Co jest czarne i tłuste pod jajami?

Odpowiedź na suchar: PATELNIA! :) Do napisania tego posta zabieram się jak sójka za... Ocean. Dlaczego nie "morze"? No może, ale w tym wypadku mowa o zdecydowanie szerszych minutach i głębszych wodach. Przypuszczalnie, nazwisko kojarzy mnie - błędnie - z ptakiem :P Jeśli jednak, sam, miałbym siebie zestawić z jakimś życiem - jestem świetlikiem*. Brzydkie kaczątko przerabiałem do 2009, a na łabędzia jestem za mało dostojny. Mamy tak samo długą szyję, nic więcej.


Wiecie, nic mnie tak nie pod*urwiło, jak dni po świętach, a przed Sylwestrem. Tuzin postów, przypominających raczej oświadczenia dla mediów niż noworoczne serdeczności. Nieoryginalne, znane na pamięć wierszyki (wierzę, że zaklęcia przynoszą Wam co w nich zawarte). Zdjęcia z ClipArtów: pieski, petardy (trochę oksymoron), kwiatki w wazonach z napisem 2015. Rodzicom, wujostwu i dziadkom można to wybaczyć - to naturalnie kochane i temat nie podlega dyskusji. Ale pokolenie IKEA? Generacja wychowująca się przy komputerze, znająca podstawowe zasady netykiety? Selfie z Igristoje i jak najwięcej tagów dla polubień. Nie ma w tym nic złego, pomijając fakt, że ten sam dziubek widnieje na 100 innych, facebookowych tablicach. W tym samym czasie, wywody o wigilijnych kilogramach do spalenia, zagłusza nerwowa atmosfera poszukiwań chaty do demolki. Więc pytam, swój fałdujący się mózg: Po co te durne życzenia? Na co dzień cisza, nie rozmawiamy. Nagle nowe powiadomienia o znacznikach... Sto lat, wesołych świąt czy alleluja (chyba na karaoke). Szczęśliwszego od ubiegłego, wszystkiego najlepszego. W takim razie proszę o sprecyzowanie tego ostatniego?


Po chwili, od uderzenia głową o ścianę skośną w kuchni, głupia złość przeszła. Od - roz - go - ry - czo - ny, ze starego - maleńkiego, wróciłem do siebie. Pomyślałem, że przecież te życzenia, choć nieco bzdurne, są w swojej ignorancji całkiem w pytę. Ich treść pisze moment, kiedy ci najsamotniejsi czują na swoich ścięgnach jakiekolwiek zainteresowanie. Nawet jeśli to automatycznie wygenerowane słowa, jak te w spamie.


Presja sprawia, że jest Ci głupio. Jeśli nie masz planów na Sylwestra, prawdopodobnie jesteś trędowaty, nikt Cię nie lubi. Nie będzie zdjęcia czerwonej twarzy przy zielonej butelce (a co za tym idzie - miłości - serc na Instagramie). Uspokoili mnie jednak znajomi, którzy wykazali podobny spadek ekscytacji melanżem 31.12.2014/1.01.2015. To na pewno starość :) Brak niani dla dzieci czy przesyt trzech dni poza domem na Pasterce. Temat do porzygu, ale - zwierzęta. Te faktycznie przeżywały zawał od północy przez dwa kolejne dni afteru sąsiadów. Nie podsumowałem ostatnich miesięcy, jak to zwykłem (niesystematycznie) robić, od niepamiętnych czasów prowadzenia bloga. Nie żebym narzekał na ujemny iloczyn wydarzeń godnych uwagi. Pomyślałem jednak, że przez "od czerwcowy" wpier*ol psychiczny, który mi zafundowano - mógłbym Was zdołować. Nie jestem aż takim siurem, żeby pomóc smutkowi w rozpoczęciu 2015 :) Jeśli za rok będę chamem i jednak postanowię wszystkie przykrości (z nazwiskami) wymienić - zamarzcie monitor jogurtem / kartkami samoprzylepnymi. Jak tymi na kamerce.


