemistym. Nieodłącznym elementem moich codziennych stylizacji jest tylko jeden dodatek – uśmiech.


kurtka: John Rocha sweter: Maison Martin Margiela
bądźmy w stałym kontakcie, instagram: @RAFALOZY
podziękowania dla Moniki Witowskiej za zdjęcie wykonane w Galerii Mokotów