Jak spędziłem Sylwestera? W bardzo kameralnym, ale fajnym gronie (z koleżanką i współlokatorem). Chyba pierwsza, spokojniejsza, celebracja noworoczna od 14. roku życia :) Kiedy skończyliśmy posiadówkę, czułem się jak w "Chirurgach". Dokładnie tak, jak w ostatnich minutach odcinka serialu, po emocjonującym dniu na dyżurze. Przemyślenia w stylu głównej postaci (Meredith Grey), kwadrans retorycznych refleksji. Petardy, co roku, wywierają na mnie skrajnie różne emocje. Chwilę po północy otworzyłem najskładniejszy tekstem plik półrocznego (ci co wiedzą o mnie więcej niż ja sam, cytując) "nieróbstwa i depresji". Wtedy przyszła mi do głowy taka dygresja, że autor jest chyba ostatnią osobą czytającą pełen owoc pracy. Przesuwając kolejne strony edytora tekstu, wypiłem pół "kultowego sześcianu z czarną naklejką", a wodą z solą morską, zalałem sąsiadów niżej.



Podsumowując...

1. Życzeniobiorca, tagowany z setką innych znajomych, nie czuje się wyróżniony. Naprawdę. Jeśli ktoś jest Ci bliskim człowiekiem, oprócz znacznika, wyślij mu buziaka w prywatnej. "Traktując wszystkich jednakowo, nie wyróżniasz nikogo."

2. Czas na zmiany jest nawet za pół minuty. Tak więc nowy, lepszy rok, możesz rozpocząć i mieć za 23 sekundy.
*Świetlik (termin wprowadzony przez Jędrzeja Śniadeckiego jako przekład fr. lumière) - według poglądów naukowców przełomu XVIII i XIX w. niezniszczalny i nieważki fluid światła. W 1789 Lavoisier umieścił światło obok ciepła w tablicy pierwiastków. Badania Maxwella w drugiej połowie XIX w. doprowadziły do odkrycia, że światło jest rodzajem fal elektromagetycznych.

5 komentarzy:

  1. Szczerze mówiąc jakoś nie przejmowałam się tymi dniami,które na Tobie wywarły wpływ. Dostałam parę wierszyków od znajomych,ale nie było ich wiele. Spokojnie odpisałam też wierszykiem,ale zamiast szukać czegoś w internecie sama je układałam. Skoro tylko niektóym złożyłam życzenia, chyba mogą czuć się wyróżnieni.
    Nie lubię tego, gdy nie mam żadnych planów na sylwestra i zawsze sie z tym źle czułam. Jednego sylwestra w swoim życiu spędziłam w domu, a potem nie chciałam słyszeć jak ludzie się pytali, jak mi minął sylwester. Jednak chłopak ostatnio mi coś uświadomił. Nie ważne jest to czy spędzimy sylwestra,ale z kim. On właśnie tak zrobił. Poszedł na niego,ale nie dla świętowania, ale dla osób,ktore tam były.
    Szczerze mówiąc nie wyczuwam tego suchara pana brokuła...

    OdpowiedzUsuń
  2. Och, to widzę, że nie tylko mnie irytują te wszystkie bezuczuciowe życzenia typu "najlepszego". Ale zauważ... To się nie tyczy jedynie świąt czy nowego roku. Jak wiele powiadomień masz na facebooku w dniu swoich urodzin? Jak wiele z nich to bezsensowne "sto lat" od ludzi, którym nigdy nie mówiłeś cześć mijając się na chodniku? W tym sęk. Ludzie lubią robić spamy, bo sami ich oczekują. To nie tyle już złe, ale smutne, każdy chce usłyszeć wymuszone "wzajemnie".
    Co do sylwestra, u mnie w domu zawsze jest hucznie obchodzony - wiocha turystyczna, masa ludzi, śmiechu, głośnej muzyki i fajerwerek... Ja jednak tego roku postanowiłam zacząć Nowy Rok z moją "drugą rodziną" tzn. najbliższymi przyjaciółmi i chłopakiem. Choć było nas kilkunastu, zabawa nie była głośna, a raczej opierała się na "świętowaniu alkoholem" i niestety długimi i zbyt szczerymi rozmowami, które nas wszystkich dotyczyły. Selfie z zieloną butelką nie było, to nie nasza klasa. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydajesz się być coraz bardziej smutny wraz z kolejnym wpisem, kolejnym video i kolejnym zdjęciem... Mam nadzieję, że ta moja obserwacja jest mylna. Szczerze to jako obca osoba powinieneś być mi obojętny ale jest mi ciężko jak to widzę. Być może sama przeżywałam kiedyśo takie stany i zbytnio przypisuje Ci moje cechy. Jeżeli jednak potrzebowałbyś z kimś pogadać albo poprostu chciałbyś być wysłuchamy - odezwij się jakoś tutaj, skontaktuje się z Tobą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Jessie Ware :-)
    http://bartekrochniak.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń